26 października 2016

Zakochany Minister

Nie ma co zakochiwać się w budżecie, szczególnie takim, w którym brakuje 60 mld. zł. i to w czasie dobrej koniunktury gospodarczej. Nie ma co zakochiwać się w budżecie, który wprowadza sztywne, szacowane na dziesiątki miliardów zł. wydatki bez pokrycia w dochodach, a więc na kredyt. Nie ma co, bo źle ulokowane uczucia ministra finansów mogą nas wszystkich drogo kosztować.

O ile lepiej byłoby, gdyby nowy minister finansów zakochał się w Ministerstwie Finansów, w odpowiedzialności urzędników państwowych za to, że państwo nie zawiedzie swoich obywateli nawet wtedy, gdy kryzys gospodarczy zapuka do ich drzwi. Niestety, tu uczucia brak!

Świadczą o tym pierwsze decyzje nowego ministra finansów, które można by opisać jako “uszczelnianie przez rozszczelnianie” systemu podatkowego.

Od początku było wiadomo, że połączenie funkcji ministra rozwoju i ministra finansów musi powodować swego rodzaju rozdwojenie jaźni. To nieuniknione, jednak PiS podjął ryzykowną zabawę w Dr. Jekylla i Mr. Hyda.

Dr Jekyll ustami ministra rozwoju mówi: koniec z kontrolami prewencyjnymi, nie będzie fiskus gnębił uczciwych przedsiębiorców, przecież oni mają zapewnić wzrost gospodarczy, ba! realizować Strategię na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Tak więc kontrola tylko po analizie ryzyka łamania prawa przez firmę.

Swoją drogą brzmi znajomo, bo właśnie to – w odsądzonym od czci i wiary liście – napisał do organów podatkowych minister J. Kapica: idziecie dopiero wtedy, gdy wiadomo, że kontrola skończy się pozytywnym dla fiskusa wynikiem, tzn. gdy istnieje uzasadnione podejrzenie oszustwa.

Ale co w tym czasie robi Mr. Hyde? Przeprowadza przez sejm ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej, która wydłuz?a czas poste?powan? podatkowych, rozszerza zakres kontroli celno-skarbowych, a czynnos?ciom sprawdzaja?cym poddaje wszystkich podatniko?w, kto?rzy brali udział w łan?cuchu dostawy towaru, łącznie z producentem.

Trudno usprawiedliwić taki brak logiki, nawet gdyby minister rozwoju i minister finansów byli dwiema osobami, ale co powiedzieć, gdy są jedną?!

Niestety to nie koniec przykładów na wewnętrzną walkę, jaką toczy minister rozwoju z ministrem finansów.

W zapowiadanej konstytucji dla przedsiębiorców ma się znaleźć klauzula pewności prawa, mówiąca, z?e gdy firma zastosuje sie? do “ugruntowanej wykładni przepiso?w”, to po jej zmianie nie moz?e byc? obcia?z?ana podatkami, dodatkowymi opłatami, sankcjami czy karami.

Tymczasem, chociaż nowy minister sprawuje funkcję od miesiąca, na stronie Ministerstwa Finansów wciąż widnieje i obowiązuje interpretacja ogólna (sygn. PT1.050.3.2016.156), w której uznaje się, że dostawa gotowych posiłków w punktach gastronomicznych nie może stanowić dostawy towarów opodatkowanej stawką 5%.

A taką właśnie stawkę przedsiębiorcy, na podstawie interpretacji indywidualnych, stosowali. To znaczy, że Minister Finansów zmienia swoje stanowisko na niekorzyść podatników, tym razem w odniesieniu do stawki VAT na sprzedaż gotowych posiłków. Trudno uwierzyć, że szumu wokół tej sprawy -podczas nieudolnego wprowadzania podatku handlowego – nie słyszał minister rozwoju i gospodarki.

Czy to znaczy, że silosowość państwa trudno zwalczyć nawet w sobie samym?

Blog ukazał się w serwisie natemat.pl

Powrót