Adam Lesiak, Częstochowa
…Polityk musi mieć odwagę powiedzenia trudnej prawdy, nawet w kampanii wyborczej… – w związku z tym Pani zdaniem,- chciałbym zapytać co dalej dzieje się z owym Sponsorem, którego miała Pani w Wyborach Samorządowych dla klubu piłkarskiego w Cz-wie? I czemu do dzisiaj żadnej z możliwych form współpracy ten Sponsor z klubem nie podjął? I jeszcze jedna uszczypliwość – czy w haśle wyborczym nie powinno być aby Poseł Swoich Spraw? Pozdrawiam

Odpowiedź:
Panie Adamie, cieszę się z tego pytania, bo może uda się wreszcie wyjaśnić, co się stało i dlaczego.
W wyborach samorządowych do mojego sztabu (jak do wszystkich pozostałych kandydatów) zwrócili się przedstawiciele Stowarzyszenia Wieczny Raków, żeby przedstawić trudną sytuację Klubu. Ja nie szukałam pomocy, ani nie prosiłam o wsparcie w kampanii, co więcej byłam prywatnym sponsorem akcji informacyjnej w autobusach MPK o meczu Rakowa z Zagłębiem Sosnowiec 17 października 2010 r. Chyba też jako jedyny kandydat podjęłam realne starania o to, aby Klubowi pomóc. Proszę przypomnieć sobie wspierające Klub decyzje finansowe komisarza Piotra Kurpiosa. Ponadto zwróciłam się do jednej ze spółek skarbu państwa z prośbą o sponsoring dla Klubu. Zorganizowałam spotkanie Prezesa Rakowa z Zarządem Spółki, pomagałam także Klubowi przygotować ofertę reklamową, która jest podstawą dla przyznania sponsoringu. Jednocześnie Klub szukał sposobów na wyjście z długu, bo to był warunek sponsoringu. Zgodnie z zarządzeniem Ministra Skarbu spółka nie może finansować zadłużonego klubu, gdyby zarząd spółki podjął taką decyzję, sprawa musiałaby trafić do prokuratury, bo uznano by, że działa na szkodę spółki. Twarde prawo, ale prawo:((
Ponieważ Klubowi nie udało się spłacić długów, spółka skarbu państwa nie mogła zostać sponsorem! To nie zamykało jednak drogi do udzielenia jednorazowego finansowego wsparcia Klubowi (jest taka prawna możliwość), jednak władze Klubu uznały, że interesuje je jedynie roczny sponsoring i nie prowadziły żadnych dalszych rozmów z zarządem spółki. Z przykrością też muszę stwierdzić, że nikt z Klubu, po nieudanych negocjacjach z władzami spółki, nie poinformował mnie o tym, a proszę wierzyć, że problem Rakowa nie jest jedynym, jakim zajmuję się w pracy poselskiej. Myślę, że warto było starać się o każdą sumę, jeśli nie można było uzyskać tego, co chcieliśmy. Zasada albo wszystko, albo nic nie jest dobra!
W życiu jest tak, że nie zawsze udaje się nam zrealizować nasze plany i osiągnąć cele. Moje intencje były uczciwe i przypomnę: NIE PROSIŁAM O NIC W ZAMIAN, a wsparcia dla Klubu szukałam dużo wcześniej niż zdecydowałam, że będę kandydować na prezydenta miasta.
Moje dobre zdanie o Kibicach Rakowa, które wyraziłam w wystąpieniu sejmowym w dniu 12 maja 2011 r., pozostaje dobre. Niestety wśród prawdziwych Kibiców są też tacy, których nazywamy kibolami, dla których wandalizm i niszczenie cudzej własności, co obserwujemy w obecnej kampanii, jest sposobem na życie. W ten sposób Klubowi jednak nie pomagają.
Pozdrawiam – Izabela Leszczyna
Powrót



