11 listopada 2019

Wszystkie kłamstwa PiS, czyli co naprawdę stanie się z naszymi pieniędzmi z OFE

Gdyby ustawa o likwidacji OFE była korzystna dla 16 mln obywateli mających konta w otwartych funduszach emerytalnych, to rząd PiS przyjąłby ją przed wyborami, a Premier w stroju św. Mikołaja robiłby sobie selfie ze szczęśliwymi posiadaczami IKE.
Skoro tego nie zrobił, to znaczy, że choć Mateusz Morawiecki ubiera się w szaty darczyńcy, to jego wrażliwość społeczną wciąż definiuje miska ryżu za pracę.
I rzeczywiście w efekcie tej ustawy przyszli emeryci będą na nią skazani. Po co więc PiS to robi? Powody są dwa, pierwszy przyświecał Morawieckiemu od początku, drugi zmaterializował się w trakcie tegorocznych kampanii.

Powód nr 1 – za wielkie inwestycje, o których Premier Morawiecki opowiada od 4 lat, ktoś musi zapłacić, a w budżecie państwa nie ma pieniędzy, ani też nie widać chętnych do zaangażowania prywatnego kapitału. Stąd chytry plan wykorzystania oszczędności emerytalnych Polaków na przekop Mierzei Wiślanej, Centralny Port Lotniczy, Luxtorpedę, albo chociaż prom, ewentualnie na kroplówkę dla kopalń, bo przecież węgla ci u nas na 100 lat. Właśnie tak będą inwestowane środki przeniesione do IKE.

Powód nr 2 – PiS wie, że część ubezpieczonych wybierze ZUS, więc będzie jak znalazł na 13. a nawet 14. emeryturę. Kto PiS-owi zabroni wydać emerytalne oszczędności Polaków na obietnice wyborcze, na rozpalenie w piecu słomą raz jeszcze, żeby powiedzieć: patrzcie – pali się, a mówili, że zgaśnie.

W sumie, na tym „dobrodziejstwie” dla suwerena, budżet zarobi w ciągu dwóch lat ok.

50 mld zł i w ten sposób PiS odsunie narastające problemy finansów publicznych o kilka lat.

Ponieważ nie ma w tej ustawie ani krzty troski rządzących o bezpieczeństwo systemu emerytalnego, ani wysokość przyszłych emerytur, trudno jest odpowiedzieć na coraz częściej stawiane pytanie:  czy lepiej przenieść emerytalne oszczędności do IKE czy do ZUS? Słyszę je od skołowanych znajomych, członków rodziny, wyborców, ale odpowiedź nie jest łatwa, bo, parafrazując Sępa Szarzyńskiego: ZUS wybrać ciężko, ale IKE nędzna pociecha!
Dlaczego IKE to nędzna pociecha?
Bo PiS oszukał członków OFE i każe im w żywej gotówce zapłacić haracz, w dodatku wyższy niż dziesięcina, zniesiona na terenach polskich w XIX wieku. Jeśli średnio mamy na koncie po 10 tys zł, to wychodzi na to, że każdy odda PiS-owi 1500 zł. Dlaczego? Żeby nie zabrakło na nagrody dla starych i nowych ministrów. Innego wytłumaczenia nie ma, a banialuki o podatku od emerytury to tylko kolejne kłamstwa PiS.  Podatek płacimy od dochodu uzyskanego, a nie potencjalnego, z którego będziemy korzystać za 10, 20, a może 30 lat. Przeniesienie środków z OFE na IKE nie zmienia dzisiaj naszej sytuacji materialnej, więc dlaczego mamy płacić teraz? To, że ten podatek nazwano „opłatą przekształceniową” jest tylko nieudolną próbą ukrycia faktu, że PiS kradnie nam 1/7 naszych oszczędności emerytalnych.  I nie zawsze jest to 1,5 tys. zł, bo jeśli masz np. 40-50 lat i jesteś kobietą,  albo 45-55 lat i jesteś mężczyzną (czyli nie jesteście jeszcze w suwaku, który przez 10 lat stopniowo przenosi oszczędności z OFE na subkonto w ZUS), byliście zatrudnieni na umowie o pracę, nieźle zarabialiście, to twój haracz może wynieść nawet 12-15 tys. zł.  Trochę głupio być aż tak oszukanym przez rząd.

Kolejny problem z IKE jest taki, że oszczędności emerytalne powinny służyć nam do końca życia, a nie przez kilka lat po przejściu na emeryturę, bo wielu z nas na emeryturze spędzi 20, a nawet więcej lat. Tymczasem za pieniądze z IKE nie można kupić dożywotniej emerytury! To skandal, nad którym PiS przechodzi do porządku dziennego, udając, że go nie ma. Po co przez 20 lat odkładaliśmy składkę emerytalną do OFE, skoro nie będziemy mieć za nią dożywotniej emerytury? Wydamy te pieniądze w czasie, gdy będziemy jeszcze w całkiem dobrej formie, bo 60-65 lat to dzisiaj nie starość, a zabraknie ich, gdy będziemy po siedemdziesiątce, a może osiemdziesiątce, gdy prawdopodobnie potrzebne nam będą pieniądze na opiekuna. Trudno bowiem liczyć na to, że zdewastowane populistycznymi rządami Pis-u finanse publiczne pozwolą na to, by państwo pomagało w opiece nad seniorami.

Co jeszcze zarzucam IKE w wersji PiS?

Kłamstwem jest to, co opowiada Morawiecki o prywatnej własności naszych środków w IKE (niby za to przekształcenie mamy zapłacić haracz). Przecież pieniędzy z OFE przeniesionych do IKE nie możemy wypłacić wcześniej niż po osiągnięciu wieku emerytalnego. Co to za własność, którą nie możemy dowolnie dysponować? Tak rozumianą własnością są w zasadzie nasze środki w OFE, bo przecież wykorzystamy je na naszą emeryturę, ewentualnie odziedziczą je nasi spadkobiercy. Prawdziwe IKE pozwala nam wypłacić pieniądze w każdej chwili, po opłaceniu tzw. podatku Belki. Skoro więc środki przeniesione z OFE na IKE będą jakoś inaczej oznaczone, to podatek śmiało można zapłacić przy ich wypłacie!

Nikt w dodatku nie wie, czy rok przejścia na emeryturę nie będzie tzw. złą datą, czyli krachem na giełdzie, czy choćby bessą. A jeśli nasz fundusz, pod wpływem niedelikatnych sugestii polityków z PiS,  podejmie złe decyzje inwestycyjne, o których pisałam wcześniej, to może się okazać, że pieniędzy nie będziemy mieć więcej niż dzisiaj, tylko mniej. A przecież podatek już zapłaciliśmy i na pewno nikt nie odda nam nadpłaty.

Inwestycje, rentowność, stopa zwrotu – to powinno interesować wszystkich, którzy przeniosą środki do IKE. I nie trzeba być rekinem finansjery, żeby wiedzieć, że jedne inwestycje są opłacalne, inne nie, jedne kreują milionerów, inne bankrutów. Ważne jest więc pytanie, w co będą inwestować OFE przekształcone w IKE? To nie tajemnica: w spółki WIG20, czyli w zasadzie w SSP zarządzane przez działaczy PiS. Czy da się na tym zarobić? Wyniki spółek z ostatnich czterech lat świetnej koniunktury w gospodarce nie są zachęcające, a będzie tylko gorzej, bo cykl koniunkturalny już daje o sobie znać.

Skoro szans na bezpieczną emeryturę, dzięki przeniesieniu środków z OFE do IKE, nie ma, to może jednak ZUS?

Pewnie doradziłabym to wszystkim znajomym, rodzinie, a nawet sobie, gdyby nie drobne, ale brzemienne w negatywne skutki, kolejne oszustwo PiS-u.

Wartość przeniesionych oszczędności emerytalnych do ZUS nie zostanie zapisana na subkoncie, a to znaczy, że środki te nie będą podlegały dziedziczeniu.

Gdy w roku 2014 rząd PO-PSL umorzył obligacje, to ich równowartość zapisaliśmy na specjalnie utworzonych oddzielnie dla każdego członka OFE subkontach w ZUS. Po co? Bo to oszczędności z tzw. II filara emerytalnego, do którego część z nas zapisała się dobrowolnie tylko dlatego, że ustawa gwarantowała dziedziczenie tych środków! Znosząc obowiązkowość uczestnictwa w funduszach, zagwarantowaliśmy wszystkim prawa nabyte, tzn., składka, którą przekazywali wcześniej do OFE nadal była ewidencjonowana na subkoncie, a w konsekwencji dziedziczona! A przecież tyle było krzyku i nieprawdziwych oskarżeń o skok na kasę, o kradzież 152 mld zł, choć rząd PO-PSL nie wziął z tego nawet złotówki, tylko obniżył poziom zadłużenia państwa. Jak nazwać w  tym kontekście  to, co dzisiaj robi PiS? W 2014 roku żaden obywatel nie stracił nawet złotówki i każdy, bez względu na to, czy wybrał OFE, czy ZUS utrzymał prawo do dziedziczenia swoich emerytalnych oszczędności, zarówno z OFE, jak z subkonta.

W wersji PiS albo tracisz dziedziczenie, albo płacisz haracz i w dodatku nie zamienisz pozostałego kapitału na dożywotnią emeryturę.

 

Epilog

Dlaczego wokół ustawy PiS o likwidacji OFE jest tak cicho, a umorzenie obligacji przez PO-PSL wywołało niemal zbiorową histerię? Przecież na tamtej zmianie ubezpieczeni nic nie stracili, a dzisiaj wszyscy członkowie OFE coś tracą.

Odpowiedź jest prosta: rząd PO-PSL, dbał o interes przyszłych emerytów i bezpieczeństwo finansów publicznych, ale naruszył (zresztą wielokrotnie) interesy zarządzających funduszami, za którymi stały ogromne pieniądze.  PiS chroni ich biznes, ale poświęca stabilność systemu emerytalnego i obniża wysokość przyszłych emerytur. Ci, co zarządzają ogromnym kapitałem zgromadzonym w OFE, nie stracą. Ten biznes nadal będzie dochodowy, a zarabiać będą ci sami ludzie, więc siedzą cicho. A że stracą członkowie OFE, że będą mieć niższe emerytury? Przecież wielu z nich nawet o tym nie wie, a z TVP  dowiedzą się tylko, że nareszcie mogą stać się właścicielami pieniędzy z OFE i żaden zły rząd już niczego im nie zabierze.

Powrót