11 grudnia 2015

Trybunał Konstytucyjny, prawo i wola narodu

Podczas dyskusji o Trybunale Konstytucyjnym wielu komentatorów i polityków stawia tezę, która mówi, że psucie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym rozpoczęła Platforma Obywatelska, a Prawo i Sprawiedliwość tylko kontynuuje ten proceder. Ponieważ w kłamstwo wielokrotnie powtórzone można czasem uwierzyć, warto wyjaśnić zasadniczą różnicę pomiędzy PO a PiS w kontekście Trybunału.

Otóż wszystkim kolejnym rządom i wspierającym je większościom sejmowym zdarzało się przyjąć ustawy, które okazywały się niezgodne z Konstytucją. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że TK nie bada zgodności z Konstytucją wszystkich ustaw, jedynie te, które zostały zaskarżone przez upoważnione do tego podmioty. Stąd też zarzut, że Trybunał Konstytucyjny nie kwestionował już w czerwcu ustawy przyjętej przez sejm poprzedniej kadencji, jest chybiony. Trybunał mógł zakwestionować wybór dwóch sędziów dopiero wtedy, gdy ustawa została zaskarżona.

I tu dotykamy istoty różnicy pomiędzy PO i PiS! Co robił rząd PO-PSL, gdy TK orzekł niekonstytucyjność jakiegoś zaskarżonego przepisu? POPRAWIAŁ PRAWO w takim zakresie, jaki wskazał Trybunał Konstytucyjny. Nie jest zatem łamaniem demokracji uchwalenie prawa niezgodnego z Konstytucją, bo o zgodności bądź niezgodności orzeka dopiero Trybunał. I nie może go w tym wyręczyć nikt, nawet sam Prezydent RP!

Z całą pewnością łamaniem demokracji jest jednak nieuznawanie wyroków Trybunału i zapowiedź niepodejmowania kroków, które niezgodność z Konstytucją usuną. Rząd Prawa i Sprawiedliwości jako pierwszy w historii wolnej i demokratycznej Polski właśnie tak postąpił. Powoływanie się na jakiś wyjątkowy mandat społeczny, z którego wynika, że Rząd, Sejm i Prezydent mogą stać ponad prawem, bo taka jest przecież wola narodu(?) to prosta droga do dyktatury.

Dlatego nie wolno stawiać błędnej, ale bardzo wygodnej dla PiS, tezy, że skoro poprzednicy psuli prawo, to i oni mogą czuć się usprawiedliwieni. Nie ma żadnej paraleli pomiędzy postępowaniem PIS i PO!

Nigdy i nikomu w rządzie Platformy Obywatelskiej nie przyszło nawet do głowy kwestionować wyroki Trybunału Konstytucyjnego! Nawet wtedy, gdy wewnętrznie się z nimi nie zgadzaliśmy, a przecież takie sytuacje były. Bo wyroki TK są ostateczne!!!

Warto także pamiętać, że TK sprawdza zgodność z wzorcami konstytucyjnymi konkretnych (zaskarżonych) przepisów, a nie całych aktów prawnych. Kolejnym nadużyciem jest zatem mówienie przez polityków PiS, że ustawa z czerwca 2015 r. jest niekonstytucyjna. Niezgodny z Konstytucją okazał się tylko/aż wybór 2 sędziów TK, ale w pozostałym zakresie ustawa jest zgodna z Konstytucją.

Chybiony jest także zarzut przeciwko sędziom TK, że brali udział w pracach nad ustawą o Trybunale. To dobry standard procesu legislacyjnego w naszym kraju, że rząd i parlament w procesie tworzenia prawa wspierają eksperci, praktycy, prawnicy, tzn. ci, którzy na regulowanej materii znają się najlepiej.

Na koniec wyjaśnijmy jeszcze różnicę pomiędzy opublikowaniem wyroku a wykonaniem wyroku przez organy władzy publicznej, bo z tym rozróżnieniem ma problem jeden z wiceministrów PiS w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nikt nie ma prawa wstrzymywać publikacji wyroków w Dzienniku Ustaw, ani występować do Prezesa TK o dodatkowe wyjaśnienia warunkujące tę publikację (a to w swoim piśmie zapowiedziała Minister Kempa). Wykonanie wyroku polega natomiast na zmianie przepisów, które zostały uznane za niekonstytucyjne i Trybunał określa czas, w jakim prawo musi zostać naprawione, czasem jest to nawet 18 miesięcy. I znowu zdarzało się (wszystkim rządom) nie zmieścić w terminach określonych przez TK, z różnych powodów, ale nie miało to nic wspólnego z podważaniem samych wyroków. A co robi PiS?

Z prawem i sprawiedliwością na ustach, miłością do Ojczyzny na sztandarach, rząd PiS-u ramię w ramię z Prezydentem Dudą i schowanym za ich plecami Jarosławem Kaczyńskim sprzeniewierzyli się prawu i sprawiedliwości, a także Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, twierdząc, że taka jest wola narodu.

Powrót