26 lutego 2015

Sztuka decydowania

Czy w Polsce istnieją nierówności społeczne? Tak. Fakt, że jedni ludzie są bogaci, a inni biedni, jest zjawiskiem prawie tak starym jak świat. Próby zmiany tego stanu rzeczy kończyły się zawsze wielką katastrofą.

Musimy pogodzić się z tym, że świat bez nierówności to utopijny projekt bez szans na realizację. Oczywiście, można zadać sobie pytanie: czy w demokratycznym państwie prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej (tak jak stanowi art. 2 Konstytucji RP), można określić akceptowalny poziom nierówności? Nie umiem odpowiedzieć. Bo chociaż państwo podejmuje działania, by ochronić swoich obywateli przed ubóstwem, nie powinno przecież chronić Polaków przed bogactwem?

Nie tylko ?zielona wyspa?

Ważniejsze więc jest pytanie, czy nierówności w Polsce są większe niż w innych krajach Europy. Odpowiedź brzmi: zdecydowanie nie. Współczynnik Giniego, który obrazuje nierówności dochodowe (im wyższy, tym nierówności w dochodach większe), wynosi w Polsce 30,9 proc. i jest niemal identyczny ze średnią w Unii Europejskiej. Istotne jest też, że w latach 2007-2013 nierówności w Polsce zmalały, podczas gdy w UE wzrosły. To cieszy, ale tym bardziej warto postawić kolejne pytanie: jakie są przyczyny spadku nierówności w Polsce? Czy teza Jana Gmurczyka o szybkim rozwoju polskiej gospodarki, także w czasach międzynarodowego kryzysu, wystarczająco tłumaczy to pozytywne społecznie zjawisko?

To, że skumulowany wzrost PKB w Polsce w latach 2007-2014 wyniósł prawie 24%, gdy średnia unijna w tym czasie to jedynie 0,6%, z pewnością odegrało bardzo istotną rolę.

Gdyby nie ?zielona wyspa?, nie byłoby wystarczających dochodów budżetu państwa na podejmowanie działań chroniących najuboższych, a więc najbardziej narażonych na negatywne skutki kryzysu, obywateli. Ale sam wzrost gospodarczy nie jest wystarczającym powodem zmniejszania się nierówności. Trzeba jeszcze podjąć decyzje o redystrybucji środków publicznych w taki sposób, aby poziom nierówności w trudnym czasie kryzysu ? a więc wyższego bezrobocia! ? nie wzrastał.

Wyższe płace, więcej pracy

Jakie decyzje podjęliśmy zatem, żeby nierówności społeczne w Polsce były jak najmniejsze?

W 2015 r. płaca minimalna jest prawie dwa razy większa, niż była w 2007 r.; wzrosła z 936 zł. do 1750 zł., to znaczy aż o 87 proc. Dla związków zawodowych to za mało, a dla pracodawców za dużo. Te pierwsze twierdzą, że nie powinniśmy konkurować ze światem niskimi kosztami pracy, ci drudzy ? że wysokie koszty pracy w Polsce nie pozwalają im rozwijać firm. Te skrajne opinie pokazują, że wybraliśmy rozwiązanie kompromisowe, bezpieczne zarówno dla pracowników, jak dla rozwoju gospodarczego przedsiębiorstw i państwa.

Efektem przedsiębiorczości Polaków ? ale też racjonalnych, prorozwojowych działań rządu ? było to, że w ciągu 6 lat (2008-13) liczba pracujących zwiększyła się o ponad 700 tys., i to mimo światowego kryzysu. To drugi wynik wśród krajów UE. Tylko w Niemczech, które są dużo większym krajem, był większy przyrost liczby pracujących. Bezrobocie w Polsce od listopada 2011 r. utrzymuje się poniżej średniej unijnej. Pod koniec 2007 r. tylko w trzech krajach UE było wyższe niż w Polsce, a na koniec 2014 r. Polska w rankingu bezrobocia znajduje się w połowie stawki, zajmując 13. miejsce. To oznacza, że w 12 krajach bezrobocie jest niższe, ale aż w 15 wyższe! Trudno o bardziej efektywny sposób na ochronę przed ubóstwem i zmniejszanie nierówności społecznych niż praca, zapewniająca każdego miesiąca dochód.

Swoją rolę odegrał tu elastyczny rynek pracy i umowy-zlecenia. I choć powszechnie wiadomo, że tzw. ?śmieciówki? w niepewnym otoczeniu gospodarczym są czasem jedyną szansą na znalezienie pracy, przypisano im wszystko co najgorsze. Dlatego warto pamiętać, że w związku z poprawiającą się sytuacją gospodarczą, od 1 stycznia 2016 r. także od umów-zleceń będą odprowadzane składki na ZUS (do kwoty wynagrodzenia min.).

Seniorom z odsieczą

Nierówności społeczne często dotkliwie odczuwają osoby starsze, kiedy po okresie aktywności zawodowej jedynym ich dochodem jest emerytura. Aby ochronić budżety gospodarstw domowych emerytów i rencistów, pobierających niższe świadczenia, przeprowadziliśmy w 2012 r. waloryzację kwotową. Zapewniła ona wszystkim ?podwyżkę? o 71 zł. W tym roku waloryzacja będzie procentowa, ale kwota waloryzacji nie może być mniejsza niż 36 zł. To kolejne działanie, które zmniejsza, chociaż minimalnie, nierówności.

GUS od lat w swoich raportach wskazuje, że grupą najbardziej zagrożoną ubóstwem są rodziny wielodzietne. Nową ulgę podatkową na dzieci, która obowiązuje od początku bieżącego roku, będzie mogło wykorzystać w pełni ponad 97 proc. rodzin ? bo jeśli ?zabraknie? im podatku, to fiskus zwróci ulgę do wysokości opłaconych składek na ubezpieczenia społeczne. Zmiany w uldze na dzieci to koszt dla budżetu państwa wynoszący około miliarda złotych. Rozwiązanie jest bardzo precyzyjnie zaadresowane do rodzin wielodzietnych i niezamożnych rodziców, odprowadzających niskie podatki. Dodatkowe pieniądze trafią zatem dokładnie tam, gdzie są najbardziej potrzebne. Warto porównać to rozwiązanie z często postulowanym zwiększeniem kwoty wolnej od podatku dla wszystkich. Gdyby wspomniany miliard w ciągu roku podzielić wśród wszystkich podatników PIT (ok. 25 mln osób), to każdy dostałby niecałe 4 zł miesięcznie. Takie działanie z pewnością nie zmniejszyłoby nierówności społecznych.

?Złotówka za złotówkę? i niezła edukacja

To nie koniec działań niwelujących nierówności społeczne w Polsce. Rząd pracuje nad programem ?złotówka za złotówkę?. Teraz, gdy rodzina przekroczy ustawowo określony próg dochodowy, traci prawo do świadczeń rodzinnych. Zmieniamy filozofię pomocy rodzinom. Świadczenia nie będą odbierane po przekroczeniu progu, ale stopniowo obniżane, wraz ze wzrostem dochodu. Za każde przekroczenie progu o złotówkę łączna kwota świadczeń przysługujących rodzinie będzie o złotówkę pomniejszana. To na pewno zmniejszy nierówności społeczne, a co najważniejsze ? będzie motywować do podejmowania pracy.

Te wszystkie działania, podejmowane z myślą o najsłabszych członkach wspólnoty, jaką jest państwo, oraz nasza narodowa cecha ? przedsiębiorczość, przyczyniły się do tego, że w Polsce nierówności społeczne nie są palącym problemem, jak w wielu innych krajach świata.

Gdybym jednak miała podać jedną, najistotniejszą przyczynę zmniejszania się nierówności, to z pewnością powiedziałabym, że jest nią edukacja: bezpłatna, powszechna, obowiązkowa i gwarantowana na niezłym poziomie, na etapie szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum. Edukacja, która pozwala wspiąć się po drabinie społecznej na wyższy szczebel i przekroczyć granice dla naszych rodziców czy dziadków czasem nieprzekraczalne.

Szybki pościg za Europą

Na koniec jeszcze jedna dobra wiadomość: według danych Eurostatu w roku 2013 PKB na głowę mieszkańca w Polsce stanowiło 68% średniej unijnej. W ostatnich 6 latach ta relacja poprawiła się o prawie 14 punktów procentowych, co oznacza, że tempo ?doganiania? Europy nigdy nie było tak szybkie jak teraz. Utrzymanie tempa z ostatnich 6 lat oznacza, że do osiągnięcia średniej unijnej potrzebujemy ok. 14 lat. To niewiele, tym bardziej że gdyby utrzymać nasze tempo ?doganiania? Europy z lat 1997-2007, potrzebowalibyśmy aż 42 lat!

Oby to były dobre zawody, a ukończony bieg przyniósł satysfakcję nam wszystkim!

*Tekst ukazał się w ramach cyklu artykułów “Nierówności: mniejsze, większe czy bez zmian?” na stronie internetowej Instytutu Obuwatelskiego

Powrót