Dodaj komentarz:
jaro (Dodano: 2009-08-14 19:09:27)
Pani Poseł , obstaję przy swoim. W takim kontekście, w którym użyła Pani zwrotu: "błędne koło" - po łacinie winno zabrzmieć: "circulus vitiosus", zaś accusativus duplex, co Pani sugeruje - chyba nie ma tu zastosowanie. Ale nie w tym sęk, by spierać się może o III deklinację albo może o acci. Język polski przy zarzucaniu go różnymi makaronizmami staje się dziwaczny i mało komunikatywny. Razi mnie akkurat pisownia "akkusatiw", choć często można się spotkać się z taką pisownią. Pewnie postronnemu czytelnikowi "duplex" wyda
się obyczajowo podejrzany, ale nie w tym znaczeniu tu go przywołałem, by dobre obyczaje łamać. Odnośnie L. Kołakowskiego, to i owszem, forma "krytyki" była pisemna.
- przychylam się do zawieszenia broni i pozdrawiam,
jaro
iza leszczyna (Dodano: 2009-08-13 22:46:21)
W sytuacji, gdy nazywam coś czymś lub uważam coś za coś (w tym wypadku podjęcie lub niepodjęcie decyzyji za błędne koło) określenie dopełnienia bliższego (tzn. za kogo? za co? uważam lub czym nazywam) stoi w Akkusatiwie. Akkusativus zaś od circulus vitiosus brzmi – circulum vitiosus, dlatego pewnie użyłam tej formy, choć znów był to pewien skrót myślowy, może niedoskonały .
Panie Jaro proponuję zawieszenie broni na weekend, tym bardziej, że świąteczny:)
A odnośnie Kołakowskiego - to nie był donos tylko list otwarty odczytany na seminarium w obecności profesora Tatarkiewicza, dość podły, fakt, ale jednak nie donos.
jaro (Dodano: 2009-08-12 19:00:03)
Chyba diabeł mnie podkusił, żeby zajrzeć na tego bloga. Trochę ciepłych słów na początek. Pisze Pani, że w zagmatwaniu wyszło "circulum vitiosus", ale chyba chodziło raczej o "circulus vitiosus" - czyli z łac. błędne koło, inaczej kołomyja. Na ucho różnica między "circulum" a "circulus" niewielka, bo jedno i drugie kojarzy się z cyrkiem, ale znaczenie zupełnie inne. Nie wiem, czy wolno tak mieszać, ale ... przecież w lesie idziesz a tu pod butem trzeszczy skrzyp, a może puszka po "dębowym", a przed oczyma sarna z jeleniem pasą się na polanie,
ptaki słychać w oddali - jak to w lesie na urlopie, wiele jest dozwolone.
Wspomina Pani o Leszku Kołakowskim, że w młodości komunizował i ten grzech,
jakby pierworodny, może się podobać. Nie bardzo rozumiem, że niby Kołakowski
posmakował zakazanego owocu, zbłądził ale się w końcu nawrócił? Pozostaje
drobny szczegół z jego biografii z początku lat 50., którego nie da się wymazać. Mam na myśli fakt, jak potraktował Władysława Tatarkiewicza. Co tu kryć, on i kilku kolegów doniosło do rektora, że profesor na seminarium toleruje krytykę socjalizmu.
Owszem drogi do wyzwolenia się spod wszechobecnego komunizmu był różnorakie,
Leszka Kołakowskiego zawiodły one na wyżyny. Można się dziś zastanawiać, czy diabeł może być zbawiony, niektórych to nawet kręci.
Bogumił Arkadiusz Dobosz (Dodano: 2009-08-10 09:40:25)
Aktualnie nie należę do żadnego ugrupowania i mam pewien dystans, dlatego sądze że filozofia profesora Kołakowskiego wybiega w przyszłość dając wskazówki jakie przewartościowania powinny nastąpić abyśmy mogli funkcjonować w przyszłości w zgodzie z sobą i wyznawanymi wartościami.
Mnie fascynuje słuchając wykłądów śp.profesora jego wewnętrzny spokój i logika konstrukcji filozoficznych na studiach mieliśmy kiepskiego wykładowcę i skutecznie mnie zniechęcił do przedmiotu.
Tak na marginesie w okresie wakacji siegamy po klasyków ale najchętniej po szybką informację w internecie.
Życzę udanego wypoczynku.
Bogumił