|
|
| Blog |
|
|
| 27 września 2006 |
wszyscy wokół krzyczą "korupcja, skandal, łajdactwo, to już koniec" i pewnie mają rację, ale nie chcę być kolejną Kasandrą, i beze mnie jest ich sporo, więc dzisiaj w nadziei na normalność, wiersz:
z czarnych liter
ułożyć sobie świat
nieduży – na jedną stronę
kilka ścieżek
całkiem prostych
między rzędami wyrazów
jednoznacznych
można by biegać po nich
bezpiecznie
wiedząc
że przecinek
nie jest kłodą rzuconą pod nogi
tylko miejscem odpoczynku
WIELKICH LITER
postawić niewiele
żeby były jak pomniki
których nikt nie będzie chciał
zburzyć
wprowadzić się
i
nie stawiać kropki nad „i”
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 25 września 2006 |
“Kowalscy zmieniają rządy, ale rządy nie zmieniają Kowalskich. Kowalscy zmieniać się mogą tylko sami” to słowa Stefana Bratkowskiego, który od dziesiątków lat namawia ludzi do samoorganizacji i do aktywności obywatelskiej. Pisał o tym w wydanej w 1980 r. książeczce “Nie tak stromo pod tę górę” o podtytule nawiązującym do słów wielkiego fizyka: “poradnik dla tych, którzy nie wiedzą, że nic się nie da zrobić”. Dalszy ciąg cytatu z Einsteina mówi mniej więcej o tym, że to właśnie ci, którzy nie wiedzą, że się nie da, mogą "coś" zrobić. Nie wiem, czy tym czymś jest pokojowa manifestacja Platformy Obywatelskiej zapowiadana na 7 października w Warszawie, ale może jest chociaż "wstępem do zająca"? ("wstęp do zająca" to rysunek mojego chrzestnego, którego w wieku 6 lat poprosiłam o narysowanie szaraka; jako urodzony perfekcjonista nie byłam zadowolona z rezultatu, wujek chcąc przekonać mnie, że efekt będzie satysfakcjonujący, stwierdził, że to, co narysował, to właściwie dopiero "wstęp do zająca").
Myślę, że niewiele da się zrobić od zaraz, nawet jeśli wybory odbędą się jesienią, nic nie wskazuje na to, że wybierzemy posłów uczciwszych, mądrzejszych, bardziej odpowiedzialnych, ale też nie wolno nam nie robić nic, bo to zawsze jest zgoda na świat taki, jaki jest, a przecież jaki jest, każdy widzi.
p.s. a na Cisiu już jesień
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 września 2006 |
Wolę Platformę od PiSu, bo nie jest fanatyczna i ortodoksyjna, bo rozumie, że można mieć inne (od platformianych) poglądy, bo wierzy, że ludzie potrafią decydować o sobie samych i brać za to odpowiedzialność. To zawsze jest trudne, ale jeśli nie spróbujemy, to nie będziemy nawet wiedzieli, czy potrafimy. I nawet gdyby różnic nie było więcej, to te wystarczą, żeby być sympatykiem PO. Ale, na szczęście, są rzeczy przyjemniejsze niż polityka. Kubica stanął na podium!
Kiedyś, przy okazji Mundialu, pisałam o sporcie i patriotyźmie, nie przypuszczałam jednak, że Formuła I może przynieść Polakom ten sam rodzaj dreszczu, że ten "zachodni" sport stanie się dyscypliną, w której Polak odniesie sukces. Żeby jeszcze zwycięstwo Kubicy przełożyło się na jakość dróg w naszym kraju; internauci już wpadli na pomysł zbiórki pieniędzy na budowę toru w Polsce, więc może autostrady załatwimy sobie w drugiej kolejności ze spontanicznych składek obywateli.
izabela leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 7 września 2006 - Wieczór |
Jeszcze raz o pośle Wierzejskim:( Nie dlatego, żebym go szczególnie lubiła, raczej mam pecha, bo ilekroć włączę telewizor, Wierzejski mówi coś głupiego lub obraźliwego (albo jedno i drugie razem). Ostatnia wypowiedź dotyczyła jakichś malwersacji. I nieważne jaki bank i jacy politycy byli w to zamieszani. Trudno, są na świecie złodzieje i oszuści, może szkoda tylko, że wśród elit politycznych. Najbardziej denerwujące w tej wypowiedzi było jednak lekceważenie, z jakim poseł wypowiedział się o zarobionej przez siebie kwocie, która mogła stanowić zaledwie 700 zł. miesięcznie przez ok. półtora roku, więc o co tyle krzyku?
Może o to, że w kraju nad Wisłą młody nauczyciel zarabia 800 zł. i jeszcze o to, że wielu emerytów za takie właśnie pieniądze żyje, czekając każdego miesiąca na "rentownego" (jak uroczo nazwał go krakowski poeta - A. Ziemianin) listonosza. Może dlatego.
Nie mogę jednego dnia tak bardzo się denerwować, dlatego o różnicy między PO a PiSem napiszę jutro i obiecuję, że nie będzie to "jutro, czyli nigdy" Scarlett O'Hary. No to niech będzie, napiszę w sobotę:)
izabela leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 7 września 2006 |
"Jeżeli rząd dba o reputację marki swojego państwa i w odpowiedni sposób nią zarządza, jest posiadaczem bardzo wartościowego dobra" to cytat z wywiadu przeprowadzonego z Simonem Anholtem, ekspertem w kreowaniu strategii marek krajów, regionów i miast, dla "Briefu".
Może to wreszcie dobra wiadomość? Profesjonalista pomoże spojrzeć politykom trochę dalej niż czubek nosa własnej partii. A w ogóle politycy partii rządzącej powinni podlegać ewaluacji, tzn. powołanie ich na kolejną kadencję powinno być uzależnione od:
1. wrostu poziomu zadowolenia społeczeństwa
2. wzrostu znaczenia marki "Polska" na świecie
Oczywiście ww. kryteria sukcesu byłyby szacowane poprzez badania społeczne, których koszt może nie byłby wyższy niż koszt wyborów (jeśli wziąć pod uwagę koszty kampanii wyborczych, to może nawet niższy?). Nie wiem tylko, czy wśród polityków doszłoby do zgody w sprawie firmy, która miałaby ww. badania przeprowadzić.
Jedno jest pewne, puste lodówki, krzyczące w TV głowy, których nie da się spacyfikować pilotem i ciepły głos mówiący "Budujemy nowy dom, proszę nam nie przeszkadzać" czyli wszystkie marketingowe chwyty i reklamowe sztuczki nie miałyby wpływu na to, kto nami będzie rządził. Wydaje się logiczne, dlaczego więc prawie cała Europa, ba, spora część świata, cieszy się z demokratycznych wyborów, które często wygrywają sprytniejsi, bogatsi i tacy, którym gładko przychodzą na język najróżniejsze kłamstwa?
Ja sama cieszę się z naszej raczkującej demokracji i wolne wybory w 1989 roku były pierwszymi, w których wzięłam udział (choć prawo wyborcze miałam od 1980r.), traktując możliwość współdecydowania, jak wielkie święto.
Ale coś jest na rzeczy i boję się, że jesienna kampania wyborcza będzie kolejnym dowodem na to, że wygrywa ten, kto mówi to, co inni chcieliby usłyszeć, nawet jeśli ma to niewiele wspólnego z tym, co wydarzy się po wyborach.
p.s. jutro napiszę dlaczego wolę Platformę od PiSu
izabela leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 6 września 2006 |
26 marca 1986 rok - dzisiaj w onecie przeczytałam, że tego dnia Zyta Gilowska została zarejestrowana jako tajny współpracownik WUSW w Lublinie (sądzę, że nie była żadnym współpracownikiem i uniewinniający wyrok sądu jest sprawiedliwy), ale nie o tym dzisiaj chcę napisać. Dla mnie 26 marca 1986 roku jest dniem urodzin Kasi (mojej córki) i z całą pewnością to jeden z lepszych dni w moim życiu. To świetnie, że w jednym czasie ludzie są weseli i smutni, przeżywają radości i dramaty, inaczej świat byłby monotonny i nudny.
Niechby jeszcze poseł Wierzejski chciał zrozumieć, że można się pięknie różnić, inaczej odczuwać, wierzyć w inne prawdy niż on sam. Wczoraj w TVN Maciej Kuroń starał się ładnie o tym powiedzieć, choć jego emocje były z pewnością spore. Przyłączam się do kulinarnych życzeń wyczucia smaku dla LPRu.
p.s.pozdrawiam też wszystkie "marcowe dzieci" i ich rodziców
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 5 września 2006 |
Dzień zaczął się dobrze. Platforma wyprzedza PiS o dwa punkty procentowe (jasne, że to jest poziom błędu statystycznego, ale zawsze wieje optymizmem), na ekrany wraca Magda M., synoptycy mówią, że będzie babie lato, no i wrzosy pięknie zakwitły na Cisiu. Gdyby nie zbliżająca się (a właściwie rozpoczęta) kampania wyborcza do samorządów świat byłby całkiem przyjemny.
Kampania jest, niestety, jak wystawa psów rasowych i różnej maści mieszańców. Jednak, gdy w świecie czworonogów, "mixy" często są wierniejsze, sympatyczniejsze i dużo mądrzejsze od swoich czystej krwi kolegów, tak wśród istot dwunożnych nie występują właściwie żadne reguły, które pomogłyby nam dobrze wybrać. Trzeba zdać się na zdrowy rozsądek, intuicję i to, co w duszy gra. Ale to trudne jest, bo politycy przed wyborami robią różne dziwne rzeczy, które mają pomóc ich wizerunkowi, ale częściej mu szkodzą. Mam tylko nadzieję, że spot z pilotem, telewizorem i wegetariańską kanapką bardziej pomoże niż zaszkodzi mojej Platformie.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 3 września 2006 |
Dziś są moje urodziny. I nie jest to tytuł ostatniego spektaklu Tadeusza Kantora.
p.s. a tak w ogóle zaczęła się jesień, naprawdę
izabela leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 7 sierpnia 2006 |
Wiem już, co łączy przedstawicieli polskiej sceny politycznej, bez względu na to, czy zasiadają po prawej czy po lewej stronie. Otóż nasi politycy, zaczynając od głowy państwa, przez brata-premiera oraz ministra obrony, a na przewodniczącym SLD kończąc, upodobali sobie Hel. Śmiało można by przenosić tu na lato stolicę, bo przecież w rezydencji prezydenta można przyjmować nawet głowy innych państw, a i dziennikarze pojechaliby chętnie za politykami, tym bardziej, że na deptakach i w kawiarniach można spotkać gwiazdy show-bussinesu, w ilości zdecydowanie większej niż statystycznie przypada na jednego mieszkańca naszego pięknego kraju. Zwolennicy Półwyspu Helskiego nie są w sierpniu rozpieszczani pogodą, ale i tak wielość atrakcji, przygotowanych przez ludność tubylczą, rekompensuje zbyt silną bryzę od morza:)
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 5 sierpnia 2006 |
Długi urlop nie leży w mojej naturze, więc jednak jestem.
Mamy szansę na sukces gospodarczy! Klimat Hiszpanii nam nie grozi i nie mówię tego na podstawie analiz klimatologów i meteorologów, doświadczam tego organoleptyczne od wczoraj w Jastarni. Wieje, pada, a morze huczy, jak przystało na Bałtyk. Nareszcie. Nie będę miała odwiecznego dylematu świadomego zagrożeń kąpieli słonecznych wczasowicza. Rozum podpowiada, że trzeba zejść z plaży, a chęć opalenia nóg (tak ładnie wyglądają w białych japonkach) każe, wbrew zdrowemu rozsądkowi, zostać.
Rano też przyjemnie, czuję się rozgrzeszona, że nie biegnę na plażę i nie wykonuję skłonów i wymachów, bo przecież w czasie deszczu usprawiedliwione jest wypicie kawy i napisanie króciutkiego bloga. Lubię Hel, nawet jak pada deszcz:)
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|