|
|
| Blog |
|
|
| 11 listopada 2006 |
cisza wyborcza, jak dobrze:))
Święto Niepodległości - zimny wiatr na Placu Biegańskiego, pod pomnikiem Marszałka kwiaty, poważnie, może zbyt poważnie? to przecież jedno z najradośniejszych świąt w historii Polski, dobrze mają poznaniacy, bo u nich dzisiaj wesoła i kolorowa parada, święty Marcin na białym koniu okryty czerwonym płaszczem i pyszne rogale świętomarcińskie (dzisiaj nie bardzo rozumiemy, cóż tak heroicznego było w geście św. Marcina, który biedakowi oddał płaszcz, ale w czasach, w których zdarzenie to miało miejsce, płaszcz zastępował wędrowcom łóżko i kołdrę i pozwalał przetrwać chłodną noc bez dachu nad głową, taki gest naprawdę wymagał poświęcenia)
chociaz bez św. Marcina, ale u nas (w Częstochowie) też pięknie, a gdy w Archikatedrze zabrzmiała orkiestra i chór, to tak łatwo być patriotą...
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 9 listopada 2006 |
A gdyby tak kandydaci wszystkich partii we wszystkich wyborach, przynajmniej w Polsce, ale może i na świecie, umówili się, że nie robią żadnych materiałów wyborczych, a sumę, którą przeznaczyliby na kampanię wyborczą przekażą na konto własnej gminy z zastrzeżeniem wykorzystania dla dobra publicznego albo na cele charytatywne? Oczywiście kwota musiałaby być tajna do momentu wyborów, bo inaczej wyborcy głosowaliby na tego, kto dał więcęj. A może na tego, kto dał mniej? Nie wiadomo. To oczywiście nierealne, ale głupoty wyrzucania pieniędzy w błoto (w obecnej aurze nie tylko przenośnie, ale dosłownie) trudno nie zauważyć. Zgodnie z zasadą, że świat mozna zmieniać tylko tak, że zaczyna się od siebie, powinnam oczywiście nie wydrukować ani jednej ulotki i ani jednego plakatu. Nie zrobiłam tego jednak:( No cóż, nikt nie mówi, że świat zmienia się łatwo.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 6 listopada 2006 |
Wybory samorządowe coraz wyraźniej zajmują kandydatów, dziennikarzy, politologów i różne grupy badawcze; wszystkich, tylko nie wyborców (jasne, można powiedzieć, że wymienieni wyżej to też wyborcy, ale przecież w skali kraju stanowią niewielki, śladowy ułamek tych, którzy mają głos, a jest ich bardzo wielu, cytując Schaffera można nawet powiedzieć, że: "każdy dorosły, co głosuje ma głos!"
Przeciętny wyborca naprawdę nie lubi kandydatów, nie lubi wyborów, nie lubi kampanii. Znam to z autopsji. Brutalna, choć dość oczywista prawda, jest taka, że jeśli nie powiem ludziom, że kandyduję, to nie będą o tym wiedzieli, a jeśli nie będą wiedzieli, to jak mają na mnie zagłosować? Kiedy tę prawdę, dość oczywistą, sobie uświadomiłam, postanowiłam rozlepić plakaty ze swoją uśmiechniętą twarzą. Kończyłam właśnie klejenie w małym sklepiku, z miłą panią sprzedającą (pożyczyła mi skrzynkę, żebym dostała do górnej szyby) przy ul. Księżycowej i patrzyłam triumfalnie na swoje dzieło. Przechodzący obok starszy jegomość obrzucił mnie niechętnym spojrzeniem i mruknął "A kto by na takich idiotów zagłosował?"
Pomyślałam wtedy, że trudno być kandydatem i to nie ze względu na oczekiwania wobec niego. A jakie są oczekiwania? Badania na ten temat prowadzone w Polsce pokazują, że od radnego oczekujemy: uczciwości, wykształcenia, wrażliwości i opiekuńczości, lojalności wobec wyborców oraz aktywności (źródło: "Samorząd? By życie nie było nudne" J. Kurczewski w: Tygodnik Powszechny z 6.11.2006 r.). Na szczęście Hiszpanie dowiedli, że pewne kompetencje człowieka są widoczne w jego twarzy i nie trzeba nawet o nich pisać w CV; żeby jeszcze wyborcy mieli taką umiejętność czytania w twarzy kandydata, jak specjaliści od HR.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 5 listopada 2006 |
Właściwie lubię jesień, jasne, że wolę złotawą, miłą i cichą od deszczowej, szarej i zimnej, ale deszcz też lubię. Tej jesieni nawet bardziej niż kiedykolwiek, bo utrudnia kampanię wyborczą. Naprawdę. Nie mam wyrzutów, że nie biegam z plakatami, że nie rozdaję ulotek każdemu przechodniowi z Tysiąclecia, Parkitki czy Kiedrzyna. Jest zimno i nikogo nie interesuje, co ma do powiedzenia kandydat na radnego. Może to dobrze, może w ten sposób wejdą do Rady Miasta ludzie, którzy są znani ze swojej działalności, mądrości, wrażliwości na ludzkie sprawy, ci, co nie muszą wylepić każdego skrawka wolnej powierzchni swoją twarzą? Może tak właśnie powinno być. Niech pada. Tylko 12 listopada niech świeci słońce, żeby ludziom chciało się iść i zagłosować!
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 30 października 2006 |
Czytanie Tygodnika Powszechnego zaczynam zwykle od felietonów Marcina Króla, bo, pewnie jak każdy z nas, lubię, gdy ktoś podobnie myśli, spostrzega i komentuje rzeczywistość. W październikowych felietonach pisał, m.in. o patrzeniu, smakach i zapachach. 1 listopada to taki dzień, który od wielu lat ma dla mnie ten sam zapach, smak i zawsze kończy się tym samym obrazem. To zapach świeczek, lampek, stearyny, czasem przypalonej rękawiczki; smak czekoladek "malaga", które moja Mama rozdaje nad grobem Taty od kilkunastu lat, a dzieci czekają na to, chociaż dawno przestały być dziećmi i mają po 20/25 lat; i wreszcie cmentarz wieczorem z tysiącem świateł, które przy zmrużeniu oczu rozpływają się i sprawiają wrażenie, jakby wszystko płonęło, ale ten ogień nie wywołuje lęku, jest bezpieczny, bo jest zapowiedzią życia dla naszych zmarłych.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 29 października 2006 |
Przestępstwem edukacyjnym jest, przede wszystkim, to, co robi minister edukacji. Właściwie wszystko, czego się dotknie to porażka, niestety porażka nie tylko jego, ale także szkoły. Właściwie mogłabym cytować kolejno swoje wpisy od czerwca, powstałaby "lista niekompetencji ministra": lekcje patriotyzmu, amnestia maturalna, zmiana zasad egzaminu maturalnego, projekt rozporządzenia o nadzorze (czytaj: powrót do wizytacji, przed którą drży dyrektor szkoły, bo nigdy nie wie, czym się dla niego skończy, brak reguł sprzyja działaniom w stylu Gogolowskiego "Rewizora"), Gombrowicz w niełasce i więcej Sienkiewicza, podważenie ewolucji (dowodem zdaje się miały być sztywne penisy dinozaurów) i wreszcie zapowiedź szkół o zaostrzonym rygorze (premier poszedł dalej i powiedział, ze dotychczasowe szkoły specjalne, bedą pełnić tę funkcję, bo przecież one miały być "niby" dla dzieci i młodzieży upośledzonej umysłowo, ale tak naprawdę chodzi tam młodzież sprawiająca kłopoty wychowawcze!). Naprawdę to wszystko powiedzieli ludzie, którzy mogą podejmować decyzje w randze rozporządzenia, a nawet, biorąc pod uwagę większość sejmową, w randze ustawy!!! Gdyby uznali, że od jutra w szkołach można stosować karę klęczenia na grochu, to mogliby tę zasadę wprowadzić w życie. A przecież są nauczyciele, którzy chętnie by z takiego sposobu wprowadzenia dyscypliny w klasie skorzystali. Nie wiem, czy to już Orwell, ale chyba jest bardzo blisko.
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 14 października 2006 - Dzień Nauczyciela |
Ruszyła kampania samorządowa, kandydaci częściej mówią dzień dobry, niektórzy nawet ściskają dłonie napotkanym przechodniom, o jednym z prezydentów mówi się, że przeciął wszystkie wstęgi, nawet te, które w strategii dla miasta przewidziane były na następną kadencję.
Elektorat jednak zmienny jest i nigdy do końca nie wiadomo, dlaczego jednych, a nie drugich obdarzy zaufaniem.
Wszyscy jednak liczą, że to właśnie ich wybierze wola ludu, więc pstrykają sobie zdjęcia, niektórzy wyjmują z szuflady ubiegłoroczne, licząc na efekt przypomnienia. Dobrze, że zanim wymyślono marketing polityczny w obecnym kształcie, Louis Jacques Daguerre wynalazł dagerotyp. W przeciwnym razie niektórzy kandydaci, mogliby odpaść na etapie negocjacji z malarzem (pamiętacie fraszkę Krasickiego o malarzu, co malował ludzi niekoniecznie pięknych, ale podobnych?). Odpadliby też mniej cierpliwi. Marek Grechuta :(( napisał śliczny wiersz o modelce Modiglianiego. Gdyby przyszli radni, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci musieli godzinami pozować do plakatów, może mniej wytrwałe jednostki odpadałyby? Ale czy można mieć pewność, że wytrwalszy znaczy lepszy, mądrzejszy, uczciwszy? Minister oświaty wytrwale wmawia wszystkim, że Sienkiewicz wielkim pisarzem był, ale tych, co tak myślą przekonywać nie musi, a tych, co podzielają zdanie Gombrowicza i tak nie przekona. Wiersze Grechuty też nie muszą się wszystkim podobać, ale mnie się podobają, więc ten o trudach pozowania niech będzie na niedzielę, no i może jeszcze zadedykuję go nauczycielom, bo to trudny zawód jest, dla niektórych nawet staje się prawdziwym zawodem (w znaczeniu rozczarowania), ale tych też pozdrawiam i czasem nawet rozumiem.
iza leszczyna
Długo tego jeszcze ?
Nie kręć się !
Nie kręcę
Uśmiech mi już więdnie
Nie będę się zmuszać
Dość tego, nie mogę
Nie ruszaj !
Nie ruszam
A gdy by był taki aparat co zrobi w mig
wspaniały obraz mego ciała
spowitego w te marne szaty
taki pstryk, co zrobi z tego coś pięknego
Dłonie mi grabieją, zamarzły mi stopy
Maluj sobie kwiatki albo antylopy
Palce mam jak sople, a oczy jak szparki
Słuchaj, ja naprawdę wolę już te garnki
A gdy by był taki aparat co pstryk zrobi
I już masz obraz mojej twarzy ulubiony
Słuchaj Modi, ale to chyba kosztowałoby miliony?
(...)
Marek Grechuta
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 8 października 2006 |
7 października wszyscy byli w Warszawie. Nawet jeśli nie byli obecni ani ciałem, ani duchem, nawet jeśli byli na innej manifestacji albo byli przeciwni wszystkim manifestacjom świata, to i tak jadąc do Warszawy, skandując hasło "tu jest Polska" i śpiewając hymn myśleliśmy o wszystkich: biednych i bogatych, młodych i starych, wykształconych i tych, którym nie dane było (z przeróżnych, często niezależnych od nich samych przyczyn) skończyć żadnej szkoły. Manifestacje nie są populistyczne, one dają ludziom siłę i poczucie wspólnoty i jeśli hasła "Błękitnego Marszu" to: wolność dla tych, którzy radzą sobie sami, opieka dla tych, którzy ze swoim życiem nie dają sobie rady i szacunek dla wszystkich, bez wyjątku, to znaczy, że to była manifestacja nas wszystkich.
Może zamiast powoływać Instytut Wychowania warto pozwolić młodzieży organizować manifestacje? To mogłyby być dobre lekcje patriotyzmu prowadzone metodą projektu:). Uczniowie, realizując projekt, np."Manifestacja w obronie wolnej Czeczenii" uczyliby się: planowania działań, współpracy w zespole, argumentowania, negocjowania i prezentowania swoich poglądów, a nawet zarządzania kryzysem i przede wszystkim odpowiedzialności. Człowiek wrażliwy na dobro innych, jest także wrażliwy na dobro swojego kraju, a to chyba jest patriotyzm? I znów muszę zacytować B.Schaeffera "To proste jest, ale na tym trzeba się znać."
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 6 października 2006 |
Jak to dobrze, że są na świecie ludzie, którym łatwo przychodzi powiedzieć "przepraszam" i nie czekają z tym na wyniki sondaży. Cieszę się, że panowie Sekielski i Morozowski różnią się od posła Kurskiego, bo dobrze czuję się z tym, że ich lubię, jak i z tym, że jego nie lubię. I tak niech zostanie.
Niech zostanie także świadectwo dojrzałości dla tych, co matury nie zdali w tym lub w ubiegłym roku, bo chociaż jestem zagorzałym przeciwnikiem tej dziwacznej amnestii, to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której uradowani (cóż, że na skutek głupoty ministra) maturzyści musieliby wrzucić świadectwa do niszczarek. Przecież, kto daje i odbiera, ten...., i o to może mniejsza, ale psychiczne straty maturzystów i ich rodzin? Byłyby chyba nie do odrobienia.
Dlatego choć ucieszyłam się, że Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego radosną twórczość ministra edukacji, to mam nadzieję, że po uznaniu jej za niezgodną z Konstytucją, wrócimy, od przyszłego roku dopiero, do normalnej matury, tzn. takiej, gdzie zdał znaczy zdał, a nie zdał znaczy nie zdał.
W ogóle dobrze jest, jeśli słowa znaczą to, co znaczą. Jeśli mówisz: popieram PO, to tak, jakbyś mówił: jadę z Wami na Błękitny Marsz. Sobota, Plac Piłsudskiego w Warszawie, zbieramy się o godz. 11.00, po to właśnie, żeby było normalnie.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 2 października 2006 |
"Życie jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co ci się trafi" - to słowa z Forresta Gumpa, które zostały uznane za filmowy cytat wszech czasów. Trudno się z werdyktem internautów nie zgodzić. Mam nadzieję, że trafiłam na mleczną czekoladkę z nadzieniem z orzechów laskowych (i nie chodzi mi wcale o sentyment dla własnego nazwiska:). A jeśli kolejne dni to gorzkie czekoladki? Nie lubię gorzkiej czekolady, chociaż jest zdrowsza, tak jak wolę kawę od zielonej herbaty, choć jestem świadoma zbawiennych właściwości tej drugiej.
Wracając do czekoladek... skoro nie wiemy, jak potoczy się nasze życie, to przejawem zdrowego rozsądku, a nie wielkości charakteru (moja przyjaciółka - J.B. twierdzi nawet, że przejawem egoizmu) jest, wtedy, gdy wspinamy się po drabinie kariery w górę, być uczciwymi i szlachetnymi dla innych, bo przecież kiedyś, po tej samej drabinie będziemy schodzić, może nawet spadać w dół i twarze mijanych ludzi będą te same.
Dlaczego nie wie tego rząd o solidarnościowych korzeniach? Przecież działacze lewicowi, już dzisiaj, z satysfakcją myślą o tym, że kiedyś wrócą do władzy, historia ostatnich szesnastu lat to potwierdza i pokazuje, że nietzscheańska idea wiecznego powrotu zmaterializowała się właśnie w polityce. Gdy myślimy, że później będzie znowu prawica, to wieczny powrót nie wydaje się tak straszny (chociaż ostatnie dni sprawiają, że straszne może być też to, po czym straszności się nie spodziewaliśmy), ale po niej znów lewica i to nie brzmi już wcale zachęcająco.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|