Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

4 grudnia 2006

Srebro też cieszy (napisał w komentarzu  Mieczysław), jasne. W sporcie miejsce "na pudle" zostaje nagrodzone medalem i jest powodem do dumy. Niestety w polityce jest inaczej:(. Partia "druga" jest partią przegraną, musi przejść do opozycji, a to trudna rola, bo jak chce się być opozycją konstruktywną, to ojcem sukcesu jest zawsze ten, kto rządzi, a matką porażki przeciwnicy polityczni. "Trójporozumienie  pod Jasną Górą" stoi pod znakiem zapytania, dlaczego, skoro wszyscy chcą tego samego, tzn. dobra Częstochowy? Czyżby Witkacy miał rację, gdy mówił, że "polityka to w krysztale pomyje?"
Jutro II Sesja Rady Miasta Częstochowa. Sesje są otwarte dla mieszkańców, radni pracują przecież dla nich, więc pisząc w swoim blogu, o czym radzą radni, nie naruszę żadnej tajemnicy. Tylko, czy ktoś będzie chciał o tym czytać?

iza leszczyna

2006-12-04 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


3 grudnia 2006

Na szczęście oprócz pytań, co dalej z Platformą, czy Rokita zostanie w PO, kto zostanie szefem Klubu, i dlaczego po wygranych przecież, a nie przegranych wyborach samorządowych, przeżywamy w PO jednak jakiś kryzys? mamy też pytanie  mniej ważne w perspektywie naszego kraju i tego, jak nam Polakom  będzie się przez najbliższe lata w nim żyło, ale dla milionów rodaków na dzisiaj najważniejsze: kto wygra???
Mecz zacznie się o 11.00, a więc niedługo po południu zwycięzca będzie znany. Mam nadzieję, że to będą Polacy, chociaż, ci, co się znają na siatkówce mówią: łatwo nie będzie!
Na wynik "meczu" w Platformie przyjdzie nam poczekać troszkę dłużej, tu też mam nadzieję, że wygra idea najważniejsza dla PO: bycie partią konserwatywną, prawicową o liberalnych pogladach na gospodarkę i rynek. Przecież nie istnieje lepsze potwierdzenie tego kierunku, niż Rokita i Tusk RAZEM. Trzymam kciuki za te dwie wygrane:)

iza leszczyna



2006-12-03 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


2 grudnia 2006

Wczoraj byłam w Warszawie i na tę okolicznosć mam dwa przemyślenia. Pierwsze dotyczy wyglądu wysokiego urzędnika MEN, który zapoznawał grono 50/60 osób z różnych stron Polski z nowym rozporządzeniem. Zastanawiam się, czy nie powinny obowiązywać jakieś standardy dotyczące wyglądu urzędników; nie, nie oczekuję, że minsterstwo będzie zatrudniało na stanowiakach dyrektorów departamentów przystojnych młodzieńców w garniturach od Bossa, ale elementarne zasady dobrego wychowania (dawniej mówiono na to, niekoniecznie po polsku, kindersztuba) mówią o tym, że strojem okazujemy szacunek osobom, do których przychodzimy. Oprócz tego, że przedstawiciel Ministerstwa Edukacji spóźniił się bez mała godzinę (dobrze, że organizatorzy mieli zaplanowaną przerwę, a Pani z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej była tak elastyczna, że prawie w płaszczu rozpoczęła swoją prezentację), to niestaranność jego wyglądu przeszkadzała tym, którzy mają pewną wrażliwość estetyczną w odbiorze i tak kontrowersyjnego przekazu. Nigdy nie myślałam, że ministra Giertycha przywołam kiedyś za wzór, ale może  porządnego wyglądu pracownicy mogliby się od swego patrona nauczyć?

Drugie przemyślenie dotyczy pociągu relacji Częstochowa-Warszawa przez Włoszczowę:). Otóż nieprawdą jest jakoby w tej uroczej miejscowości wsiadało i wysiadało tylko kilka osób. Do Warszawy na stacji Włoszczowa PŁn. wsiadło (w piątek 1.12.2006 r.) kilkanaście, może nawet 20 osób, a w powrotnej drodze wysiadło ok. 15. Wszyscy byli zgodni pociąg był potrzebny i "ulżył doli prostego człowieka" (cytuję).
życzę miłego weekendu, szczególnie włoszczowianom:)

iza leszczyna

2006-12-02 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


27 listopada 2006

Przegraliśmy wybory, w drugiej turze lepszy okazał się kandydat Wspólnoty, a nie Platformy Obywatelskiej:((
gorzki smak porażki musiał trwać krótko, bo dzisiaj pierwsza sesja Rady Miasta, ślubowanie, pierwsze głosowania, polityczne negocjacje, i pytanie, które trzeba zadawać sobie przez całą kadencję: czy każda podejmowana przeze mnie decyzja jest taką, że mogę przyznać się do niej publicznie, z podniesioną głową? czy wyborcy będą odpowiadać uśmiechem na mój uśmiech, czy powiedzą: jest taka sama jak wszyscy
pierwszy raz zastanawiam się, co każe człowiekowi rezygnować z siedzenia w wygodnym fotelu, czytania książek i oglądania filmów na rzecz różnych działań, ale niewiele mających wspólnego z odpoczynkiem? czy to są pozytywne intencje? czy to tylko ambicja? i kiedy zdażę przeczytać Projekt Budżetu Miasta na 2007 rok i kilka innych strrrrrrrrasznie ważnych rzeczy?
szkoda, że nie można powiedzieć, jak Scarlett O'hara: pomyślę o tym wszystkim jutro
 
iza leszczyna
p.s. a może powinnam podpisywać się Wasza Radna?
2006-11-27 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


25 listopada 2006

dzisiaj jeszcze żałoba i odwołany koncert Marii Peszek, na który wybieram się od roku, ale zawsze można poczytać księdza Jana, jest taki mądry...
 
 SPRAWIEDLIWOŚĆ

Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny

Dziękuję Ci że sprawiedliwość twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość

                            (ks. Jan Twardowski)
2006-11-25 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


11 listopada 2006


cisza wyborcza, jak dobrze:))
Święto Niepodległości - zimny wiatr na Placu Biegańskiego, pod pomnikiem Marszałka kwiaty, poważnie, może zbyt poważnie? to przecież jedno z najradośniejszych świąt w historii Polski, dobrze mają poznaniacy, bo u nich dzisiaj wesoła i kolorowa parada, święty Marcin na białym koniu okryty czerwonym płaszczem i pyszne rogale świętomarcińskie (dzisiaj nie bardzo rozumiemy, cóż tak heroicznego było w geście św. Marcina, który biedakowi oddał płaszcz, ale w czasach, w których zdarzenie to miało miejsce, płaszcz zastępował wędrowcom łóżko i kołdrę i pozwalał przetrwać chłodną noc bez dachu nad głową, taki gest naprawdę wymagał poświęcenia)
chociaz bez św. Marcina, ale u nas (w Częstochowie) też pięknie, a gdy w Archikatedrze zabrzmiała orkiestra i chór, to tak łatwo być patriotą...

iza leszczyna

2006-11-11 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


9 listopada 2006


A gdyby tak kandydaci wszystkich partii we wszystkich wyborach, przynajmniej w Polsce, ale może i na świecie, umówili się, że nie robią żadnych materiałów wyborczych, a sumę, którą przeznaczyliby na kampanię wyborczą przekażą na konto własnej gminy z zastrzeżeniem wykorzystania dla dobra publicznego albo na cele charytatywne? Oczywiście kwota musiałaby być tajna do momentu wyborów, bo inaczej wyborcy głosowaliby na tego, kto dał więcęj. A może na tego, kto dał mniej? Nie wiadomo. To oczywiście nierealne, ale głupoty wyrzucania pieniędzy w błoto (w obecnej aurze nie tylko przenośnie, ale dosłownie) trudno nie zauważyć. Zgodnie z zasadą, że świat mozna zmieniać tylko tak, że zaczyna się od siebie, powinnam oczywiście nie wydrukować ani jednej ulotki i ani jednego plakatu. Nie zrobiłam tego jednak:( No cóż, nikt nie mówi, że świat zmienia się łatwo.

iza leszczyna

2006-11-09 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


6 listopada 2006


Wybory samorządowe coraz wyraźniej zajmują kandydatów, dziennikarzy, politologów i różne grupy badawcze; wszystkich, tylko nie wyborców (jasne, można powiedzieć, że wymienieni wyżej to też wyborcy, ale przecież w skali kraju stanowią niewielki, śladowy ułamek tych,  którzy mają głos, a  jest ich bardzo wielu, cytując Schaffera można nawet powiedzieć, że: "każdy dorosły, co głosuje ma głos!"
Przeciętny wyborca naprawdę nie lubi kandydatów, nie lubi wyborów, nie lubi kampanii. Znam to z autopsji. Brutalna, choć dość oczywista prawda, jest taka, że jeśli nie powiem ludziom, że kandyduję, to nie będą o tym wiedzieli, a jeśli nie będą wiedzieli, to jak mają na mnie zagłosować?  Kiedy tę prawdę, dość oczywistą,  sobie uświadomiłam, postanowiłam rozlepić plakaty ze swoją uśmiechniętą twarzą. Kończyłam właśnie klejenie w małym sklepiku, z miłą panią sprzedającą (pożyczyła mi skrzynkę, żebym dostała do górnej szyby) przy ul. Księżycowej i patrzyłam triumfalnie na swoje dzieło. Przechodzący obok starszy jegomość obrzucił mnie niechętnym spojrzeniem i mruknął  "A kto by na takich idiotów zagłosował?"
Pomyślałam wtedy, że trudno być kandydatem i to nie ze względu na oczekiwania wobec niego. A jakie są oczekiwania? Badania na ten temat prowadzone w Polsce pokazują, że od radnego oczekujemy: uczciwości, wykształcenia, wrażliwości i opiekuńczości, lojalności wobec wyborców oraz aktywności (źródło: "Samorząd? By życie nie było nudne" J. Kurczewski w: Tygodnik Powszechny z 6.11.2006 r.). Na szczęście Hiszpanie dowiedli, że pewne kompetencje człowieka są widoczne w jego twarzy i nie trzeba nawet o nich pisać  w CV; żeby jeszcze wyborcy mieli taką umiejętność czytania w twarzy kandydata, jak specjaliści od HR.

iza leszczyna

2006-11-06 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


5 listopada 2006


Właściwie lubię jesień, jasne, że wolę złotawą, miłą i cichą od deszczowej, szarej i zimnej, ale deszcz też lubię. Tej jesieni nawet bardziej niż kiedykolwiek, bo utrudnia kampanię wyborczą. Naprawdę. Nie mam wyrzutów, że nie biegam z plakatami, że nie rozdaję ulotek każdemu przechodniowi z Tysiąclecia, Parkitki czy Kiedrzyna. Jest zimno i nikogo nie interesuje, co ma do powiedzenia kandydat na radnego. Może to dobrze, może w ten sposób wejdą do Rady Miasta ludzie, którzy są znani ze swojej działalności, mądrości, wrażliwości na ludzkie sprawy, ci, co nie muszą wylepić każdego skrawka wolnej powierzchni swoją twarzą? Może tak właśnie powinno być. Niech pada. Tylko 12 listopada niech świeci słońce, żeby ludziom chciało się iść i zagłosować!

iza leszczyna

2006-11-05 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


30 października 2006


Czytanie Tygodnika Powszechnego zaczynam zwykle od felietonów Marcina Króla, bo, pewnie jak każdy z nas, lubię, gdy ktoś podobnie myśli, spostrzega i komentuje rzeczywistość. W październikowych felietonach pisał, m.in. o patrzeniu, smakach i zapachach. 1 listopada to taki dzień, który od wielu lat ma dla mnie ten sam zapach, smak i zawsze kończy się tym samym obrazem. To zapach świeczek, lampek, stearyny, czasem przypalonej rękawiczki; smak czekoladek "malaga", które moja Mama rozdaje nad grobem Taty  od kilkunastu lat, a dzieci czekają na to, chociaż dawno przestały być dziećmi i mają po 20/25 lat; i wreszcie cmentarz wieczorem z tysiącem świateł, które przy zmrużeniu oczu rozpływają się i sprawiają wrażenie, jakby wszystko płonęło, ale ten ogień nie wywołuje lęku, jest bezpieczny, bo jest zapowiedzią życia dla naszych zmarłych.

iza leszczyna

2006-10-30 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 6

             Design by: Studio Manifesto