|
|
| Blog |
|
|
| 24 grudnia 2006 |
Wigilia '96
Powiedziałeś
że jutro urodzi się Jezus
że weźmiesz mnie za rękę
że białe płatki
stopnieją na naszych wargach
a na języku poczujemy opłatek
że dotkniemy blasku świec
i zapachu sianka
że porozmawiasz z kotem
Od rana jestem szczęśliwa
bo przecież urodzi się Jezus
a Ty będziesz dobry dla kota
białe płatki na wargach
opłatek na języku
moja dłoń w Twojej
Potłukłam świecidełka
nie krzycz
przecież mieliśmy być szczęśliwi
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 21 grudnia 2006 |
Byłam już na kilku Wigiliach, przełamałam się opłatkiem z tymi, których lubię i z tymi, za którymi nie przepadam, ale starałam się być szczera; kupiłam choinkę, posprzątałam dokładniej niż zwykle, upiekę jeszcze (niestety nie piernik, bo Kasia nie lubi), ale ciasto ananasowe (też nie lubi, ale ja lubię:). A w niedzielę od rana będę szykowała kolację wigilijną u Mamy. Zawsze jest trochę wesoło, ale trochę smutno, właściwie przy życzeniach zwykle chce mi się płakać i rozumiem Kasię, która za tą chwilą też nie przepada. Czytanie Biblii, śpiewanie kolęd, jedzenie wigilijnych pyszności i gadanie tak, ale życzenia to trudny moment, bo zwykle nie ma kogoś, kogo kochaliśmy/kochamy i w dodatku czujemy, że swoim najbliższym mogliśmy dać więcej niż daliśmy. Później Pasterka, chociaż nie zawsze mam tyle silnej woli, żeby wytrwać, czasem wolę wstać na mszę rano. Właściwie nie umiem śpiewać, ale nie potrafię sobie odmówić przyjemności zaśpiewania kolędy "Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony". Na szczęście, żeby dobrze ją zaśpiewać, nie trzeba wiedzieć, że ta staropolska pieśń zbudowana jest na oksymoronach tzn. zestawieniach wyrazów treściowo sprzecznych. Zawsze powtarzam, że nie trzeba opanować celów poznawczych z kategorii A, żeby posługiwać się celami z kategorii C (to tekst dla wtajemniczonych w pomiar dydaktyczny nauczycieli:)
Jest jeszcze jedna rzecz w Wigilię, która powtarza się od lat: zawsze przygotowuję śledzia w śmietanie, bo to metafizyczne danie, ale nikt go w ten wieczór nie je;(
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 20 grudnia 2006 |
Od kilku dni czuję coś w rodzaju zażenowania z powodu ogólnopolskiego szumu wokół pracy dla Kazimierza Marcinkiewicza. Dlaczego stało się to sprawą wagi państwowej? Co jakiś czas w mediach wypowiadane jest zdanie, które nie ma nic wspólnego z rzeczywistością: "Polityków obowiązują wyższe standardy". Jakie standardy? Standardem jest to, że politykowi należy się dobrze płatne (czytaj: kilkadziesiąt/kilkaset tys. miesięcznie) stanowisko w spółce skarbu państwa? Dlaczego zżymamy się, gdy do naszej firmy przynoszony jest ktoś w teczce, a w błyskach fleszy takie zachowanie nikogo nie razi? To, że na oczach milionów Polaków, premier, który mówi o sprawiedliwym i solidarnym państwie, bez kolesiostwa i korupcji "załatwia" eksponowaną posadę swojemu trochę niewygodnemu koledze z partii jest w porządku? I właściwie czym zasłużył sobie K. Marcinkiewicz na takie szczególne traktowanie? Jest narodowym bohaterem? Nie, był premierem, ale chyba dostawał za to wynagrodzenie? był komisarzem, chyba też nie wolontariuszem? dostał odprawy, więc nie jest chyba bez środków do życia? i w dodatku duma nie pozwala mu przyjąć stanowiska ministra. To dyshonor być ministrem w rządzie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej? To przejaw patriotyzmu czy schizofrenia? Bo ja się gubię. A służba publiczna, oddawanie Polsce tego, co mamy najlepsze? To wszystko medialny wizerunek, kłamliwy, jak "Yes, yes, yes" w ustach kogoś, kto słabo zna angielski? To znaczy, że w Polsce wystarczy nie zgwałcić sekretarki i nie molestować dyrektorki swojego biura, żeby cieszyć się zaufaniem społecznym? Świat chyba zwariował, narazie nie czuję Świąt:(
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 16 grudnia 2006 |
Światowy Dzień Przytulania? Nie wiem, tzn. wiem, że pozytywne emocje, dobre wibracje, bezinteresowna życzliwość, uśmiech, co serca otwiera, itd. i jestem za. Ale coś przeszkadza mi beztrosko oddać się przyjemności przytulania, bo 16 grudnia w Polsce, to dla mnie jednak tragedia kopalni Wujek. Nie, nie jestem zwolenniczką pamięci, która nie pozwala patrzeć w przyszłość, tylko każe nam żyć tragedią sprzed 25 lat, ale jeśli nie będziemy tej historii opowiadać każdego roku od nowa, to za kilka lat, będą pamiętali tylko ci, których tamten czas dotknął osobiście. A wtedy nie pomogą żadne "lekcje patriotyzmu", choćby nie wiem ilu ministrów uważało, że pomogą. Bo patriotyzm to na początek wiedza o swoim kraju, nawet trudna, ale prawdziwa, i próba zrozumienia tego, co sprawia, że tak dużo nas dzisiaj dzieli i szukanie tego, co nas jednak łączy.
Ale żeby nie było tak smutno, bo przecież "idą Święta" proponuję wprowadzić (ma sens tylko w Polsce) Dzień bez Całowania w Rękę. To bardzo potrzebny dzień. Zwyczaj całowania w rękę kobiet jest przez mężczyzn (raczej starszych, ale nie tylko) rozumiany jako wyraz szacunku i dobrego obyczaju. Dla mnie jest raczej gwałtem zadawanym mojej ręce. No bo zastanówcie się: czy naprawdę zawsze macie ochotę, żeby ktoś Was cmoknął w dłoń? I nie trzeba być feministką ani cyborgiem, żeby czuć sprzeciw wobec zwyczaju sprzed lat, wystarczy mieć trochę poczucia niezależności. Narazie ponoszę tu klęskę:(, ale podobno trzeba poćwiczyć mocne usztywnienie nadgarstka:)
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 5 grudnia 2006 |
Najciekawszą rzeczą na II Sesji były marzenia częstochowian, które dostaliśmy (Prezydent i Radni) od Gazety Wyborczej. Czego tam nie ma? Od szerokopasmowego internetu dostepnego w całym mieście, przez załatanie wszystkich możliwych dziur, do reaktywacji Praktycznej Pani (nie śmiejcie się, pomysł na miejsce, gdzie każdy częstochowianin mógłby nauczyć się czegoś pożytecznego, czy zupełnie niepraktycznego:) jest świetny. Czas na marzenia też najlepszy z możliwych, bo idą święta...
Ale zanim nadejdą trzeba uchwalić podatki:(
jeszcze raz: trzeba uchwalić podatki:)
druga wersja emocji bardziej pasuje do świadomego przedstawiciela społeczeństwa obywatelskiego, więc niech będzie z uśmiechem.
Na sesji bywa miło, ale bywa też nerwowo, bo radni to "trzciny myślące" (chcę w to wierzyć!) i różne pomysły przychodzą im do głowy, ale wszystkie wypływają naprawdę z troski o Częstochowę, tylko drogi dojścia do jej świetności i zadowolenia mieszkańców każdy widzi trochę inaczej. W tym sęk.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 4 grudnia 2006 |
Srebro też cieszy (napisał w komentarzu Mieczysław), jasne. W sporcie miejsce "na pudle" zostaje nagrodzone medalem i jest powodem do dumy. Niestety w polityce jest inaczej:(. Partia "druga" jest partią przegraną, musi przejść do opozycji, a to trudna rola, bo jak chce się być opozycją konstruktywną, to ojcem sukcesu jest zawsze ten, kto rządzi, a matką porażki przeciwnicy polityczni. "Trójporozumienie pod Jasną Górą" stoi pod znakiem zapytania, dlaczego, skoro wszyscy chcą tego samego, tzn. dobra Częstochowy? Czyżby Witkacy miał rację, gdy mówił, że "polityka to w krysztale pomyje?"
Jutro II Sesja Rady Miasta Częstochowa. Sesje są otwarte dla mieszkańców, radni pracują przecież dla nich, więc pisząc w swoim blogu, o czym radzą radni, nie naruszę żadnej tajemnicy. Tylko, czy ktoś będzie chciał o tym czytać?
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 3 grudnia 2006 |
Na szczęście oprócz pytań, co dalej z Platformą, czy Rokita zostanie w PO, kto zostanie szefem Klubu, i dlaczego po wygranych przecież, a nie przegranych wyborach samorządowych, przeżywamy w PO jednak jakiś kryzys? mamy też pytanie mniej ważne w perspektywie naszego kraju i tego, jak nam Polakom będzie się przez najbliższe lata w nim żyło, ale dla milionów rodaków na dzisiaj najważniejsze: kto wygra???
Mecz zacznie się o 11.00, a więc niedługo po południu zwycięzca będzie znany. Mam nadzieję, że to będą Polacy, chociaż, ci, co się znają na siatkówce mówią: łatwo nie będzie!
Na wynik "meczu" w Platformie przyjdzie nam poczekać troszkę dłużej, tu też mam nadzieję, że wygra idea najważniejsza dla PO: bycie partią konserwatywną, prawicową o liberalnych pogladach na gospodarkę i rynek. Przecież nie istnieje lepsze potwierdzenie tego kierunku, niż Rokita i Tusk RAZEM. Trzymam kciuki za te dwie wygrane:)
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 2 grudnia 2006 |
Wczoraj byłam w Warszawie i na tę okolicznosć mam dwa przemyślenia. Pierwsze dotyczy wyglądu wysokiego urzędnika MEN, który zapoznawał grono 50/60 osób z różnych stron Polski z nowym rozporządzeniem. Zastanawiam się, czy nie powinny obowiązywać jakieś standardy dotyczące wyglądu urzędników; nie, nie oczekuję, że minsterstwo będzie zatrudniało na stanowiakach dyrektorów departamentów przystojnych młodzieńców w garniturach od Bossa, ale elementarne zasady dobrego wychowania (dawniej mówiono na to, niekoniecznie po polsku, kindersztuba) mówią o tym, że strojem okazujemy szacunek osobom, do których przychodzimy. Oprócz tego, że przedstawiciel Ministerstwa Edukacji spóźniił się bez mała godzinę (dobrze, że organizatorzy mieli zaplanowaną przerwę, a Pani z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej była tak elastyczna, że prawie w płaszczu rozpoczęła swoją prezentację), to niestaranność jego wyglądu przeszkadzała tym, którzy mają pewną wrażliwość estetyczną w odbiorze i tak kontrowersyjnego przekazu. Nigdy nie myślałam, że ministra Giertycha przywołam kiedyś za wzór, ale może porządnego wyglądu pracownicy mogliby się od swego patrona nauczyć?
Drugie przemyślenie dotyczy pociągu relacji Częstochowa-Warszawa przez Włoszczowę:). Otóż nieprawdą jest jakoby w tej uroczej miejscowości wsiadało i wysiadało tylko kilka osób. Do Warszawy na stacji Włoszczowa PŁn. wsiadło (w piątek 1.12.2006 r.) kilkanaście, może nawet 20 osób, a w powrotnej drodze wysiadło ok. 15. Wszyscy byli zgodni pociąg był potrzebny i "ulżył doli prostego człowieka" (cytuję).
życzę miłego weekendu, szczególnie włoszczowianom:)
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 27 listopada 2006 |
Przegraliśmy wybory, w drugiej turze lepszy okazał się kandydat Wspólnoty, a nie Platformy Obywatelskiej:((
gorzki smak porażki musiał trwać krótko, bo dzisiaj pierwsza sesja Rady Miasta, ślubowanie, pierwsze głosowania, polityczne negocjacje, i pytanie, które trzeba zadawać sobie przez całą kadencję: czy każda podejmowana przeze mnie decyzja jest taką, że mogę przyznać się do niej publicznie, z podniesioną głową? czy wyborcy będą odpowiadać uśmiechem na mój uśmiech, czy powiedzą: jest taka sama jak wszyscy
pierwszy raz zastanawiam się, co każe człowiekowi rezygnować z siedzenia w wygodnym fotelu, czytania książek i oglądania filmów na rzecz różnych działań, ale niewiele mających wspólnego z odpoczynkiem? czy to są pozytywne intencje? czy to tylko ambicja? i kiedy zdażę przeczytać Projekt Budżetu Miasta na 2007 rok i kilka innych strrrrrrrrasznie ważnych rzeczy?
szkoda, że nie można powiedzieć, jak Scarlett O'hara: pomyślę o tym wszystkim jutro
iza leszczyna
p.s. a może powinnam podpisywać się Wasza Radna?
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 25 listopada 2006 |
dzisiaj jeszcze żałoba i odwołany koncert Marii Peszek, na który wybieram się od roku, ale zawsze można poczytać księdza Jana, jest taki mądry...
SPRAWIEDLIWOŚĆ
Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka
gdyby wszyscy byli silni jak konie
gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości
gdyby każdy miał to samo
nikt nikomu nie byłby potrzebny
Dziękuję Ci że sprawiedliwość twoja jest nierównością
to co mam i to czego nie mam
nawet to czego nie mam komu dać
zawsze jest komuś potrzebne
jest noc żeby był dzień
ciemno żeby świeciła gwiazda
jest ostatnie spotkanie i rozłąka pierwsza
modlimy się bo inni się nie modlą
wierzymy bo inni nie wierzą
umieramy za tych co nie chcą umierać
kochamy bo innym serce wychłódło
list przybliża bo inny oddala
nierówni potrzebują siebie
im najłatwiej zrozumieć że każdy jest dla wszystkich
i odczytywać całość
(ks. Jan Twardowski)
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|