Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

8 lutego 2007

"Ufność jest bowiem cnotą, nieufność wadą, która czasem przybiera postaci łagodne, ale czasem ostre – i wtedy mamy do czynienia z despotami i okrutnikami, czasem tylko w życiu prywatnym, ale bywa, że i w publicznym." Ten cytat z felietonu Marcina Króla w  "Tygodniku Powszechnym" uspokaja mnie i każe przestać martwić się tym, że bywam zbyt łatwowierna (to oczywiście opinia innych, nie moja:). Przecież lepiej być naiwnym niż okrutnym. Lepiej przeżyć w życiu prywatnym/publicznym rozczarowanie, niż w każdym człowieku widzieć potencjalnego wroga. Nie jestem sympatykiem Ludwika Dorna, mogę chyba nawet powiedzieć, że tekst o lekarzach i kamaszach był idiotyczny (choć za lekarzami nie przepadam:), ale fakt, że sprzeciwił się Jarosławowi Małemu (gdybyśmy żyli w średniowieczu z pewnością miałby taki przydomek, patrz: Łokietek, Krzywousty, itd.) budzi mój szacunek. Ale co Dorn ma wspólnego z nieufnością? Boję się, że choroba premiera wejdzie w stadium ostre i w końcu braknie tych, którym ufa. Wszyscy ministrowie będą bez teki (oprócz Macierewicza:).
I zgadzam się z moją przyjaciółką, która uważa, że jeśli spotkała dziesięciu oszustów, to przecież w kolejnej dziesiątce musi znaleźć się choć jeden uczciwy i jego nie można przegapić! Dlatego każdy musi dostać na wejściu kredyt zaufania, nawet jeśli nasze koszty własne  bywają duże.
 
iza leszczyna

2007-02-08 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


7 lutego 2007

Okazuje się, że jeszcze coś oprócz międzynarodowych imprez sportowych, na których biało-czerwoni odnoszą sukcesy (lub porażki) może nas/nasze dzieci uczyć patriotyzmu. Mam na myśli odejście ze stanowiska Ministra Obrony Narodowej Radka Sikorskiego. Szkoda, że pretekstem do wypowiedzenia pięknych słów: "kocham wojsko polskie" była jego dymisja, ale przecież chłopaki nie płaczą, więc może też rzadko mówią, że coś kochają i trzeba było takiej chwili, żeby usłyszeć prawdziwą pasję i oddanie w głosie faceta.
Czy ktoś rozumie dlaczego zostają głupsi, a mądrzejsi odchodzą? Wiem, gorszy pieniądz wypiera lepszy, ale to jest prawo ekonomii i nie odnosi się do zarządzania ludźmi. Premier państwa musi być politykiem, ale też menadżerem. W zarządzaniu jest tak, że dobry menadżer stara się za wszelką cenę zdobyć i zatrzymać najlepszych pracowników, bo wie, że tylko wtedy ma szansę na prawdziwy sukces. Nasz premier robi dokładnie odwrotnie, aż strach pomyśleć, jak będzie wyglądał rząd pod koniec kadencji:(

iza leszczyna


2007-02-07 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


27 stycznia 2007

Wczoraj byłam na spotkaniu z europosłem dr. Janem Olbrychtem. Kameralne (ok.40 osób) spotkanie w siedzibie Platformy Obywatelskiej w Częstochowie. To, co jest zaletą (dla polityka nie do przecenienia)  Jana Olbrychta, to umiejętność mówienia w sposób niezwykle interesujący o rzeczach z pozoru mało ciekawych, jak arytmetyka w Parlamencie Europejskim, która decyduje o tym, kto bierze Komisję Zagraniczną, a kto Budżetową, bez wzgledu na to, co na ten temat sądzi premier Kaczyński, czy Angela Merkel.
Najciekawszym w rozmowie z Marszałkiem (choć nie nowym w świecie) pomysłem wydał mi się pomysł na dochodzenie partii do wygranej w wyborach. A raczej na wewnętrzne przygotowania do "wystawienia" najlepszego kandydata na premiera, prezydenta, ministrów, itd. Pomysł polega na tym, że dwie osobowości polityczne z tej samej partii, różniące się od siebie (różnić się między sobą jest naprawdę dobrze, wtedy powstaje efekt synergii - pożądany w zarządzaniu firmą, miastem, państwem i partią polityczną także:) ścierają się, walczą na poglądy, pomysły, najlepsze rozwiązania. Ten pojedynek nie może dziać się pod stołem, musi rozgrywać się przy otwartej kurtynie, a społeczeństwo musi zrozumieć, że właśnie tak wybiera się najlepszych, że to nie słabość, a siła partii, że słabością jest przekonanie, że jeden człowiek ma patent na mądrość, że słabością jest lider bojący się konkurencji, a działaniem szkodliwym  jest odsuwanie tych, którzy wyrośli zbyt wysoko i mogą zasłonić przywódcę. To jest zachowanie dinozaurów zarządzania, które, mam nadzieję także w Polsce, musi odejść do lamusa.
Tyle, że nie stanie się już i nie stanie się gdzieś tam w Warszawie, w Sejmie. Musi stać się w nas samych, to my musimy stać się właśnie tacy: otwarci na  innych, gotowi do dialogu ( jak powiedziałby ks. Tischner).  Czy to jest możliwe??? Na pewno nie da się powiedzieć, że  będzie łatwe:))

iza leszczyna

2007-01-27 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


25 stycznia 2007 - Jasełka

Sala Jana Pawła II na Jasnej Górze wypełniona po brzegi, Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Jan Wątroba i inni dostojni goście w pierwszym rzędzie.  Zaczynają się Jasełka 2007 w wykonaniu "aktorów" z Domu dla chłopców im. St. Kostki. Na scenę wchodzi Matka Boska w błękitnej sukience i męskich pantoflach (aktorem jest chłopiec), za Nią anioły i osiołki w skupieniu i z powagą odtwarzające swoje role. To nic, że mikrofon raz za wysoko, a raz za nisko, że najmłodsi mają kilka, a najstarsi ponad dwadzieścia lat, że niektórzy mają kaprawe oczka, a innych nikt nie zaprowadził do logopedy i ortodonty. Tam, na scenie i na widowni, wszyscy cieszyliśmy się, że osiołek znalazł miejsce na narodziny Jezusa.
Z tej perspektywy awantury polityczne i afery z pierwszych stron gazet wydają się zupełnie passe.

iza leszczyna

2007-01-25 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


23 stycznia 2007

Smutno jakoś, pierwszy śnieg, na który wszyscy czekali wydaje się trochę nie na miejscu w końcu stycznia. Dzisiaj dostałam smsa tej treści: "zdjęłam ubranie z choinki, zaczynam zbierać łupiny z cebuli, idą święta:)" No może to zbytni optymizm, ale jednak dzień coraz dłuższy, więc ma się raczej na wiosnę, niż zimę. W ogóle ta zima nam nie wyszła, nawet Puchar Świata w skokach okazał się porażką i można tylko trzymać kciuki albo modlić się za młodego Jana:(
Smutno,  moim przyjaciołom umierają bliscy i nie można nic zrobić, żeby nie tęsknili...
p.s. nawet R. Kapuściński nie żyje, smutno
iza leszczyna

2007-01-23 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


20 stycznia 2007

Trudno nie zgodzić się ze zdaniem, że oszczędność jest cnotą, tym bardziej, jeśli rozrzutność jako jej przeciwieństwo miałaby dotyczyć publicznych pieniędzy. Kluby Radnych Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości zagłosowały za zdjęciem z porządku obrad uchwały budżetowej. Dlaczego? Dlatego, że Prezydent nie chce uznać, że o budżecie miasta decyduje nie sam, bo na szczęście nie żyjemy w oświeconym absolutyzmie (chociaż mam świadomość, że są tacy, co tak myślą:). Dlatego także, że budżet Częstochowy nie przewiduje wydatków na inwestycje przynoszące miastu i jego mieszkańcom miejsca pracy i wraz z nimi poprawę warunków życia. Dlatego, że miasto zadłuża się coraz bardziej i za parę lat, gdy nasza gospodarka spowolnieje (nie można tego wykluczyć, a nawet jest to wysoko prawdopodobne) będziemy spłacać wysokie raty kredytów i pożyczek, a dochody miasta nie wzrosną. Nie wzrosną, jeśli zamiast zakładów pracy będziemy rewitalizować parki. A jeśli chcemy stać się turystycznym tygrysem, to inwestujmy w bazę turystyczną i potrzebną do rozwoju turystyki infrastrukturę, ale z wizją, koncepcją i odwagą, a nie trochę, nie do końca i pomalutku. Nigdy nie będzie tak dobrego czasu, jak lata 2007 - 2013 i wie o tym każde dziecko w Polsce.
Dlatego odsunęliśmy w czasie uchwalanie budżetu, żeby Prezydent uwzględnił naszą filozofię finansów miasta, żeby zrobił krok w stronę naszego programu, bo przecież zagłosowała na ten program połowa społeczeństwa biorącego udział w wyborach samorządowych.

Dlaczego więc lokalne media odmawiają radnym prawa do realizowania programów, z którymi szli do wyborów samorządowych? (Po i PiS mają razem 14 mandatów, tj.dokładnie 50% całego składu Rady Miasta Częstochowy). Dlaczego tak wielu zaczęło krzyczeć, że to głosowanie polityczne, i co to właściwie znaczy polityczne? Jeśli polityka to skuteczna realizacja celów mających poparcie społeczne, to każde głosowanie Klubu PO będzie polityczne, bo jakie ma być?

iza leszczyna


2007-01-20 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


15 stycznia 2007

"Polityka to w krysztale pomyje". Wiem, że już kiedyś cytowałam Witkacego, ale po przeczytaniu postów na Forum Częstochowa, wydaje mi się, że to najlepszy początek dla mojego dzisiejszego bloga.
Klimat tych wypowiedzi, a także komentarzy prasowych, tych gorących, mówionych w trakcie sesji przypomina  Kierkegaarda (cokolwiek zrobisz, będziesz nieszczęśliwy). No bo zastanówmy się,  Platforma Obywatelska ma trzy wyjścia:
1. Pozostaje w twardej opozycji wobec Prezydenta, tzn. zawsze, gdy tylko się da głosuje przeciwko.
Odbiór społeczny byłby mniej więcej taki: awanturnictwo polityczne, odreagowują kompleksy za przegrane wybory prezydenckie, nie szanują demokratycznej decyzji społeczeństwa, za nic mają dobro miasta.
2.  Szuka obszarów współpracy, chce mieć wpływ na funkcjonowanie organu wykonawczego, wchodzi, wspólnie z PiSem,  w porozumienie z Prezydentem, a nasi reprezentanci wchodzą "do rządu" (czytaj: zaczynają pracować w Urzędzie Miasta i w jakimś zakresie decydują o tym, co i jak robią urzędnicy).
Odbiór społeczny: sprzedali się, chodziło o stołki, handlarze polityczni, za nic mają dobro miasta.
3. Jest konstruktywną opozycją, tzn. jeśli widzimy realną szansę na zmianę, sprzeciwiamy się sytuacji zastanej, ale mamy też świadomość, że to Prezydent, przede wszystkim, determinuje jakość pracy całego samorządu, mając do dyspozycji kilkuset urzędników i walka z nim to często walka z wiatrakami!
Odbiór społeczny:  są słabi, Prezydent postawił ich do kąta i robi co chce, nie mają na nic wpływu, za nic mają dobro miasta.

Miał rację Sęp-Szarzyński, gdy pisał "Nie miłować źle i miłować nędzna pociecha"
:(( :(( :(( :(( :(( :(( :((

Chciałabym nieśmiało prosić o łaskę sprawiedliwych sądów;)

iza leszczyna

2007-01-15 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


13 stycznia 2007


Jeden pan napisał w swoim blogu, co drugi pan powiedział, o tym, co usłyszał od trzeciego pana;) Tak chyba można skomentować dzisiejszą informację w onet.pl o wspomnieniach Marcinkiewicza z rozmów koalicyjnych PO-PiS. Czytając, czułam lekkie zażenowanie. W powszechnym odczuciu to kobiety plotkują, a faceci, to twardziele od polityki. Czy przypadkiem nie należy przewartościować tego stereotypu? Nie wyobrażam sobie, żebym o jakichkolwiek rozmowach politycznych prowadzonych za zamkniętymi drzwiami, rozpisała się na swoim blogu, opowiedziała dziennikarzom, krewnym i znajomym królika. Przecież to raczej piaskownica niż polityka. Myślę, że wszyscy politycy bez względu na to, na jakim szczeblu uprawiają ten zawód (zgodnie z zasadą: "czym skorupka za młodu nasiąknie...") powinni przechodzić (najlepiej wielokrotnie, bo zdolności percepcji mamy różne) szkolenie z zakresu etyki! Może nawet poproszę na najblizszej sesji Rady Miasta Częstochowy, żeby radni zaliczyli takie szkolenie obligatoryjnie. Niechby Częstochowa była wzorem dla reszty:)
W poniedziałek w naszej Radzie głosowanie nad budżetem. Chyba nikt dzisiaj nie wie, czym się skończy. Lewica, zgodnie z ogłoszonym już stanowiskiem projekt odrzuci, PiS i PO jeszcze dzisiaj będą dyskutować. Tylko Wspólnota ma wolny weekend, bo to przecież budżet ich prezydenta.
A zimy wciąż nie ma, ale Mama wraca do zdrowia, a Kasia uczy się do sesji (na szczęście egzaminacyjnej, a nie budżetowej), więc jakieś dobre wiadomości są:))

iza leszczyna


2007-01-13 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


31 grudnia 2006

"Szczęście polega nie tyle na posiadaniu, co na czerpaniu przyjemności z tego, co się posiada. Wygląda na to, że z bogactwem jest tak samo, jak ze zdrowiem: jego brak sprawia, że jesteśmy nieszczęśliwi, ale jego posiadanie wcale nie gwarantuje szczęścia".
To cytat z jakiegoś hiszpańskiego psychologa, w ostatnich dniach czytałam kilka artykułów (np. Nadchodzi koniec Zachodu w GW) właśnie o tym, że wzrost dobrobytu społeczeństw zachodnich i ich - nieprawdopodobny wręcz w drugiej połowie XX wieku rozwój - nie sprawił, że obywatele bogatych krajów są szczęśliwsi.  Jest nawet odwrotnie: więcej patologii, depresji, załamań psychicznych, a mniej dzieci przychodzących na świat, przyjaźni i czasu dla siebie samych. Nie wiem właściwie, co powiedzieć?: to straszne, czy raczej: dobrze, że Polska jest wciąż ubogim krewniakiem Francji, Niemiec, nie wspominając nawet o Stanach Zjednoczonych. Mądrzy ludzie uczą się nie na swoich, a na cudzych błędach, jeśli jest tak, że ciągła maksymalizacja zysku nie daje szczęścia i jest nawet niemożliwa (teraz będzie czas Azji, a nie Europy), a to powoduje frustrację człowieka nastawionego na posiadanie coraz ładniejszych gadżetów, ubrań, domów, samochodów, to może zacznijmy, jak mądrzy stoicy w starożytnej Grecji, ograniczać swoje potrzeby. Mówię oczywiście do tych z nas, którzy nie muszą martwić się o to, czy wystarczy im na życie do pierwszego następnego miesiąca.  Przede wszystkim politycy, urzędnicy państwowi, samorządowi powinni pokazać taką postawę, postawę minimalizacji potrzeb. Przecież społeczeństwo patrzy na elity (cokolwiek to znaczy) i jeśli one chcą coraz więcej, to i ludzie uważają, że to jest słuszny trend: mieć coraz więcej.  Idea taniego państwa była tym punktem programu PiS, który mi się bardzo podobał. Prawdziwa arystokracja rzadko bywała rozrzutna, to rosyjscy nuworysze,  muszą lecieć odrzutowcem na Sylwestra, podczas którego zaśpiewają im najwieksze gwiazgy pop. Beata Tyszkiewicz zostaje w domu:)
Ten przydługi wstęp był po to, żebym mogła złożyć Państwu/Wam (to do tych, z którymi jestem na ty) życzenia szczęścia w Nowym Roku, co nie zawsze oznacza pieniędzy, jak w mądrych słowach Okudżawy: "Panie, każdemu daj, czego mu w życiu brak"

iza leszczyna


2006-12-31 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


28 grudnia 2006

Święta, święta i...przyszedł czas na pierwsze czytanie budżetu. Ale jeszcze kilka zdań o Świętach: w Wigilię było dużo kolęd i prezenty, które, jak zawsze, jednych ucieszyły, innych lekko rozczarowały, za to opakowania były na światowym poziomie (zasługa Marty), był też karp, ale jak zastanowiłam się nad nim chwilę dłużej, to zrozumiałam Anglików, którzy uważają karpia za rybę ozdobną, a więc niejadalną;). A jeśli mowa o tym, co jadalne, a co nie, to z obiadem w drugi dzień Świąt jakoś mi nie wyszło. Chciałam, żeby był inny, świąteczny, niepospolity i uznałam, że zielone tagliatelle (po polsku makaron-wstążki) i polędwiczki nadziewane serem pleśniowym w sosie borowikowym (borowiki od koleżanek - bliźniaczek z Cisia, kursantek organizacji i zarządzania oświatą) to jest to! Niestety, okazało się, że nie to tygryski lubią najbardziej, po minie Kasi widziałam, że świąteczne przedpołudnie lepiej było poświęcić na spacer niż gotowanie. No cóż, jedno doświadczenie więcej.
A na sesji? Czas opłatkowy właściwie minął, więc werbalna agresja wróciła do swojego naturalnego poziomu, tzn. radni - innym radnym i prezydentowi, a prezydent - radnym (może jeszcze bardziej niż oni jemu) usiłowali udowodnić wyższość Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia (co, zważywszy na okres wciąż jeszcze noworoczny, nie było łatwe). A mówiąc serio, nie było przyjemnie,  słowa były ostre, czasem wypowiadane jakby specjalnie dla prasy, czasem, w sposób oczywisty, manipulowały  rzeczywistością, ale czasem (a może często) upominały się o rzeczy naprawdę ważne, o schronisko dla zwierząt:), o sport, o kulturę, o edukację, o bezdomnych, o popsute chodniki, o Aleję Pokoju (kolejność nie jest hierarchią ważności spraw). Radni dzielnie walczyli o zmiany w budżecie od godz. 9.00 do 16.40. Teraz czas na autopoprawkę prezydenta, kolejna sesja dopiero 15. stycznia.
A jutro? jutro jadę do Krakowa, bo: na Rynku stoi choinka i sprzedają grillowane oscypki z grzańcem galicyjskim, w dodatku ma być śnieg!

iza leszczyna

2006-12-28 Liczba komentarzy (1) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 6

             Design by: Studio Manifesto