Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

19 lipca 2007


Nie wiem, czy wybory będą jesienią, wiosną, czy dopiero za dwa lata. Nie wiem, jak długo jeszcze będziemy skazani na bełkot rodziny Giertychów (zaprzeczanie ewolucyjnej teorii rozwoju gatunków niemające nic wspólnego z nauką kościoła, porównania kanclerz Merkel do Hitlera(!) i antysemityzm europosła oraz maturalna amnestia, getta dla trudnej młodzieży i Gombrowicz jako propagator pederastii jako pomysły jego syna - to kilka najbardziej idiotycznych przykładów działalności obu panów G.); nie wiem, czy jest metoda badawcza, która pozwoliłaby oszacować zniszczenia w psychice i mózgach Polaków oglądających telewizyjne serwisy informacyjne. Wiem tylko, że bajka o Lisie kończy się źle, to znaczy dobrze:) I tego się trzymajmy.


A prywatnie: upałów nie znoszę, mam wtedy migrenę, a telefon o tym nie wie:((, czekam więc na deszcz, bo kupiłam sobie kalosze (śliczne).

c.d. "Szelmostw Lisa Witalisa" Jana Brzechwy


Już nazajutrz na polanie
Zaczął lis urzędowanie.
(...)
I ustawę za ustawą
Jął wydawać z wielką wprawą:
- Zarządzamy, by zwierzęta
Do użytku prezydenta
Oddawały, prócz okupu,
Czwartą część swojego łupu.
(...)
Gdy już wreszcie lisi nierząd
Klęską spadł na życie zwierząt,
Wilk cichaczem, bez hałasu,
Zwołał wielki wiec do lasu
I gdy wszyscy się zebrali,
Rzekł: - Nie może być tak dalej!
(...)
Padły słowa: - Racja! Brawo!
- Lis Witalis gwałci prawo!
- Zniszczył wszystkich nas ze szczętem!
- Precz! Precz z takim prezydentem!

I uchwalił wiec zwierzęcy,
Że nie ścierpi tego więcej,
Że lis broił co niemiara,
Więc go musi spotkać kara.
(...)
Lis Witalis, ośmieszony,
Wyszydzony, uciekł z lasu
I już nikt od tego czasu
Nie oglądał Witalisa -
Nawet ja, com go opisał.

iza leszczyna

2007-07-19 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


16 lipca 2007


Przecież są wakacje, sezon ogórkowy, miało panować przyjemne nicnierobienie, nawet powietrze przy 36˚C  powinno stanąć w bezruchu. A tymczasem w naszej polityce, jak w ulu. Boję się, czy z polityką w naszym kraju nie dzieje się to, co z biurokracją? Powszechnie wiadomo, że urzędowych spraw do załatwienia przybywa wprost proporcjonalnie do przyrostu liczby urzędników, a nie realnych zadań do wykonania. Po prostu, każdy następny urzędnik musi uzasadnić swoje istnienie, a najlepszą legitymizacją jest przecież wymyślenie kolejnego "ułatwiającego" życie obywatelom dokumentu, podpisu, czy pieczątki niezbędnej dla rzetelnego, transparentnego,...itd. funkcjonowania urzędu. Może z politykami jest tak samo? Żeby uzasadnić swoje istnienie na pierwszych stronach gazet i w czołówkach programów informacyjnych muszą zawsze mieć jakiegoś newsa w rękawie. Może, gdyby dziennikarze wyjechali na wakacje, chore pomysły przestałyby kocić się w głowach liderów partyjnych? W ciszy klimatyzowanych gabinetów, bez kamer telewizyjnych złapaliby równowagę psychiczną niezbędną do generowania sensownych pomysłów na rządzenie. Bardziej sensownych niż LiS, bo rozpasania seksualnego Samoobrony (korzeni tego zjawiska należy chyba szukać w  tradycji "pierwszej nocy", choć myślałam, że odeszła do lamusa historii razem z pańszczyzną) z wstrzemięźliwością seksualną LPRu nijak nie da się połączyć. Chyba, że LiS sięgnie po umiejętności Lisa Witalisa; swoją drogą ciekawe, kiedy minister Giertych zrobi porządek z lekturami dla najmłodszych i co stanie się wtedy z Brzechwą? Po przeczytaniu tego fragmentu wątpliwości są uzasadnione:

A tymczasem lis po chwili
Ciągnie dalej: - Moi mili,
Nie namawiam, ale radzę:
Jeśli dziś otrzymam władzę,
Daję słowo, że zasadzę
W ciągu pięciu dni na piasku
Drzewa mego wynalazku.
Już nie szyszki, nie żołędzie,
Ale rosnąć na nich będzie
Schab wędzony i pieczony,
Boczki, szynki, salcesony,
Mortadela i serdelki,
Mięs przeróżnych wybór wielki,
Nawet prosię w galarecie,
Jeśli tylko zapragniecie.

Wszystkim oczy aż zabłysły:
- Lis niezgorsze ma pomysły,
Niech zostanie prezydentem!
- Czy przyjęte? - Tak! Przyjęte!
Niedźwiedź objął go za szyję
I zawołał: - Niech nam żyje!
- żyj nam, lisie Witalisie! -
Powtórzyły za nim rysie,
Kuny, tchórze i jelenie
Oraz całe zgromadzenie.

c.d. Szelmostw Lisa Witalisa nastąpi:))

iza leszczyna

2007-07-16 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


14 lipca 2007


A dzisiaj jadę do Krakowa.
Nie oglądam TV, nie czytam gazet, w radiu tylko stacje muzyczne. Taki wakacyjny weekend bez polityki, karnych umów za niedotrzymanie terminu zakończenia remontu III Alei (a raczej ich braku:((, bez problemów z kolejkami po elektroniczne bilety i dowody, po prostu luzik:))

iza leszczyna

p.s. w dodatku Kasia zdała statystykę zaawansowaną w pierwszym terminie (ja też nie mogłam uwierzyć) i jest na III roku psychologii, nie wiem, czy nadmiar szczęścia nie przewróci mi w głowie

2007-07-14 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


8 lipca 2007


Nie lubię Radia Maryja, nie lubię, gdy wiarę wykorzystuje się dla celów politycznych, nie lubię grania na emocjach ludzi starszych, czasem biednych, czasem łatwo poddających się manipulacji. Nie lubię, gdy Jasna Góra jest opanowana przez ojca Rydzyka:(((.
Cieszę się, że już pojechali, że mali ludzie zeszli z Jasnogórskiego Wzgórza i znowu jest normalnie. Częstochowa nie jest dla nich, jest dla nas - częstochowian i dla pielgrzynów, którzy przychodzą się modlić: o zdrowie, miłość, dzieci, dobro, pokój, wolną i mądrą  ojczyznę, o zwyczajne ludzkie szczęście i o życie wieczne; a nie o partie polityczne, ideologie i wodzów.

Dobrze, że już pojechali....

iza leszczyna

2007-07-08 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


4 lipca 2007


Wciąż nie wiem, dlaczego nasze miasto nie chciało otworzyć kurka, z którego mogło wypłynąć 28 tys. dziennie? Nawet nie jestem już zła, tylko smutna. 28 tysięcy to mniej więcej tyle, ile Miasto wydaje rocznie na utrzymanie jednej świetlicy środowiskowej. Ta kwota obejmuje półtora etatu dla osób, które prowadzą taką świetlicę oraz część wyżywienia podopiecznych. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoby prowadzące takie świetlice dokładają do tego bezinteresownie czas, energię, determinację w poszukiwaniu sponsorów, to otrzymujemy taki oto efekt pracy jednej świetlicy: ok. setka biednych dzieciaków w przeróżnym wieku przez cały rok dostaje jeden posiłek dziennie, często darmowe korepetycje, dostęp do komputera i atmosferę przyjaznego miejsca, czasem jedynego w ich życiu. Stare porzekadło mówi: Syty głodnego nie zrozumie. Urzędnicy podejmujący decyzję o odstąpieniu od karnych odsetek za niedotrzymanie terminu wykonania remontu III Alei nie bywają pewnie głodni, więc łatwo im szastać publicznym pieniądzem. Ale to naprawdę nie są pieniądze niczyje, one są nasze - częstochowian, a Prezydent ma nimi dobrze gospodarować, a Rada Miasta ma te wydatki planować, ale jak planować, skoro nikt nie pyta, czy zgadzamy się na takie marnotrawstwo?
W mieście jest, jak jest, ale w kraju też nie za dobrze: pani minister Fotyga i pan przezydent Lech Kaczyński słyszeli w Brukseli co innego, niż było mówione. Minister Fotyga komentowała występ Lecha Kaczyńskiego na szczycie jako oskarowy. Prezydent może zagrał rolę godną Oskara, ale chyba w niemym kinie:(


iza leszczyna

2007-07-04 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


16 czerwca 2007

Dzisiaj, tzn. 16 czerwca na Uniwersytecie Warszawskim  w cyklu Debaty Tischnerowskie dyskutowano o przyszłości lewicy w Europie. Byli, a jakże, prezydent Kwaśniewski (ale nie powiedział niczego interesującego:), profesor Staniszkis i Jan Rokita (nie wiedzieć czemu). Szczególnie w wypowiedzi Staniszkis wybrzmiało to, co napisałam wczoraj o lewicy (nie, nie jestem tak zarozumiała, żeby twierdzić, że pani profesor czytała mój wpis, ale cieszy mnie, że myślimy podobnie:)). W jej słowach chodziło mniej więcej o to, że lewica jest potrzebna; potrzebna prawicy, bo istnienie oponenta zmusza nas do wysiłku intelektualnego; ale problem polskich ugrupowań lewicowych polega na tym, że nie mają pomysłu, jak przerwać ciągłość postkomunistycznej lewicy?
Według Rokity istnienie lewicy nie jest niczym uzasadnionne i, w związku z tym, jest pozbawione sensu. Może coś w tym jest:))? Ja jednak zostanę przy swoim zdaniu: lewica jest potrzebna, żeby prawica lepiej rządziła!

iza leszczyna

2007-06-16 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


15 czerwca 2007

Jaki ten nasz sejm mądry! Naprawdę, wcalę nie kpię. Rząd (co nie ma najlepszej prasy w Europie) pojedzie negocjować system liczenia głosów w Unii (a więc wielkość wpływów poszczególnych państw na podejmowane decyzje) wzmocniony uchwałą sejmową. To nic, że ta uchwała nie ma przełożenia wprost, w zasadzie, na nic. Liczy się jednak efekt psychologiczny, bardzo ważny w negocjacjach. A dla mnie liczy się także to, że polityka bywa sensowna, pozbawiona egoizmu, konstruktywna. Myślę sobie wtedy, jest OK:)
No i powolne, ale jednak, przez obniżenie kosztów pracy, likwidowanie klina podatkowego:) Co to znaczy kobieta! Nawet z Lepperem sobie poradziła (chociaż nie kocham Z. Gilowskiej, odkąd jest wicepremierem tego rządu:)). Żeby tylko PiS utrzymał to lekkie otrzeźwienie, to może WIELKI POWRÓT OLUSIA (jeśli prezydent Kwaśniewski mówi do Moniki Olejnik: Pani Moniczko, to do niego można chyba mówić Oluś?) nie da rady wskrzesić lewicowego trupa z szafy? Nowa lewica, młoda, niech sobie powstaje, niech będzie, jest potrzebna prawdziwej demokracji, bo prawica sama też bywa nie do wytrzymania. No więc niech będzie trochę lewicy, ale nie z Kwaśniewskim i jego kolegami:((, moje poczucie smaku (kiedyś pisał o tym Herbert) tego nie wytrzymuje.

iza leszczyna

2007-06-15 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


12 czerwca 2007


Podróże kształcą!!! Wiem, że nie odkrywam tym zdaniem Ameryki, ale przekonać się o tym na własnej skórze jest zawsze miło (chyba, że doświadczenie zdobyte w podróży należy do niemiłych). Niedzielę i poniedziałek spędziłam w Warszawie. Niedziela niczym mnie właściwie nie zaskoczyła, ale utwierdziła w przekonaniu o powtarzalności dziejów świata. Powtarzalność i nawet pewna niezmienność polega na tym, że w mieszkaniach studentów/studentek panuje podobny nieład (to chyba najwłaściwsze słowo, żeby nikogo nie urazić:) jak w czasach mojego studiowania. Dlatego, wchodząc do warszawskiego mieszkania Kasi i jej koleżanek, poczułam, jakby czas się zatrzymał.
A w poniedziałek poczułam nawet, jakby się cofnął:), bo byłam uczestnikiem konferencji nt. szkolnictwa zróżnicowanego, tzn. osobnych szkół dla dziewcząt i dla chłopców. Tylko na pozór i na początku brzmi to, jak powrót do dyskryminacji kobiet. Goście konferencji - amerykański profesor i jego hiszpański kolega przekonywali o wyższości szkolnictwa zróżnicowanego nad koedukacyjnym. Dowodów z badań właściwie nie ma, ale przywiązanie zagranicznych prelegentów do tej idei było wielkie i godne podziwu. Podobnie godna podziwu (za zaangażowanie) była postawa niektórych uszestników panelu, którzy wręcz pokrzykiwali (raczej cichutko, bo na sali była Pani wiceminister z MEN, a ministerstwo podpisuje się pod tym pomysłem obiema rękami ) o powrocie do XIX wieku i utrwalaniu stereotypów płci. Profesorowie tłumaczyli, że osobne szkoły mają właśnie tym stereotypowym wyobrażeniom o roli kobiety i mężczyzny przeciwdziałać. Dowiedziałam się też, że w Irlandii aż 44% szkół to szkoły zróżnicowane, a w Finlandii takich szkół nie ma w ogóle. To też nie był argument za osobnym szkolnictwem żeńskim i męskim, bo przecież wszyscy wiedzą, że to Finlandia jest tygrysem edukacyjnym, a nie Irlandia. Mój pogląd? Konferencja nie sprawiła, że stałam się entuzjastą tego pomysłu, ale myślę, że parę zalet takie szkoły mają (oczywiście jako alternatywa dla koedukacji, a nie jedyna słuszna idea). W Polsce nie ma dzisiaj dobrego klimatu dla takich szkół, w ogóle zbyt wiele jest emocji wokół edukacji, a chęć upolitycznienia i ideologizacji całego przedsięwzięcia chyba zbyt wielka. Szkoła, to w gruncie rzeczy, poważna sprawa i im mniej przy niej majstrują politycy, tym lepiej:)).

iza leszczyna

2007-06-12 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


11 czerwca 2007


Poniedziałkowy wieczór wydawał się być upragnionym końcem hybrydy koalicyjnej PiS - Samoobrona, tymczasem wtorek przyniósł parafrazę słów mojego idola Lecha Wałęsy: "Wychodzimy, ale zostajemy". Warto powstrzymać się od komentarzy na gorąco, bo to, co jednego dnia wydaje się być tsunami, drugiego okazuje się lekką bryzą od morza. Właściwie zarządzanie przez kryzys to jedna z metod zarządzania. Metoda ta ma tylu zwolenników ilu przeciwników; tylko że państwo to nie przedsiębiorstwo i nie jestem pewna, czy przeciętny (czytaj: normalny) wyborca lubi i akceptuje fundowaną mu niemal każdego dnia polityczną awanturę. Na to pytanie odpowiedzą następne wybory i jeśli, mimo tego stylu zarządzania, PiS je wygra, to znaczy, że ja nie rozumiem świata i, w związku z tym, nie powinnam zajmować się polityką, nawet lokalną.

Kiedyś Ewa Błaszczyk śpiewała piękną piosenkę Agnieszki Osieckiej Orszaki, dworaki zaczynającą się od  słów "Historio, historio, co żeś ty za pani...", pozostając w kręgu parafrazowania, chciałoby się powiedzieć: "Polityko, polityko, co żeś ty za pani..", dalej też pasuje, niestety wyjątkowo dobrze:((


Polityko, polityko,
tania z ciebie dziewka,
miała być canzona,
a jest stara śpiewka.

Polityko, polityko,
tyle w tobie marzeń,
bywa, że cię piszą
kłamcy i gówniarze.

iza leszczyna

2007-06-11 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


7 czerwca 2007


"Żebyś był zdrowy i nie lękał się", takie słowa i lekkie uderzenie (po twarzy) zieloną gałązką, którą przybieramy ołtarze na Święto Bożego Ciała ma zapewnić nam zdrowie i siłę do znoszenia codziennyych ziemskich trudów. Publiczne wyznanie wiary w obecność Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie to główny cel naszego wyjścia na ulicę w tym dniu. Piękne święto, bo procesje Bożego Ciała to jedne z niewielu manifestacji, które nie wywołują kontrmanifestacji:)). 

iza leszczyna

2007-06-07 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 6

             Design by: Studio Manifesto