|
|
| Blog |
|
|
| 24 sierpnia 2007 |
Nareszcie!!! gdzieś jest gorzej niż u nas, boliwijscy parlamentarzyści pobili się o sędziów konstytucyjnych, w ruch poszły pięści, meble i co tam kto miał pod ręką. Odetchnęliśmy z ulgą: poziom polskiego parlamentu jest zdecydowanie wyższy, szczególnie poziom cynizmu marszałka Dorna osiągnął pułap nie do pobicia. Bez mrugnięcia okiem powiedział wczoraj do paru milionów Polaków, że Giertych był dla PiSu "niezbędnym elementem" i nikt nigdy nie traktował go inaczej niż przedmiotowo i użytecznie. A gdzie godność osoby ludzkiej wpisana w społeczną naukę Kościoła, na którą powołują się "pisaki", odmieniając ją przez wszystkie przypadki? (przy okazji tolerując przypadki tak haniebne i obrzydliwe, jak Rydzyk) Hm..., zżymałam się na Kwaśniewskiego, a tymczasem elementarna etyka jest obca także kolegom z prawej strony sceny politycznej. I na kogo ten biedny wyborca ma zagłosować???
Nie ma wyjścia, trzeba dać sobie szansę i polubić Platformę Obywatelską:)). Od dzisiaj każdego bloga będę kończyć prośbą do czytelników:
Weźcie udział w wyborach, zagłosujcie, niekoniecznie na PO (choć tak byłoby najlepiej:)
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 21 sierpnia 2007 |
Wakacje, jak zawsze, za krótkie. Morze cieszy tak samo, jak dawniej, choć globalne ocieplenie nie wiedzieć czemu nie przekłada się na temperaturę Bałtyku. Setki plażowiczów cieszą zdecydowanie mniej, właściwie chciałoby się zanucić: "już nie ma dzikich plaż..." Urlop z dzieckiem, które ma, też nie wiedzieć czemu, 21 lat, posiada urok powtarzalności, walor niemal rytualny od lat: Kasiu nie odpływaj za daleko, Kasiu, posmarowałaś się faktorem?, Kasiu, nad morzem je się ryby, a nie pizzę; walor nowości miało jedno zdanie: Kasiu, nie pije się piwa przed pływaniem, nawet jeśli jest z sokiem imbirowym. Urlop z "dzieckiem" to super sprawa, końcu jednak Kasia doszła do wniosku, że to był fajny eksperyment, ale nie będziemy go powtarzać:))
Moja refleksja przyrodnicza z podróży samochodem jest następująca: na południu Polski jest więcej zajęcy i saren, a na północy (jechaliśmy przez Kaszuby) przeważają czaple, kormorany, perkozy, a nawet żurawie. Są to stworzenia tak cudne, że zaczynam rozumieć ekologów walczących o Rozpudę, choć należę do tych, dla których ludzie też są ważni.
Było miło, ale po powrocie rzeczywistość skrzeczy:(( Kiedyś już pisałam, że Kwaśniewski nie ma prawa kreować się na moralny autorytet. Niestety kampania ruszyła na dobre i wczoraj mogliśmy usłyszeć słowa byłego prezydenta, co to chce być mentorem: "Moja obecność w kampanii jest gwarantem dobrego obyczaju". O tempora, o mores!!! Nie wierzyłam własnym uszom; facet, który po pijaku składał kwiaty na grobie wymordowanych na wschodzie Polaków, który okłamał nas wszystkich (dla mnie to było obojętne, nie zagłosowałabym na niego, nawet, gdyby uzyskał tytuł profesora Harvardu, ale byli tacy, co się nabrali na jego prawnicze wykształcenie), mówiąc, że skończył studia, a w końcu postawił się ponad prawem i odmówił przesłuchania przed sejmową komisją śledczą (prezydenci USA stawali przed takimi komisjami bez mrugnięcia okiem). Moja Babcia mówiła w takich chwilach: "Koniec świata".
iza leszczyna
p.s. jutro zamieszczę w galerii zdjęcia z wakacji, a w wyborach chyba wystartuję, chociaż trochę wstyd:((
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 sierpnia 2007 |
Wybory???
Chyba tak, chociaż stopień mojej nieufności wobec partii rządzącej jest tak duży, że boję się cieszyć głośno, żeby nie zapeszyć. Moje obawy nie biorą się z wystąpienia śmiertelnie (w dosłownym tego słowa znaczeniu) poważnego/przerażonego Giertycha, który chce ratować koalicję (on chyba nie żartował, choć dziennikarzy rozśmieszył:), ani nawet z pohukiwań skądinąd sympatycznego Ryszarda Kalisza, że Platforma bez wiedzy LiDu decyduje o terminie wyborów. No cóż, demokracja, Panie Pośle, to taki ustrój, w którym większość sejmowa podejmuje decyzje, dlatego o wyborach trzeba rozmawiać z PiSem, a nie z LiDem. C'est la vie. No więc źródłem moich obaw jest raczej sam PiS, bo jakoś trudno mi uwierzyć, że odda władzę. Chyba, że strach przed Komisją ds. CBA (na którą w obecnym sejmie nie będzie już czasu, bo między posiedzeniem 22 sierpnia a samorozwiązaniem planowanym na 4 września są tylko dwa tygodnie) jest tak duży.
Bądźmy dobrej myśli, tym bardziej, że przecież jutro wczesnym rankiem wyjeżdżam na Hel:))) i...odpoczywam. Nie biorę komórki, nie myślę o złej umowie na remont III Alei; o skrzyżowaniu przy O. Westerplatte; o podatkach od nieruchomości, które miał płacić ZGM TBS, a Urząd Miasta nasyłał komorników na najemców:(; o podwyżkach dla administracji oświatowej, które obiecał wiceprezydent, ale narazie nic nie słychać; o torze dla wyczynowych rowerzystów obok skateparku przy Orkana, co ma mieć wymiary olimpijskie; o biletach dla niepełnosprawnych, którzy powinni mieć ulgi, bo i tak są przez los pokrzywdzeni i o tysiącu innych trudnych spraw, o których będę myślała, jak wrócę.
Na Helu podejmę tylko decyzję, czy, jeśli wybory będą w październiku, powinnam kandydować do sejmu?
Wracam 19 sierpnia:))
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 7 sierpnia 2007 |
Wszyscy wiedzą, że sukces ma wielu ojców, a porażka jedną matkę, ale w Częstochowie ta maksyma sprawdza się a'rebour. Ojcem sukcesów jest u nas zawsze Prezydent, za to porażki przypisuje się zwykle radnym. Nie tylko porażki zresztą, ale także decyzje, z których trzeba się tłumaczyć. Dzisiaj w GW przeczytałam np., że ulgi niepełnosprawnym zabrali radni, jeden z wiceprezydentów powiedział do pikietujących: "To wina radnych, idźcie do nich". To fakt. Tyle, że stoją za nim wielomiesięczne prośby prezesa MPK, przedstawianie analiz finansowych i argumenty w stylu: dopóki Miasto przyznaje tyle ulg, dopóty MPK będzie generowało straty, które Miasto musi przewoźnikowi wyrównywać. No więc radni, dbając o publiczne pieniądze i interes wszystkich mieszkańców, a jednocześnie spełniając prośbę prezesa (czyli, jakby Prezydenta, bo to on przecież powołuje prezesa, który realizuje chyba jego politykę?) znieśli część ulg, nota bene takich, których w większości miast polskich od dawna już nie ma. Ale gdy przyszło tłumaczyć się niepełnosprawnym, a jeszcze wcześniej związkom zawodowym pracowników MPK, to Prezydent umył ręce:((
Winą radnych jest także nieszczęsne skrzyżowanie (mam nadzieję, że do tej budowy jednak nie dojdzie) Westerplatte z Kołakowskiego. Obrzydliwą manipulacją jest stwierdzenie dyrektora MZD, że to decyzja Rady Miasta, którą Prezydent musi wykonać. Pisałam o tym na Forum GW, więc nie będę do tego wracać, przypomnę tylko: to decyzja Prezydenta, do której od miesięcy przekonywał radnych, używając przeróżnych argumentów typu "na zmianę tej decyzji jest za późno".
No cóż, miałam nadzieję, że sprawowanie władzy w Częstochowie różni się od tego, co dzieje się na Wiejskiej, ciągle tę nadzieję mam, ale nie chcę, żeby okazała się matką głupich:((
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 3 sierpnia 2007 |
To dobrze, że wg Polskiej Grupy Badawczej poparcie dla PO jest większe o 10 pkt procentowych niż dla PiS, tym bardziej, że to jej prognozy od lat są najbliższe prawdziwym wynikom wyborów. Tyle, że tych wyborów nie będzie, chociaż może udałoby się wyrzucić z sejmu Samoobronę i LPR, a przynajmniej zminimalizować istnienie tych parlamentarnych miernot, bo już nawet nie bawi mnie szkło kontaktowe. Ile można śmiać się z tego, że rządzą nami takie indywidua? W pewnym momencie zaczyna to być śmiech przez łzy, a z czasem chce się już tylko płakać:(( No może najbliższe dwa tygodnie będą trochę spokojniejsze, bo Bracia wyjechali na Hel. Tradycyjnie już podążę za tydzień ich śladem, tyle, że zatrzymam się, jak zwykle w Jastarni, a nie w prezydenckiej rezydencji, ale zawsze to blisko wielkiej polityki, choć ta dziwnie mała ostatnimi czasy.
W naszej lokalnej częstochowskiej ojczyźnie też średnio. Miejski Zarząd Dróg tak bardzo się zdenerwował, że poprosiłam o umowę na remont III Alei, że z wrażenia wszystko im się pomyliło w głowach i...powiedzieli, że umowa jest własnością Pana Prezydenta, dlatego nie mogą jej skopiować(!). Mam tylko nadzieję, że ta nadgorliwość w obronie interesów (czyich?) jest przejawem zaskoczenia, że radny, zamiast jechać w wakacje na Hel, chodzi i pyta. A po co, skoro Aleja taka śliczna i już prawie gotowa?
Pozytywnego coś? Koncert. Smutnawy, ale OK.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 19 lipca 2007 |
Nie wiem, czy wybory będą jesienią, wiosną, czy dopiero za dwa lata. Nie wiem, jak długo jeszcze będziemy skazani na bełkot rodziny Giertychów (zaprzeczanie ewolucyjnej teorii rozwoju gatunków niemające nic wspólnego z nauką kościoła, porównania kanclerz Merkel do Hitlera(!) i antysemityzm europosła oraz maturalna amnestia, getta dla trudnej młodzieży i Gombrowicz jako propagator pederastii jako pomysły jego syna - to kilka najbardziej idiotycznych przykładów działalności obu panów G.); nie wiem, czy jest metoda badawcza, która pozwoliłaby oszacować zniszczenia w psychice i mózgach Polaków oglądających telewizyjne serwisy informacyjne. Wiem tylko, że bajka o Lisie kończy się źle, to znaczy dobrze:) I tego się trzymajmy.
A prywatnie: upałów nie znoszę, mam wtedy migrenę, a telefon o tym nie wie:((, czekam więc na deszcz, bo kupiłam sobie kalosze (śliczne).
c.d. "Szelmostw Lisa Witalisa" Jana Brzechwy
Już nazajutrz na polanie
Zaczął lis urzędowanie.
(...)
I ustawę za ustawą
Jął wydawać z wielką wprawą:
- Zarządzamy, by zwierzęta
Do użytku prezydenta
Oddawały, prócz okupu,
Czwartą część swojego łupu.
(...)
Gdy już wreszcie lisi nierząd
Klęską spadł na życie zwierząt,
Wilk cichaczem, bez hałasu,
Zwołał wielki wiec do lasu
I gdy wszyscy się zebrali,
Rzekł: - Nie może być tak dalej!
(...)
Padły słowa: - Racja! Brawo!
- Lis Witalis gwałci prawo!
- Zniszczył wszystkich nas ze szczętem!
- Precz! Precz z takim prezydentem!
I uchwalił wiec zwierzęcy,
Że nie ścierpi tego więcej,
Że lis broił co niemiara,
Więc go musi spotkać kara.
(...)
Lis Witalis, ośmieszony,
Wyszydzony, uciekł z lasu
I już nikt od tego czasu
Nie oglądał Witalisa -
Nawet ja, com go opisał.
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 16 lipca 2007 |
Przecież są wakacje, sezon ogórkowy, miało panować przyjemne nicnierobienie, nawet powietrze przy 36˚C powinno stanąć w bezruchu. A tymczasem w naszej polityce, jak w ulu. Boję się, czy z polityką w naszym kraju nie dzieje się to, co z biurokracją? Powszechnie wiadomo, że urzędowych spraw do załatwienia przybywa wprost proporcjonalnie do przyrostu liczby urzędników, a nie realnych zadań do wykonania. Po prostu, każdy następny urzędnik musi uzasadnić swoje istnienie, a najlepszą legitymizacją jest przecież wymyślenie kolejnego "ułatwiającego" życie obywatelom dokumentu, podpisu, czy pieczątki niezbędnej dla rzetelnego, transparentnego,...itd. funkcjonowania urzędu. Może z politykami jest tak samo? Żeby uzasadnić swoje istnienie na pierwszych stronach gazet i w czołówkach programów informacyjnych muszą zawsze mieć jakiegoś newsa w rękawie. Może, gdyby dziennikarze wyjechali na wakacje, chore pomysły przestałyby kocić się w głowach liderów partyjnych? W ciszy klimatyzowanych gabinetów, bez kamer telewizyjnych złapaliby równowagę psychiczną niezbędną do generowania sensownych pomysłów na rządzenie. Bardziej sensownych niż LiS, bo rozpasania seksualnego Samoobrony (korzeni tego zjawiska należy chyba szukać w tradycji "pierwszej nocy", choć myślałam, że odeszła do lamusa historii razem z pańszczyzną) z wstrzemięźliwością seksualną LPRu nijak nie da się połączyć. Chyba, że LiS sięgnie po umiejętności Lisa Witalisa; swoją drogą ciekawe, kiedy minister Giertych zrobi porządek z lekturami dla najmłodszych i co stanie się wtedy z Brzechwą? Po przeczytaniu tego fragmentu wątpliwości są uzasadnione:
A tymczasem lis po chwili
Ciągnie dalej: - Moi mili,
Nie namawiam, ale radzę:
Jeśli dziś otrzymam władzę,
Daję słowo, że zasadzę
W ciągu pięciu dni na piasku
Drzewa mego wynalazku.
Już nie szyszki, nie żołędzie,
Ale rosnąć na nich będzie
Schab wędzony i pieczony,
Boczki, szynki, salcesony,
Mortadela i serdelki,
Mięs przeróżnych wybór wielki,
Nawet prosię w galarecie,
Jeśli tylko zapragniecie.
Wszystkim oczy aż zabłysły:
- Lis niezgorsze ma pomysły,
Niech zostanie prezydentem!
- Czy przyjęte? - Tak! Przyjęte!
Niedźwiedź objął go za szyję
I zawołał: - Niech nam żyje!
- żyj nam, lisie Witalisie! -
Powtórzyły za nim rysie,
Kuny, tchórze i jelenie
Oraz całe zgromadzenie.
c.d. Szelmostw Lisa Witalisa nastąpi:))
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 14 lipca 2007 |
A dzisiaj jadę do Krakowa.
Nie oglądam TV, nie czytam gazet, w radiu tylko stacje muzyczne. Taki wakacyjny weekend bez polityki, karnych umów za niedotrzymanie terminu zakończenia remontu III Alei (a raczej ich braku:((, bez problemów z kolejkami po elektroniczne bilety i dowody, po prostu luzik:))
iza leszczyna
p.s. w dodatku Kasia zdała statystykę zaawansowaną w pierwszym terminie (ja też nie mogłam uwierzyć) i jest na III roku psychologii, nie wiem, czy nadmiar szczęścia nie przewróci mi w głowie
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 8 lipca 2007 |
Nie lubię Radia Maryja, nie lubię, gdy wiarę wykorzystuje się dla celów politycznych, nie lubię grania na emocjach ludzi starszych, czasem biednych, czasem łatwo poddających się manipulacji. Nie lubię, gdy Jasna Góra jest opanowana przez ojca Rydzyka:(((.
Cieszę się, że już pojechali, że mali ludzie zeszli z Jasnogórskiego Wzgórza i znowu jest normalnie. Częstochowa nie jest dla nich, jest dla nas - częstochowian i dla pielgrzynów, którzy przychodzą się modlić: o zdrowie, miłość, dzieci, dobro, pokój, wolną i mądrą ojczyznę, o zwyczajne ludzkie szczęście i o życie wieczne; a nie o partie polityczne, ideologie i wodzów.
Dobrze, że już pojechali....
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 4 lipca 2007 |
Wciąż nie wiem, dlaczego nasze miasto nie chciało otworzyć kurka, z którego mogło wypłynąć 28 tys. dziennie? Nawet nie jestem już zła, tylko smutna. 28 tysięcy to mniej więcej tyle, ile Miasto wydaje rocznie na utrzymanie jednej świetlicy środowiskowej. Ta kwota obejmuje półtora etatu dla osób, które prowadzą taką świetlicę oraz część wyżywienia podopiecznych. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że osoby prowadzące takie świetlice dokładają do tego bezinteresownie czas, energię, determinację w poszukiwaniu sponsorów, to otrzymujemy taki oto efekt pracy jednej świetlicy: ok. setka biednych dzieciaków w przeróżnym wieku przez cały rok dostaje jeden posiłek dziennie, często darmowe korepetycje, dostęp do komputera i atmosferę przyjaznego miejsca, czasem jedynego w ich życiu. Stare porzekadło mówi: Syty głodnego nie zrozumie. Urzędnicy podejmujący decyzję o odstąpieniu od karnych odsetek za niedotrzymanie terminu wykonania remontu III Alei nie bywają pewnie głodni, więc łatwo im szastać publicznym pieniądzem. Ale to naprawdę nie są pieniądze niczyje, one są nasze - częstochowian, a Prezydent ma nimi dobrze gospodarować, a Rada Miasta ma te wydatki planować, ale jak planować, skoro nikt nie pyta, czy zgadzamy się na takie marnotrawstwo?
W mieście jest, jak jest, ale w kraju też nie za dobrze: pani minister Fotyga i pan przezydent Lech Kaczyński słyszeli w Brukseli co innego, niż było mówione. Minister Fotyga komentowała występ Lecha Kaczyńskiego na szczycie jako oskarowy. Prezydent może zagrał rolę godną Oskara, ale chyba w niemym kinie:(
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
| |
|
|