Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

17 września 2007


Billboardy czy ulotki, a może jedno i drugie? Na białym tle, czy na błękitnym, czy SIW (system identyfikacji wizualnej) będzie inny, czy taki sam, jak w kampanii samorządowej? Czy laweta jeżdżąca po ulicach Częstochowy budzi uśmiech, czy raczej zdenerwowanie, a u mniej odpornych agresję? I wreszcie jak przekonać ludzi, np. Andrzeja, który napisał do mnie maila, że nie chodzi mi o koryto, że mam parę innych pomysłów na zarabianie pieniędzy i radzę sobie z tym od wielu lat. Nie wiem, jak to zrobić.
Wiem za to, że Nelly na pewno nie jest żoną opatrznościową;), że chociaż jestem zwolenniczką relacji partnerskich w małżeństwie, to może czasem przydałaby się odrobina patriarchatu, że kobiety bywają bardzo mądre, ale też bardzo niemądre (z mężczyznami jest dokładnie tak samo). I chociaż "wpadka" z żoną Jana Rokity nie nastraja do tego zdania pozytywnie, to jednak powiem je: kobiety bardziej nadają się do sejmu, bo z natury są bardziej pracowite niż mężczyźni. Mam nadzieję, że nie obraziłam męskiej części mojego elektoratu:).
Słowo o Konwencji w Gnieźnie: oprócz niedogodności spędzenia 11 godzin w autokarze(!) reszta była OK, Katedra św. Wojciecha pięknie gotycka, kazanie ze słowami Psalmu "Czas działać, bo prawa łamią" przejmujące, a Tusk mówił bardzo dobrze, bez demagogii, ja lubię tę jego naturalność, choć wiem, że niektórzy uważają ją za nijakość. Ale jeśli wyrazistość polega na tym, że w czasie kampanii premier wykorzystuje postać ks. Popiełuszki, to ja nie toleruję takiej wyrazistości:(( i wybieram PO.

iza leszczyna

p.s. optymistyczne jest to, że 22 października będzie po kampanii, zostaną tylko podarte plakaty, które trzeba sprzątnąć w ciągu miesiąca

2007-09-17 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


14 września 2007


Dlaczego kandyduję?
Bo jestem idealistką. Bo wiem, jak powinien wyglądać mój kraj, tzn. widzę cel i, żeby go osiągnąć, muszę podjąć określone działania.
Od wielu lat przekonuję grupy przyszłych dyrektorów do tego, że warto mieć wizję swojej szkoły, zobaczyć ją oczami wyobraźni i dążyć do urzeczywistnienia tego obrazu. Tak samo jest z Polską, wiemy, jaką chcemy ją widzieć, więc zróbmy to (zabrzmiało, jak reklama NIKE:).

Nie można zrobić tego inaczej, bo nie da się po prostu niczego zmienić, powtarzając w koło Macieju: politycy to karierowicze i złodzieje, posłowie są głupi i prymitywni, taki sejm to dramat, itd. itd...Narzekanie prowadzi donikąd!
Nie chcę powiedzieć, że jestem mężem opatrznościowym (bo chyba nie żoną:) polskiej polityki, ale wiem też, że będę w sejmie pracować lepiej niż wielu dotychczasowych posłów ziemi częstochowskiej. Wiem też, że posiadam ważną dla polityka cechę: zawsze na pierwszym miejscu są dla mnie inni ludzie i ich sprawy, o sobie myślę później. Ważne jest chyba także to, że zawsze gram fair i nie znoszę nieuczciwości.

Muszę kończyć, bo rzadko mówię o sobie tyle dobrych rzeczy naraz.

iza leszczyna

p.s. jutro jadę na Konwencję PO do Gniezna (nie dało się bliżej???)

2007-09-14 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


13 września 2007


W środę umarła Krysia Prażmowska.

Dzisiaj był Jej pogrzeb.
 
Napiszę o Niej, ale jeszcze nie teraz:(((

iza leszczyna

2007-09-13 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


9 września 2007


Podjęłam decyzję.
Kandyduję do Sejmu. Dlaczego? O tym napiszę jutro.
Proszę tylko idźcie głosować, nawet gdyby padał deszcz i wiał wiatr, nawet gdyby nie chciało się Wam wyjść z domu i było sto powodów, dla których chcielibyście zostać w łóżku, w fotelu, przed telewizorem, z komputerem, etc.. Proszę, idźcie głosować:))

iza leszczyna

2007-09-09 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


28 sierpnia 2007


Od XIV Sesji Rady Miasta Częstochowy minęły 24 godziny, to wystarczająco dużo, żeby nabrać dystansu.

Znowu nie było łatwo, niepełnosprawni wypełniający salę po brzegi, brak krzeseł, czułam się potwornie, gdy Prezydent przez pół godziny wymieniał uroczystości, w których brał udział (zawsze zastanawiam się, po co?), ja siedziałam, a ci starzy i chorzy ludzie stali. W końcu służby porządkowe przyniosły krzesła.
Nie chcę powiedzieć, że wczorajsza uchwała dotycząca ulg w przejazdach MPK jest dobra, dużo lepszą była ta sprzed wakacji, która definitywnie zabierała ulgi, bo każda rzecz "za darmo" dla określonej grupy społecznej czy zawodowej powoduje, że wszyscy inni za nią płacą (jak w "Rejsie": pan płaci i pani płaci). Niestety, bez należytej staranności przygotowaliśmy społeczeństwo na tę zmianę, nie przeprowadziliśmy konsultacji społecznych. Czy to by coś zmieniło? pewnie nie, poziom niezadowolenia byłby tak samo duży, ale na wczorajszej sesji właśnie to stało się jednym z  argumentów przeciwko zabraniu ulg. Przy okazji przypomniałam sobie teorię zarządzania zmianą, losy naszej uchwały są klasycznym przykładem zmiany źle wprowadzonej. Jakimś plusem jest to, że coś się jednak udało, że cofnęliśmy się tylko trochę. Sytuacja na dzisiaj jest taka: zrobiliśmy dwa kroki do przodu i jeden w tył:((, bo:
przy okazji niepełnosprawnych ugrały coś dla siebie  związki zawodowe z MPK. Jest sporo prawdy w zdaniu  profesora Winnickiego (ekonomia), że związki zawodowe w dzisiejszej Polsce są jak zombie. No i powstał trochę zgniły kompromis, tak bywa, gdy populistyczni radni (oszczędzę nazwisk) w ostatniej chwili wrzucają poprawkę do uchwały, wywołując zamieszanie i podnosząc poziom emocji tak bardzo, że jeden radny z Lewicy już wczoraj podczas sesji miał wizję pt. "Ja na mównicy sejmowej".

I jeszcze jedno: uważam, że gmina ma obowiązek pomagać słabym i biednym swoim mieszkańcom, to oczywiste, takie są zasady w demokratycznym społeczeństwie i dobrze, ale instytucją, która dpowiada za pomoc społeczną nie może być MPK, tylko MOPS (też na "M":) i to wczoraj ustaliliśmy, szkoda, że Gazeta Wyborcza tego nie dopisała, nawet tego, że rodziny kierowców (żony i dzieci) będą jeździły bezpłatnie, bo z takiego przywileju zrezygnowali sami pracownicy. To, czy sami będą jeździć "na gapę", czy kupią bilet jest kwestią  uczciwości każdego z nich, ja wierzę, że ludzie są uczciwi. Może jestem naiwna, ale większym grzechem jest nadmierna podejrzliwość.

iza leszczyna

2007-08-28 Liczba komentarzy (1) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


24 sierpnia 2007


Nareszcie!!! gdzieś jest gorzej niż u nas, boliwijscy parlamentarzyści pobili się o sędziów konstytucyjnych, w ruch poszły pięści, meble i co tam kto miał pod ręką. Odetchnęliśmy z ulgą: poziom polskiego parlamentu jest zdecydowanie wyższy, szczególnie poziom cynizmu marszałka Dorna osiągnął pułap nie do pobicia. Bez mrugnięcia okiem powiedział wczoraj do paru milionów Polaków, że Giertych był dla PiSu "niezbędnym elementem" i nikt nigdy nie traktował go inaczej niż przedmiotowo i użytecznie. A gdzie godność osoby ludzkiej wpisana w społeczną naukę Kościoła, na którą powołują się "pisaki", odmieniając ją przez wszystkie przypadki? (przy okazji tolerując przypadki tak haniebne i obrzydliwe, jak Rydzyk) Hm..., zżymałam się na Kwaśniewskiego, a tymczasem elementarna etyka jest obca także kolegom z prawej strony sceny politycznej. I na kogo ten biedny wyborca ma zagłosować???
Nie ma wyjścia, trzeba dać sobie szansę i polubić Platformę Obywatelską:)). Od dzisiaj każdego bloga będę kończyć prośbą do czytelników:

Weźcie udział w wyborach, zagłosujcie, niekoniecznie na PO (choć tak byłoby najlepiej:)

iza leszczyna

2007-08-24 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


21 sierpnia 2007


Wakacje, jak zawsze, za krótkie. Morze cieszy tak samo, jak dawniej, choć globalne ocieplenie nie wiedzieć czemu  nie przekłada się na temperaturę Bałtyku. Setki plażowiczów cieszą zdecydowanie mniej, właściwie chciałoby się zanucić: "już nie ma dzikich plaż..." Urlop z dzieckiem, które ma, też nie wiedzieć czemu, 21 lat, posiada urok powtarzalności, walor niemal rytualny od lat: Kasiu nie odpływaj za daleko, Kasiu, posmarowałaś się faktorem?, Kasiu, nad morzem je się ryby, a nie pizzę; walor nowości miało jedno zdanie: Kasiu, nie pije się piwa przed pływaniem, nawet jeśli jest z sokiem imbirowym. Urlop z "dzieckiem" to super sprawa, końcu jednak Kasia doszła do wniosku, że to był fajny eksperyment, ale nie będziemy go powtarzać:))

Moja refleksja przyrodnicza z podróży samochodem jest następująca: na południu Polski jest więcej zajęcy i saren, a na północy (jechaliśmy przez Kaszuby) przeważają czaple, kormorany, perkozy, a nawet żurawie. Są to stworzenia tak cudne, że zaczynam rozumieć ekologów walczących o Rozpudę, choć należę do tych, dla których ludzie też są ważni.

Było miło, ale po powrocie rzeczywistość skrzeczy:(( Kiedyś już pisałam, że Kwaśniewski nie ma prawa kreować się na  moralny autorytet. Niestety kampania ruszyła na dobre i wczoraj mogliśmy usłyszeć słowa byłego prezydenta, co to chce być mentorem: "Moja obecność w kampanii jest gwarantem dobrego obyczaju". O tempora, o mores!!! Nie wierzyłam własnym uszom; facet, który po pijaku składał kwiaty na grobie wymordowanych na wschodzie Polaków, który okłamał nas wszystkich (dla mnie to było obojętne, nie zagłosowałabym na niego, nawet, gdyby uzyskał tytuł profesora Harvardu, ale byli tacy, co się nabrali na jego prawnicze wykształcenie), mówiąc, że skończył studia, a w końcu postawił się ponad prawem i odmówił przesłuchania przed sejmową komisją śledczą (prezydenci USA stawali przed takimi komisjami bez mrugnięcia okiem). Moja Babcia mówiła w takich chwilach: "Koniec świata".

iza leszczyna

p.s. jutro zamieszczę w galerii zdjęcia z wakacji, a w wyborach chyba wystartuję, chociaż trochę wstyd:((

2007-08-21 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


10 sierpnia 2007


Wybory???
Chyba tak, chociaż stopień mojej nieufności wobec partii rządzącej jest tak duży, że boję się cieszyć głośno, żeby nie zapeszyć. Moje obawy nie biorą się z wystąpienia śmiertelnie (w dosłownym tego słowa znaczeniu) poważnego/przerażonego Giertycha, który chce ratować koalicję (on chyba nie żartował, choć dziennikarzy rozśmieszył:), ani nawet z pohukiwań skądinąd sympatycznego Ryszarda Kalisza, że Platforma bez wiedzy LiDu decyduje o terminie wyborów. No cóż, demokracja, Panie Pośle, to taki ustrój, w którym większość sejmowa podejmuje decyzje, dlatego o wyborach trzeba rozmawiać z PiSem, a nie z LiDem. C'est la vie. No więc źródłem moich obaw jest raczej sam PiS, bo jakoś trudno mi uwierzyć, że odda władzę. Chyba, że strach przed Komisją ds. CBA (na którą w obecnym sejmie nie będzie już czasu, bo między posiedzeniem 22 sierpnia a samorozwiązaniem planowanym na 4 września są tylko dwa tygodnie) jest tak duży.
Bądźmy dobrej myśli, tym bardziej, że przecież jutro wczesnym rankiem wyjeżdżam na Hel:))) i...odpoczywam. Nie biorę komórki, nie myślę o złej umowie na remont III Alei; o skrzyżowaniu przy O. Westerplatte; o podatkach od nieruchomości, które miał płacić ZGM TBS, a Urząd Miasta nasyłał komorników na najemców:(; o podwyżkach dla administracji oświatowej, które obiecał wiceprezydent, ale narazie nic nie słychać; o torze dla wyczynowych rowerzystów obok skateparku przy Orkana, co ma mieć wymiary olimpijskie; o biletach dla niepełnosprawnych, którzy powinni mieć ulgi, bo i tak są przez los pokrzywdzeni i o tysiącu innych trudnych spraw, o których będę myślała, jak wrócę.
Na Helu podejmę tylko decyzję, czy, jeśli wybory będą w październiku, powinnam kandydować do sejmu?

Wracam 19 sierpnia:))

iza leszczyna

2007-08-10 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


7 sierpnia 2007


Wszyscy wiedzą, że sukces ma wielu ojców, a porażka jedną matkę, ale w Częstochowie ta maksyma sprawdza się a'rebour. Ojcem sukcesów jest u nas zawsze Prezydent, za to porażki przypisuje się zwykle radnym. Nie tylko porażki zresztą, ale także decyzje, z których trzeba się tłumaczyć. Dzisiaj w GW przeczytałam np., że ulgi niepełnosprawnym zabrali radni, jeden z wiceprezydentów powiedział do pikietujących: "To wina radnych, idźcie do nich". To fakt. Tyle, że stoją za nim wielomiesięczne prośby prezesa MPK, przedstawianie analiz finansowych i argumenty w stylu: dopóki Miasto przyznaje tyle ulg, dopóty MPK będzie generowało straty, które Miasto musi przewoźnikowi wyrównywać. No więc radni, dbając o publiczne pieniądze i interes wszystkich mieszkańców, a jednocześnie spełniając prośbę prezesa (czyli, jakby Prezydenta, bo to on przecież powołuje prezesa, który realizuje chyba jego politykę?) znieśli część ulg, nota bene takich, których w większości miast polskich od dawna już nie ma. Ale gdy przyszło tłumaczyć się niepełnosprawnym, a jeszcze wcześniej związkom zawodowym pracowników MPK, to Prezydent umył ręce:((

Winą radnych jest także nieszczęsne skrzyżowanie (mam nadzieję, że do tej budowy jednak nie dojdzie) Westerplatte z Kołakowskiego. Obrzydliwą manipulacją jest stwierdzenie dyrektora MZD, że to decyzja Rady Miasta, którą Prezydent musi wykonać. Pisałam o tym na Forum GW, więc nie będę do tego wracać, przypomnę tylko: to decyzja Prezydenta, do której od miesięcy przekonywał radnych, używając przeróżnych argumentów typu "na zmianę tej decyzji jest za późno".

No cóż, miałam nadzieję, że sprawowanie władzy w Częstochowie różni się od tego, co dzieje się na Wiejskiej, ciągle tę nadzieję mam, ale nie chcę, żeby okazała się matką głupich:((

iza leszczyna

2007-08-07 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


3 sierpnia 2007


To dobrze, że wg Polskiej Grupy Badawczej poparcie dla PO jest większe o 10 pkt procentowych niż dla PiS, tym bardziej, że to jej prognozy od lat są najbliższe prawdziwym wynikom wyborów. Tyle, że tych wyborów nie będzie, chociaż może udałoby się wyrzucić z sejmu Samoobronę i LPR, a przynajmniej zminimalizować istnienie tych parlamentarnych miernot, bo już nawet nie bawi mnie szkło kontaktowe. Ile można śmiać się z tego, że rządzą nami takie indywidua? W pewnym momencie zaczyna to być śmiech przez łzy, a z czasem chce się już tylko płakać:(( No może najbliższe dwa tygodnie będą trochę spokojniejsze, bo Bracia wyjechali na Hel. Tradycyjnie już podążę za tydzień ich śladem, tyle, że zatrzymam się, jak zwykle w Jastarni, a nie w prezydenckiej rezydencji, ale zawsze to blisko wielkiej polityki, choć ta dziwnie mała ostatnimi czasy.
W naszej lokalnej częstochowskiej ojczyźnie też średnio. Miejski Zarząd Dróg tak bardzo się zdenerwował, że poprosiłam o umowę na remont III Alei, że z wrażenia wszystko im się pomyliło w głowach i...powiedzieli, że umowa jest własnością Pana Prezydenta,  dlatego nie mogą jej skopiować(!). Mam tylko nadzieję, że ta nadgorliwość w obronie interesów (czyich?) jest przejawem zaskoczenia, że radny, zamiast jechać w wakacje na Hel, chodzi i pyta. A po co, skoro Aleja taka śliczna i już prawie gotowa?
Pozytywnego coś? Koncert. Smutnawy, ale OK.

iza leszczyna

2007-08-03 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 5

             Design by: Studio Manifesto