Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

17 listopada 2008


Dziękuję za wyrozumiałość:)
rzeczywiście czuję się w Sejmie trochę tak, jak czułam się w budynku Collegium Novum, gdy przyszłam na pierwsze zajęcia z literatury współczesnej jako studentka pierwszego roku filologii polskiej na Jagiellonce: większość klamek za wysoko;)). Rozumiem dyskomfort Prezydenta RP, naprawdę trzeba dużego dystansu do siebie, żeby się z tym uporać. Jednego z moich szkolnych kolegów (Muńka Staszczyka) wnętrza budynków UJ, wtedy jeszcze nieodnowione, dość szare i ponure (to były lata osiemdziesiąte), zniechęciły na tyle, że nie zostawił swojego świadectwa dojrzałości i pojechał studiować na Uniwersytecie Warszawskim, co dla historii polskiej muzyki rockowej okazało się strzałem w dziesiątkę, bo w Krakowie nie powstałoby, co najmniej kilka, z kultowych utworów grupy T-LOVE.

A całkiem serio, Sejm (mam na myśli budynek) jest piękny i dostojny, i dziwię się, że nie determinuje wszystkich posłów do, jeśli nie dostojnego, to przynajmniej przyzwoitego zachowania. Tak jak kiedyś szlachectwo, dzisiaj może stanowisko/funkcja, tak miejsca, w jakich przebywamy, powinny zobowiązywać.

Prawdziwa praca posłów zacznie się w zasadzie od przyszłego tygodnia, na razie, zadania związane z formułowaniem rządu, przejmowaniem spraw poszczególnych resortów wykonał Premier i jego najbliżsi współpracownicy oraz przyszli ministrowie; podziałem komisji sejmowych, ustalaniem parytetów w komisjach zajmowały się władze poszczególnych Klubów Parlamentarnych. Posłowie musieli przegłosować ustalenia dotyczące Marszałka, wicemarszałków, składów Komisji, itd. Głosowania, które wywołują tyle emocji i prowokują niekończące się wystąpienia na sali obrad (czasem, niestety, tylko dla uzyskania efektu pracowitego/błyskotliwego/aktywnego posła, bo wynik głosowania jest już przesądzony; decyzje podejmuje się przecież nie pod wpływem emocjonalnego występu kolegi klubowego lub przeciwnika politycznego, decyzje zapadają podczas dyskusji w Klubach i na Komisjach, tam toczy się prawdziwa "walka" o Polskę, na szczęście poza obiektywami kamer).
Bo poseł ma tworzyć prawo i dbać o to, aby ono ułatwiało życie obywateli, a nie utrudniało je. Poseł powinien mieć poczucie humoru, ale nie może być błaznem, powinien walczyć o swoją=swojego ugrupowania politycznego wizję edukacji, ochrony zdrowia, gospodarki, polityki zagranicznej..., ale nie może być werbalnym agresorem i prostakiem.

Tyle przemyśleń nowego posła poczynionych w przerwach obrad pierwszego posiedzenia Sejmu VI kadencji:))
(zabrzmiało, jak "Z pamiętnika młodej lekarki", szkoda, że nie ma już Jana Kaczmarka:((

No i na koniec: jestem w dwóch Komisjach Sejmowych, co jest moim pierwszym sukcesem;), bo większość nowych posłów pracuje tylko w jednej komisji (Platforma ma 340 miejsc w komisjach, a posłów mamy 209, to dość prosty rachunek, nawet dla polonistów).
Pierwsza moja komisja to oczywiście Komisja Edukacji, druga - Komisja ds. Unii Europejskiej.
c.d. nastąpi

iza leszczyna

2007-11-17 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


8 listopada 2007


Przepraszam, przepraszam, przepraszam...
to do Tych, którzy w miarę regularnie zaglądają na stronę, żeby przeczytać "Niecodziennik"  i od tygodnia żałują, że na mnie zagłosowali:(
Nowy poseł w Sejmie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej nie ma łatwo:
trzeba poznać drogę z hotelu poselskiego do sali obrad, odszukać miejsce nr 202 (to moje miejsce:), podjąć decyzję, czy zagłosować za posłem Putrą jako wicemarszałkiem, żeby dać wyraz pewnej klasie, jakiej nie ma PiS, czy pozostać w zgodzie z własnym sumieniem i być przeciwko? czy wreszcie wybrać "za, a nawet przeciw" i się wstrzymać od głosu:)?  (jak myślicie, co zrobiłam?:)
trzeba rozpoznać wśród 460 posłów tych przyjaznych, tzn. z PO i koalicyjnego PSLu, dość neutralnych, bo zajętych wewnętrznym problemem szukania winnych słabego wyniku, posłów LiDu, czy wreszcie raczej nerwowych i nieprzyjaznych, choć udających spokój, posłów PiSu
na widok redaktora Sianeckiego nie rzucić mu się w ramiona z okrzykiem "Zawsze oglądam szkło kontaktowe" (bo posłowi nie wypada)
wreszcie nosić wysokie obcasy przez 12 godzin dziennie, bo poselstwo zobowiązuje
to tylko małe organizacyjne problemy, niedotykające (przepraszam wszystkich "starych" polonistów, którzy imiesłowy przymiotnikowe czynne pisywali raczej osobno z partykułą "nie") merytorycznej i społecznej strony, a więc istoty bycia posłem
jutro jadę do Warszawy na Klub Poselski Platformy Obywatelskiej, do soboty zostaję w Warszawie na Radę Krajową PO, bo trzeba podjąć w głosowaniu decyzje, m.in., dotyczące koalicji, w niedzielę będę w Archikatedrze i na Placu Biegańskiego na uroczystościach z okazji 11 listopada w Częstochowie, w poniedziałek może uda się sfinalizować sprawy Biura Poselskiego (wynajem pomieszczeń, rozpoczęcie remontu), a we wtorek jadę do Warszawy, bo w środę rano obrady Sejmu

żeby było jasne, nie narzekam, tylko tłumaczę, że dopóki nie będę miała możliwości pisania bloga w pociągu relacji Częstochowa - Warszawa (muszę mieć internet bezprzewodowy) mogę pisać rzadziej, ale to kłopoty przejściowe, na starcie:))

iza leszczyna

p.s. czy poseł może podpisywać się małymi literami, jeśli tak, to przy tym zostanę, bo się przyzwyczaiłam:)

2007-11-08 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


21 października 2007

Marcinie, jestem w doskonałej formie:))
Tusk i natychmiastowa decyzja Zarządu PO w sprawie posła Pichety są wystarczajacą gwarancją normalności tego kraju po wyborach, jeśli wygra je Platforma Obywatelska. Liczę jeszcze na obywatelską postawę posła i jego honorową rezygnację (tylko on mógłby podjąć taką decyzję, nikt inny:(. I w gruncie rzeczy nie ma znaczenia nawet to, że za miesiąc może okazać się, że był czysty, jak łza. Ważne jest to, że dla dobra publicznego, dla Polski (a o taką stawkę toczy się ta kampania) warto poświęcić siebie.
Jestem pewna, że wygramy i nie jest to przejaw buty i zarozumiałości, ale wewnętrzne przekonanie, że Polacy nie chcą karłowatej moralności na straży prawa i sprawiedliwości w naszej ojczyźnie.
Rzadko piszę patetycznie, ale nie wierzę, że normalni ludzie dadzą przyzwolenie na bolszewickie metody postępowania. Naprawdę nie wierzę!!!

iza leszczyna

2007-10-21 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


18 października 2007


W Tygodniku Powszechnym napisał kiedyś Stanisław Lem:

"Druga moja lektura to książka Kornela Makuszyńskiego „O dwóch takich, co ukradli księżyc". Mam obawę niespokojną, że zawiera ona prefigurację losu braci Kaczyńskich. Nie dlatego, że zagrali oni za młodu Jacka i Placka, ale ze względu na epilog, w którym się okazuje, że księżyc, przez bliźniaków zawłaszczony, wieczorem szczęśliwie znów wschodzi w nietkniętej formie. Nic się nie zmieniło! Władza braci Kaczyńskich też okaże się epizodem w naszych dziejach, może i kilkuletnim, ale przejściowym. I sięganie po nomenklaturę w rodzaju Czwartej czy Piątej Rzeczypospolitej niczego nie zmieni. Przypisywanie Polsce jakichś liczebników wydaje mi się zresztą bez sensu."

Kochany Lem. Zważywszy, że jego książki zwykle antycypowały przyszłość, a on sam był obdarzony genialną wręcz intuicją, szansa na to, że "jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" jest WIELKA!!! Musi stać się tylko jedno: MUSICIE IŚĆ NA WYBORY, PROSZĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

iza leszczyna

p.s. 1 jutro ok. 15.00 będę prosiła o Wasze głosy w Alei przy Orbisie, nie wiem, czy zdążę kupić jabłka, ale mam kalendarzyki:))

p.s. 2 jeden z Wyborców (chyba moich:) napisał w mailu do mnie piękny aforyzm:

Fortuna patriae nostrae etiam mea fortuna est.

Co znaczy:

Los naszej ojczyzny jest również moim losem.

2007-10-18 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


16 października 2007


Czy kandydat powinien być zawsze w dobrej formie i kondycji psychicznej?
No to ja dzisiaj nie jestem:((
O powodach napiszę jutro  (zupełnie jak Scarlett O'Hara z "Przeminęło z wiatrem":), a dzisiaj dziękuję tym, którzy przysyłają do mnie maile i odzywają się na gadu, pisząc dobre słowo i życząc powodzenia. Na szczęście to jeszcze tylko TRZY DNI!!!
Czy ja napisałam kiedyś, że moja lista ma numer 8, a miejsce nr 4?, bo że nazywam się LESZCZYNA, to chyba pisałam:))
Lubię reklamy organizacji pozarządowych dotyczące frekwencji podczas wyborów, te z małymi ludzikami-smutasami, co to nie wierzą, że ich głos się liczy. Przemawia do mnie wizja tysięcy ludzi, którzy 21 października pomyślą sobie, że im się nie chce wyjść z domu, a przecież jeden głos i tak nie ma znaczenia. Ma.
Proszę, idźcie na WYBORY!!!

iza leszczyna

2007-10-16 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


14 października 2007


Dzień Komisji Edukacji Narodowej

Z okazji Dnia Nauczyciela dedykuję wszystkim koleżankom i kolegom Nauczycielom wiersz. Napisałam go wiele lat temu dla jednego z tzw. "trudnych uczniów", co to wyciąga się ich z komisariatu policji, kłóci z innymi nauczycielami, że "przecież na dopuszczającą to on umie", a jemu samemu tłumaczy, że warto coś zrobić dla siebie, bo szkoły nigdy przecież nie kończymy dla innych, choć gdy jesteśmy bardzo bardzo młodzi i zbuntowani, czasem tak myślimy.

Acha, i jeszcze jedno, nasz zawód jest naprawdę najważniejszy i najpiękniejszy na świecie, choćby nie wiedział o tym nikt inny, oprócz nas, nauczycieli:)

Mały Książę, szkoła i Ty

Złe słowa między nami
zdarzają się rzadko
wtedy tablica jest ciemniejsza
niż zwykle
kreda blada
jakby chora
nie potrafi narysować baranka
zamiast węża boa jest ciągle
kapelusz
a pod ławką siedzi
nie oswojony lis


iza leszczyna

2007-10-14 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


12 października 2007


Lubię takiego Tuska, dowcipny, ale rzeczowy, swobodny, ale skoncentrowany, no i przede wszystkim z pasją mówiący o projekcie PO, o naszej wizji Polski. Zawsze przegra z Kaczyńskim na wiecu, bo wiece są dobre dla komunistów, populistów i ortodoksów, a nie dla ludzi o umiarkowanych, centrowo-prawicowych poglądach. Apel o głosy wyborców nie był rozpaczliwy, jak skomentowali propagandyści PiSu, był niesamowicie szczery, a to w polityce zawsze budzi podejrzliwość, a w najlepszym razie zdziwienie. No i ten dystans do siebie, to w osobach publicznych lubię najbardziej:). Reagując śmiechem na zwrot "Panie Donaldzie" wytrącił z rąk premiera broń lekceważenia, broń, którą premier stosuje z uporem maniaka od kilku tygodni. Dla mnie ważne było coś jeszcze; Tusk patrzył na premiera i słuchał tego, co tamten mówił, Kaczyński właściwie odwracał głowę w drugą stronę, czyżby sztabowcy nie powiedzieli mu, że podstawową zasadą budowania pozytywnego wizerunku jest patrzeć w oczy swojemu rozmówcy? Właściwie to nie marketing polityczny, tylko rok w dobrym przedszkolu, tam nauczycielki mówią zwykle: Jareczku, spójrz mi prosto w oczy i powiedz, że nie strzelałeś do Donka z plastikowego pistoletu?

iza leszczyna

p.s. Panie Macieju, proszę czuć się na mojej stronie, jak u siebie w domu :))

2007-10-12 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


27 września 2007


Leszczyna pospolita - Corylus avellana

"Przed wiekami, w wielu kulturach, leszczyna była uważana za drzewo mądrości, jej samowolne ścięcie surowo karano. Leszczynowych gałązek używano jako różdżek do odnajdywania żył złota i skarbów. (Do dziś za ich pomocą wyszukuje się podziemne źródła wody.) Miały bronić ludzi przed jadowitymi ukąszeniami, złymi duchami i wampirami; okręty przed burzą, a zwierzęta domowe przed czarami. W średniowieczu leszczynowa różdżka służyła sędziom do wykrywania złodziei i morderców. Jako krzew owocowy leszczynę uprawiano już w starożytności. Jej gałąź obsypaną orzechami uważano za symbol obfitości, a wetknięta w drzwi domu była dobrą wróżbą na przyszły rok.
Orzechy laskowe były symbolem płodności, miłości i małżeństwa, a także znakiem mądrości, stałości i cierpliwości."

(Biotr Banaszczak)

no i jak na mnie nie głosować? :)

iza leszczyna

p.s. co do spotkań wyborczych to oczywiście, że prasa ma rację pisząc, że kandydaci powinni się spotykać z ludźmi, mówić o swoich programach (ja dodałabym - słuchać ludzi i tego, co mówią, bo jako trener-szkoleniowiec, wiem, że słuchacze czasem są mądrzejsi od prowadzących:), ale zastanówcie się, czy Wam samym chciałoby się przyjść na jakieś spotkanie z kandydatem? trudno mi w to uwierzyć, pamiętam dwa lata temu, gdy na spotkaniu wyborczym było więcej kandydatów niż tych, co chcieli z nimi rozmawiać
ale może to tylko kwestia dobrego marketingu sztabu wyborczego, który sprawi, że spotkanie wyborcze stanie się pożądaną przez ogół atrakcją?

2007-09-27 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


23 września 2007


Sienkiewicz ma już 145 lat. Wczoraj do szkoły zjechali absolwenci, niektórzy - matura rocznik 1954(!). Zacne grono starszych pań i panów przypominało sobie stare korytarze "czwartego liceum". Była msza w naszym kościółku (zawsze myśleliśmy, że parę minut spędzonych tam przed lekcjami, uchroni nas przed nieprzyjemnymi skutkami nieprzygotowania się do zajęć:), uroczysta akademia, przemówienia zaproszonych gości (moje też, bo byłam jako Przewodnicząca Komisji Edukacji Rady Miasta i absolwentka jednocześnie), no i wreszcie śliczne tańczące i śpiewające dziewczyny i młodzi faceci ze szkolnego zespołu, trochę, jak z "Yesterday" Piwowarskiego. Fajne klimaty, moja klasa odliczyła się średniolicznie, ale zobaczyć twarze profesorek to i tak wielka frajda. Było też bardzo patriotycznie i bardzo dostojnie: odsłonięcie tablicy pamiątkowej i otwarcie muzeum szkoły. Spotkanie nastroiło nas (mnie i dwóch kolegów z klasy) nostalgicznie i postanowiliśmy, że zaraz po wyborach, bez względu na ich wynik:) organizujemy spotkanie klasowe.

A co tam Panie w polityce?
Ano nie jest dobrze, bo gdy słyszę premiera mojego kraju, który straszy Polaków, że gdy wygra moja Platforma Obywatelska, to będzie jak 13 grudnia 1981, to jest mi strasznie smutno i jestem wściekła, i nie rozumiem, czyje głosy sprawiają, że PiS ma wciąż prawie 30% poparcia, tzn., że co trzeci Polak nie rozumie najnowszej historii, nie wie, czym był stan wojenny, co to są prawa człowieka, czym jest demokracja, co gwarantuje nam Konstytucja? Do tego minister Fotyga, która lepiej, niechby podczas wyjazdów zagranicznych nerwowo podrygiwała, a my nazywajmy to tańcem, byleby tylko nie wypowiadała się, że nota OBWE jest wysoce niestosowna, bo niestosowne, a właściwie skandaliczne jest to, że polski rząd nie chce widzieć zagranicznych obserwatorów na wyborach 21 października!!! Przecież prawdziwa cnota krytyk się nie boi, więc tym bardziej nie powinna się bać niezależnych obserwatorów. No i legenda SLD, wielki Aleksander (brzmi prawie, jak Aleksander Wielki) znów się opił. Na wykładzie u swoich przyjaciół ze Wschodu (choć nie Moskali) język się plątał, myśl uciekała, a wzrok mętniał coraz bardziej:(, ale przecież on jest osobą prywatną i może robić, co chce. O TEMPORA, O MORES!!!

Trzeba jechać na wieś, to zawsze pomaga nabrać dystansu, tym bardziej, że dzień jest piękny, no i urodziny Marty:). Moi koledzy i konkurenci z innych partii kandydujący do Sejmu objadą pewnie co najmniej kilka dożynkowo-jesiennych jarmarków, targów i innych imprez w okolicznych miejscowościach, ale ja wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego podczas kampanii wyborczej mam jechać do Krzepic, Boronowa, Nakła i innych skądinnąd uroczych miejsc, skoro zwykle nie spędzam tam niedziel, co mam powiedzieć tym ludziom? że wpadłam na chwilę, bo marzę o tym, żeby uścisnąć im dłoń? Nie, nie, przepraszam, nie potrafię i nawet nie chcę. Rozumiem, że kandydat jest w kampanii "produktem", ale przecież czymś muszę się różnić od proszku do prania!


iza leszczyna

2007-09-23 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


20 września 2007


Powtórzę dzisiaj za Lisem (Tomaszem Lisem): idźcie na te wybory. Obiecywałam zresztą, że do 21 października na każdym blogu będę o tym przypominać i o to prosić, więc proszę:)
Zastanawiałam się też dzisiaj nad tym, co napisać na ulotce, i czy hasło (nie mojego autorstwa) "Odrzuć rutynę, głosuj na Leszczynę" jest OK? Wyniki tej refleksji są następujące: po pierwsze, swój program można mieć, gdy się kandyduje na Prezydenta miasta, ale gdy masz zostać posłem, to twoim programem jest program partii i nie ma co oszukiwać wyborców, że jest inaczej. Można w sejmie i rządzie szukać sprzymierzeńców i przekonywać do pewnych rozwiązań ważnych dla określonych grup społecznych (np. nauczycieli, przedsiębiorców, pielęgniarek, itd.), ale przecież tylko o tyle, o ile nie stoi to w sprzeczności z interesami pozostałych grup społecznych (chyba, że jest się populistą). Można lobbować za inwestycjami istotnymi dla rozwoju okręgu, z którego poseł pochodzi, ale też nie wolno stać się Edgarem, bo w czym włoszczowianie są lepsi od mieszkańców Kłobucka?
Tak, zdecydowanie poseł jest od tego, by realizować podczas prac w Komisjach i głosowań w sejmie program swojej partii. Dobrze, gdy jest skuteczny, bo wtedy może dla swojego regionu zrobić więcej, ale nie przeceniajmy możliwości pojedynczego posła, zresztą zdecydowanie łatwiej działa mu się wtedy, gdy jego partia jest partią rządzącą.
Po co ten przydługi i dość oczywisty wywód?  Pewnie po to, żebyście nie tylko poszli na wybory, ale zagłosowali na Platformę, naprawdę warto:))

iza leszczyna

p.s. 1. hasła też nie wykorzystam, bo mogłabym kogoś urazić

p.s. 2. a Leszka Millera nie będziemy komentować, bo szkoda słów, jest chyba gorszy od Nelly R

p.s. 3  w zakładce "Program" jest aktualny program PO

2007-09-20 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 6

             Design by: Studio Manifesto