|
|
| Blog |
|
|
| 15 stycznia 2008 |
Kościelisko - mgła, w której gubię się raz ja, raz Giewont. Szkoda, że nie gubi sie telefon komórkowy, czasem tylko go wyciszę, ale za chwilę mam wyrzuty, więc oddzwaniam. Śniegu nie ma:(, na szczęście są oscypki i grzane wino. Dzisiaj idę Doliną Kościeliską na Ornak:))
iza leszczyna
p.s. a to widok z okna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 9 stycznia 2008 |
Jeszcze raz o religii w szkole...
Właściwie należałoby zacząć od pytania o to, dlaczego Lewica i Demokraci oraz media jednym tchem wymieniają (a czasem nawet mylą) zupełnie różne problemy: stopnie z religii i religię na maturze. Te dwie sprawy mają ze sobą tyle wspólnego, co metoda zapłodnienia in vitro z małżeństwami gejowskimi.
Pominąć należałoby oczywistą kwestię słabości lewicy, dla której walka z Kościołem to jedyna pozostałość ideologii socjalistycznej, bo przecież w programie gospodarczym lewica popiera wolny rynek i takie jego reformy, w których na państwowym majątku mogą uwłaszczyć się jej działacze, a w najgorszym razie zająć wysokie stanowiska w wielkich przedsiębiorstwach, hutach, kopalniach. To z pewnością z prawdziwą ideologią lewicową niewiele ma wspólnego. Trzeba więc inaczej swoją "lewicowość" uzasadnić. Zawsze jakaś część społeczeństwa uwierzy, że przyczyną złego stanu finansów publicznych jest świątynia Opatrzności, a biedzie naszej codziennej winni są księża. Grunt to znaleźć winnego. Rządy komunistyczne od czasów Stalina radziły sobie z tym świetnie, zawsze pod ręką był jakiś kułak, imperialista, żyd, ksiądz i tak zeszło do dzisiaj.
Ale wróćmy do religii. Otóż jeśli uznajemy zapisy Konkordatu (ratyfikowanego zresztą przez prezydenta Kwaśniewskiego) to zgodnie z art. 12 religia jest nauczana w szkole. Jeśli coś jest szkolnym przedmiotem, to zwykle stawia się z tego stopnie. Konstytucyjnym prawem każdego Polaka jest możliwość wyboru: chodzę albo nie na religię (lub raczej: posyłam lub nie moje dziecko). Konsekwencją decyzji o niechodzeniu jest kreska na świadectwie. Nic złego, bo jest tylko wyrazem naszych poglądów i przekonań, których wstydzić się przecież nie zamierzamy. Problem zaczął się, gdy Roman Giertych w szale zmian, za pozwoleniem pisowskiego rządu, wymyślił sobie wliczenie tego stopnia do średniej z ocen szkolnych (która to średnia sama w sobie jest dość idiotycznym i karkołomnym pomysłem przypieczętowanym złym prawem oświatowym). To w sposób oczywisty jest przepisem represyjnym wobec osób niewierzących i nieuczestniczących w szkolnej katechezie. To bardzo zły przepis, który przed końcem roku szkolnego musi zostać zmieniony!!!
Czymś diametralnie innym jest egzamin z religii na maturze. Głupkowate pytania dziennikarzy (nawet inteligentnej przecież zwykle Moniki Olejnik) o to, czy maturzysta będzie opowiadał o własnych praktykach religijnych i poglądach na zapłodnienie in vitro, a ocena będzie uzależniona od zgodności pogladów zdającego z nauką Kościoła, są poniżej jakiegokolwiek poziomu intelektualnego i nie ma czego komentować. Szkoda tylko, że wpływ mediów na opinię publiczną bywa tak duży:(( Egzamin z religii, jak każdy inny egzamin maturalny, to test składający się z zadań zamkniętych i otwartych (zamknięte to takie, gdzie uczeń wybiera poprawną odpowiedź z podanych, otwarte to te, w których wymyśla odpowiedź sam, przypomnę, że nawet jeśli to jest esej na 10 stron, to także jest to zadanie testowe). Test taki zawsze sprawdza wiedzę i umiejętności jej wykorzystania. Nic dodać nic ująć. Nie ma niczego dziwnego, ani złego w tym, że kilkunastu/czy kilkuset uczniów w Polsce dostanie szansę, żeby na maturze oprócz języka polskiego, języka obcego i jeszcze jednego przedmiotu obowiązkowego zdawać dodatkowo religię. Proszę mi wierzyć, nie ma w tym nic niestosownego:)
A co poza tym w naszym kraju nad Wisłą?
Zastanawiają mnie związki zawodowe, których działacze żądają, aby zarobki wielu grup społecznych (lekarzy, nauczycieli) od 1 stycznia 2008 roku wzrosły o 50%, a nawet 100% . Tylko, jak to zrobić, i jak połączyć te roszczenia z wygraną Platformy, której sztandarowym hasłem była jakościowa poprawa finansów publicznych? Mam jednak nadzieję, że nasi wyborcy oczekują, że naprawimy system, zarówno ochrony zdrowia, jak finansów, a nie rozdamy, co jest (i czego nie ma), żeby zaskarbić sobie chwilową wdzięczność związkowców? To, że większość pracowników sfery budżetowej zarabia za mało jest oczywiste, ale pytanie podstawowe brzmi: czy polepszyć sobie dolę trochę i na trochę (rosnąca inflacja), czy dać szansę zmianie, która przecież musi (pokazuje to doświadczenie innych państw) przynieść poprawę głębszą i stałą? Niestety przysłowie o wróblu w garści nie sprzyja mojemu rządowi:(
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 5 stycznia 2008 |
Ostatnie dni Starego i pierwsze Nowego Roku spędzam w Częstochowie, sejm obraduje dopiero 9 stycznia, jest więc szansa na pilnowanie remontu biura poselskiego, który, da Bóg, w najbliższych dniach się skończy i uruchomienie stałych dyżurów w biurze lublinieckim. Dłuższy pobyt w rodzinnej Częstochowie to także szansa na udział w sesjach Rady Miasta.
I co słychać w dobrym mieście? Powinno być lepiej z Operatorem, bo była Pani Prezezs spokrewniona z eurodeputowanym Prawa i Sprawiedliwości zajmuje się już tylko swoją sytuacją (w związku z zarzutami prokuratorskimi), a nie sytuacją majątku pohutniczego, a to nam wszystkim może wyjść tylko na dobre. Jest nowy prezes (rzutem na taśmę powołany przez PiS), niestety u mnie zasłużył na razie na żółtą kartkę, bo gdy, zapytałam podczas dyskusju w Radzie Miasta o to, w jaki sposób powinien współpracować z nim Prezydent i czego oczekuje od Samorządu, usłyszałam, że....niczego (sic!) Będę bacznie przyglądać się, na ile idea "Zosi Samosi" zdaje egzamin, bo Częstochowa nie ma już czasu na kolejnego złego prezesa.
Z miejskiego podwórka dziwi jeszcze jedna, pewnie mniej ważna, ale równie dziwna sprawa. Myślę o tabliczkach zawieszonych przez Gazetę Wyborczą w Alei Najświętszej Maryi Panny, tabliczkach z napisem III Aleja. Nie rozumiem, dlaczego tak nerwowo je zdjęto? Czyżby Rada Miasta i Prezydent uznali, że to zamach na ich kompetencje? W jakimś sensie tak, ale najważniejsza ulica naszego miasta jest własnością wszystkich częstochowian, może warto ich zapytać o zdanie? Może częstochowiane mają prawo zabierać głos we własnych sprawach, a samorząd ma obowiązek w ten głos się wsłuchiwać? Trudno jednak o dwustronną komunikację, gdy dyrektor Urzędu forum internetowe nazywa kloaką, a posty rzecznika, jeśli się pojawiają, mają jeden cel - obrazić internautów. Ale chyba się czepiam, przecież Urząd Miasta ogromne pieniądze przeznacza na informatyzację, żeby być bliżej obywatela...
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 2 stycznia 2008 |
Dzień Dobry w Nowym 2008 Roku:))
Jak postanowienia noworoczne? Pamiętajcie, jeśli lista jest zbyt długa, trudno uchwycić priorytety i efektywnie zorganizować ich realizację. Dlatego na mojej liście są tylko dwa postanowienia. Żeby nie zapeszać (a może nie narazić się na ocenę mojej konsekwencji/niekonsekwencji?) nie napiszę jakie. Obiecuję jednak, że uczciwie na koniec roku zdam relację, czy i w jakim stopniu się udało:)))
Wszystkim nam życzę, żeby obietnice z expose Premiera stawały się codziennością, a częstochowianom dobrych projektów, które będą wygrywały konkursy o unijne pieniadze, inwestorów zjeżdżających do Naszego Miasta z całego świata, no i ulic bez dziur (wiem, że spełnienie tych życzeń graniczy z cudem, ale ja wierzę w cuda, więc może te ogólnopolskie nie ominą Częstochowy?)
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 31 grudnia 2007 |
Moim Czytelnikom, Wyborcom, Krewnym i Znajomym Królika oraz innym Szanownym Internautom życzę szampańskiej zabawy w dzisiejszą noc i Szczęśliwego Nowego Roku!!!
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 30 grudnia 2007 |
"Święta, święta i...po świętach" powiedziała Kasia, gdy odwoziłam ją na pociąg do Warszawy. Ktoś takie zdanie musi powiedzieć każdego roku, zwykle była to Mama, wcześniej Babcia, i dobrze, tak rodzi się rodzinna tradycja, która polega na obserwowaniu i powielaniu zachowań, także tych werbalnych. Zresztą Święta w całości są tradycją, w stosunku do wigilii z mojego dzieciństwa udało się w mojej rodzinie przeforsować jedną, jedyną zmianę: karp nie pływa już w wannie, kupujemy dzwonka:), reszta bez zmian. Określone zachowania tak bardzo są w nas, że nie reżyserujemy ich, np., o rybie w galarecie każdego roku zapominamy (choć przez całe przedpołudnie Mama kręcąc się po kuchni mówi "Żebyśmy tylko nie zapomniały podać karpia w galarecie", tak więc galareta wjeżdża po grzybowej, barszczu, pierożkach, karpiu smażonym i kapuście z grochem, tzn. w momencie kiedy nikt przy zdrowych zmysłach nie zje już niczego, oprócz makowego tortu. W tym roku było tak samo. Magia tradycji...
Były jeszcze wigilie oficjalne, m. in., w Sejmie, w Platformie, w "Civitas Christiana"...Polityka generuje konflikty, to oczywiste, dlatego spotkanie przy opłatku bywa wyzwaniem:). W piątek (28 XII) byłam gościem w Katolickim Stowarzyszeniu "Civitas Christiana". Trochę się dziwiłam, gdy przemówienia, które miały być życzeniami stały się hymnami pochwalnymi wygłaszanymi na cześć własną i swojego ugrupowania. Takie było przemówienie byłego wicewojewody Warzochy i radnego wojewódzkiego Majera (obaj są z PiSu), nasz Prezydent, jak zawsze, ze zręcznością wytrawnego polityka, zdołał w życzeniach przemycić informację o tym, że Częstochowa pod jego rzadami rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej:). Najlepsze przemówienie miał jednak ksiądz, który, porównując radość, jaka panowała na spotkaniu wigilijnym "Civitas Christiana" i PiSu w 2006 roku, z umiarkowanym optymizmem z roku 2007, z dowcipnym dystansem do spraw tego świata, oświadczył, że skoro Boże Narodzenie jest każdego roku, nawet w czasie wojny, i skoro Pan Jezus urodził się za rządów PiSu, to nie ma powodu, żeby się smucić i domniemywać, że nie urodził się w Polsce rządzonej przez Platformę Obywatelską:))
A teraz całkiem serio.
Czas po Bożym Narodzeniu, to zwykle czas podsumowań, taki wątek pojawił się także w Gazecie Wyborczej. I co znamienici częstochowianie powiedzieli? Standardowo narzekają na zapaść w inwestycjach drogowych w Częstochowie. Zastanawia mnie, jak długo Prezydent będzie odporny na te głosy? I czy naprawdę nie wie, co powinien zrobić? A może wie, ale nie chce podjąć tej decyzji? I jedna i druga wersja jest dyskwalifikująca dla włodarza miasta.
No i rozmowa z dr. Felicjanem Bylokiem, który, jak przystało na wytrawnego socjologa, rozumie wszystkie procesy społeczne, potrafi przewidzieć ich przebieg, zna ich przyczyny i skutki. Tak więc dr Bylok nie ma żadnej wątpliwości co do tego, że to bardzo źle, że szpital miejski stanie się spółką. Doktor Bylok zna się także na polityce i wie, że "posłowie nie potrafili się porozumieć i zdobyć pieniędzy dla regionu". Zrozumiałabym, gdyby takie zdania powiedział w sondzie ulicznej przechodzień, ale ktoś, kogo GW chce wykreować na lokalnego komentatora życia społecznego, musi mieć więcej wiedzy na temat zjawisk, o których mówi i więcej świadomości, że jego słowa kształtują opinię publiczną, a to zobowiązuje. Nie będę po raz kolejny wyjaśniała, że poprawki posłów opozycji były spektakularnym, populistycznym działaniem, bez żadnej szansy na powodzenie, szkoda, że przedstawiciel częstochowskich elit naukowych nie rozumie najprostszych (fatalnych, ale niestety funkcjonujących) mechanizmów uprawiania polityki w naszym kraju (patrz: mój blog z 21 grudnia).
Na szczęście jest profesor Kołakowski, który pomagał nam w Święta (szkoda, że o tak późnej porze) wierzyć w to, że ludzie są jednak dobrzy i mądrzy (w większości:).
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 grudnia 2007 |
Na Komisjach nerwowo, w Komisji Edukacji, chociaż nauczyciele dostaną podwyżki trzykrotnie wyższe od planowanych przez rząd PiSu, posłowie tej partii zachowują się w sposób (używając efemizmu) irracjonalny. Ojej, chyba zbyt często słucham w sejmie prezesa Kaczyńskiego, bo zaczynam mówić, jak on. A więc po polsku: w poprzednim zdaniu chciałam powiedzieć, że, delikatnie rzecz ujmując, zachowanie posłów Prawa i Sprawiedliwości należy określić jako pozbawione rozumu. Lewica zachowuje się nie lepiej:( Wymyślili, że najlepsze byłyby podwyżki 50%. A ja się pytam: dlaczego nie 100%, praca nauczyciela jest tak obciążona stresem, podlegająca ciągłej ocenie, wymagająca non stop pełnej gotowości merytorycznej i psychicznej, że stuprocentowa podwyżka też nie byłaby zbyt duża.
W Komisji ds UE też niezbyt miło:( posłanka PiSu zaatakowała ministra Sikorskiego, że się uśmiecha i żartuje, i że ona sobie tego nie życzy:(( (prosto z Komisji minister jechał do Prezydenta, prosił więc o wyrozumiałość, jeśli wyjdzie wcześniej, żeby się nie spóźnić, bo nie chce ryzykować kolejnego kryzysu państwa).
A w ogóle mam radę dla wszystkich (dla siebie też): najlepiej nie komentować słów, których się samemu nie słyszało, bo zwykle okazuje się, że nasz komentarz pasuje, jak pięść do oka. Chodzi mi o komentarz Jana Rokity do słów Radka Sikorskiego wypowiedzianych na tej Komisji właśnie. otóż Sikorski nie powiedział, że Polska przestaje priorytetowo traktować poparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy, powiedział tylko, że oprócz naszej pomocy dyplomatycznej, Ukraina musi pomóc sobie sama (dbając o zachowanie standardów demokratycznych - wyjaśnienie moje). Z tego co pamiętam, nie było na sali Jana Rokity, tylko Nelly Rokita, ale to chyba nie to samo...
Złożyłam interpelację w sprawie linii demarkacyjnej obowiązującej w Regionalnych Programach Operacyjnych (pozdrowienia dla Pani Naczelnik Agnieszki C.:). Rozmawiałam nawet w tej sprawie z Panią Minister Rozwoju Regionalnego. Problem w tym, że nasi poprzednicy myśleli inaczej niż Tacyt, wg którego "Im bardziej chore jest państwo, tym więcej w nim ustaw i rozporządzeń". Otóż PiS chciał uleczyć nasze państwo właśnie przez ustawy i rozporządzenia. Dlatego trudno jest podejmować rozsądne decyzje, bo one są niezgodne z prawem (!).
Zadałam też wpólnie z Panią poseł H. Rozpondek (jej inicjatywa) pytanie o nieszczęsną spółkę operator. Tu sytuacja jest trochę podobna, jedyna nadzieja w tym, że powołany "na szybko" przez odchodzącą władzę nowy prezes okaże się bardziej operatywny od swojej poprzedniczki, to by nawet wpisywało się ładnie w nazwę spółki - operatywny Operator:)
No i na koniec poseł Cymański!!!i jego pytanie zadane posłowi sprawozdawcy z PO "Czy dla rządu ważnieszy od ludzi jest deficyt budżetowy?". Pytanie zadane na fali radosnej twórczości posłów PiSu, którzy zapałali chęcią "poprawiania" własnego budżetu i nagle "znaleźli" w nim więcej pieniędzy dla nauczycieli. Zresztą regulaminowa procedura zadawania pytań powinna zmienić nazwę, bo mało który poseł wchodzi na mównicę, żeby zadać pytanie, raczej zdyskredytować w oczach opinii publicznej - używając manipulacji, demagogii, a nawet kłamstwa - przeciwnika politycznego.
Niestety zdanie mojej siostrzenicy, że w sejmie nie można być Misiem, bo trzeba być Wilkiem jest chyba prawdziwe:((
Obiecuję, że następny wpis będzie optymistyczny:))), no i pojawi się jutro, bo napiszę o tym, czy moja dzisiejsza wizyta u Dyrektora Śląskiego NFZu była efektywna dla częstochowskich szpitali, czy tylko kurtuazyjna.
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 2 grudnia 2007 |
Dzisiaj przygotowuję obiad dla 7 osób (!). To dla mnie prawie wyczyn, bo przez ostatnich parę lat gotowałam dla dwóch, w porywach trzech osób (mówię o weekendach, w tygodniu raczej nie gotuję, a polityk powinien przecież mówić prawdę).
Będą kacze udka (mam trochę pecha z doborem potrawy, bo od rana TV trąbi o ptasiej grypie i biednych indykach), ale w końcu kaczka to nie indyk:). No i żeby było jasne, kaczka nie jest w tym wypadku żadną polityczną aluzją, po prostu chciałam, żeby było odświętnie i smacznie.
Na wszelki wypadek zrobię jeszcze coś dodatkowo, bo z kaczką nigdy nie wiadomo, a jak okaże się kaczką-dziwaczką?
Ze spraw ważniejszych - remont mojego biura trwa, niestety normalne, tzn. codzienne funkcjonowanie będzie możliwe dopiero w styczniu:((, tymczasem w poniedziałek przywożę meble, odziedziczone po innym pośle (taka jest zasada), którego partia dostała czerwoną kartkę od wyborców. Mebli jest za dużo, jest nawet kanapa, z którą zupełnie nie wiem, co zrobić? Zwróciłam się do Kancelarii Sejmu, żeby mnie od niej uwolniła, czekam na decyzję:)
Internetu wciąż w Warszawie nie mam, bo dopiero po niedzieli podpiszę umowę z jednym z operatorów.
No ale są też prawdziwie ważne i dobre informacje:
- rząd szuka pieniędzy dla nauczycieli i naprawdę szuka oszczędności także w swoim ogródku (nie zgadzam się z tezą, że to pozorne oszczędności i zwykły chwyt marketingowy, każdą zmianę trzeba zacząć od siebie, tylko wtedy mamy realny wpływ na rzeczywistość, stajemy się wiartygodni i możemy być przykładem dla innych)
- Pani minister Hall zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, ma ważną dla "szefów" cechę: chce i potrafi słuchać, jest profesjonalna i pracowita (kiedyś już doszliśmy chyba do tego, że kobiety pracują lepiej od mężczyzn?:), no i nie jest fanatykiem, co bywa tragiczne dla edukacji, jak pokazały ostatnie dwa lata rządów PiSu
- już grudzień (wiem, że to nie zasługa Platformy, ale też dobra wiadomość, bo idą Święta)
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 25 listopada 2007 |
Jak to dobrze, że Tusk jest złym liderem!!!
Naprawdę, cieszę się, czytając wypowiedzi historyków, politologów, komentatorów życia politycznego, którzy twierdzą, że cechy prawdziwego lidera ma Jarosław Kaczyński, ale nie Tusk (np. prof. Tomasz Gąsowski w jednym z wrześniwowych numerów Tygodnika Powszechnego). To on (Jarosław) jest genialnym strategiem, erudytą i intelektualistą. I dobrze, i niech tak zostanie:)
Jeśli miarą bycia liderem jest przekonanie o własnej nieomylności i wyjątkowości, a miarą erudycji użycie w kilku zdaniach wyrazów: stratyfikacja, modus operandi, paradygmat, petryfikacja, reastauracja (w znaczeniu kontynuacji) i pacyfikacja tylko po to, żeby powiedzieć, że prezes PiS obawia się powrotu i utrwalenia sposobów działania typowych dla elit politycznych III Rzeczypospolitej to wolę, żeby Premier Tusk nie był ani erudytą, ani liderem!!!
Expose:))
nie ziewałam, naprawdę wolę słuchać przez trzy godziny jasnej, pozytywnej, zrozumiałej dla każdego Polaka wizji rządzenia Polską, niż przez 20 minut pseudonaukowego bełkotu.
A że słowo ZAUFANIE pojawiło się czterdzieści kilka razy w różnych przypadkach??? To dobrze, po pierwsze dlatego, że:
- to piękne i ważne słowo-klucz,
a po drugie, że:
- poprawna odmiana świadczy o tym, że Premier zna fleksję języka polskiego i paradygmat odmiany tego rzeczownika, ale wie, że nie musi w związku z tym używać wyrazów "fleksja" i "paradygmat".
Spokojnie, nie zamienię swojego bloga w peany na cześć Premiera, przyjdą pewnie chwile, że trzeba będzie być krytycznym, ale w stylu bycia, klasie zachowań jest między poprzednikiem a następcą przepaść, mimo podwórkowego wychowania na korzyść Tuska:) Co mnie w zasadzie cieszy, bo też sporo czasu w dzieciństwie spędzałam na podwórku, przy ul. Glogera, gdzie pod wierzbą stała ławka i gadało się tam nawet o kwestiach eschatologicznych (czytaj: o duchach).
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 21 listopada |
Jutro w Sejmie seminarium dla nowych posłów. Tematyka szkoleń:
1. Prawo parlamentarne.
2. Budżet państwa.
Ponieważ sama prowadzę zajęcia dydaktyczne, seminaria i różne warsztaty, lubię czasem być uczestnikiem (to zawsze łatwiejsze, niż bycie prowadzącym:), można oceniać (w myślach) profesjonalizm trenera, punktować jego potknięcia, poprawić sobie samopoczucie, że są gorsi od nas:). Chociaż szkolenia sejmowe w trakcie sesji wprowadzającej były perfekcyjne (wszyscy opanowali urządzenia do głosowania!).
Nie mogę przyzwyczaić się do ciąłego podróżowania między Częstochową i Warszawą; jadąc samochodem mam poczucie traconego czasu, a w pociągu...jak w pociągu, PKP wciąż przed reformą.
Jutro oprócz seminariów Komisja ds. UE, a w piątek expose Premiera:)
Z dobrych wiadomości, moja umowa o wynajem pomieszczeń na Biuro prawie zamknięta, od przyszłego tygodnia wejdzie ekipa remontująca, więc może do Świąt Bożego Narodzenia uda się ogłosić otwarcie:))
O wyrozumiałość proszę Wszystkich, którzy przysłali mi gratulacje i życzenia, odpowiem Państwu dobrym słowem zaraz, jak wniesiemy do Biura biurko:)
Chciałam napisać, że następnym razem poplotkuję trochę o sejmie, ale chyba się nie da, bo co z poprawnością polityczną? Jeden z moich dobrych znajomych z troską ostrzegał mnie ostatnio, że nie mogę już pisać wszystkiego, co mi tylko do głowy przyjdzie. No nie mogę:(
Chociaż... słuchając tego, co niektórzy posłowie bezkarnie wygadują z mównicy sejmowej, może mogę?
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
| |
|
|