Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

13 lutego 2008

W zasadzie miałam nie komentować wypowiedzi Szczygły, bo jest z tej kategorii, o której nie warto nawet dyskutować. Nie chcę brać w obronę żołnierzy, mam za mało danych, jak my wszyscy. Wiem jedno, chociaż nigdy nie byłam w wojsku (pomijając szkolenie sanitarne na studiach), wiem, że minister obrony musi być dla swoich żołnierzy ghuru, a jeśli okazuje się tchórzliwym, małym człowieczkiem, chroniącym własną skórę, to współczuję wszystkim żołnierzom. Jak tu mówić o morale armii? PiS zakazał emisji "Czterech pancernych i psa", może szkoda, bo minister Szczygło sporo mógł się nauczyć od bohaterów serialu, chyba nawet od Szarika można by przejąć parę pozytywnych cech: wierność, poświęcenie, odwaga.
Nie wiem, dlaczego nasi żołnierze strzelali, tak jak nie bardzo wiem, po co ludzie w ogóle strzelają do siebie, ale cokolwiek wydarzyło się w Nangar Khel, jest to tragedia, nie tylko rodzin zabitych Afgańczyków, ale też rodzin naszych zołnierzy i ich samych. Przecież nie pojechali tam z bandą Jessy Jamesa, tylko z wojskiem Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, w majestacie prawa, żegnani jak bohaterowie.
A jeśli sąd skaże ich na wieloletnie więzienie, to będą tacy, którzy zgodzą się jechać do Afganistanu wymienić nasz kontyngent?

iza leszczyna

2008-02-13 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


10 lutego 2008

Nie jest ważne, czy minister Ćwiąkalski powiedział na utajnionym posiedzeniu sejmu coś, co powinno zostać objęte klauzulą "tajne", czy nie powiedział niczego, co należałoby utajnić. Ważne jest to, że któryś z posłów złamał prawo i okazał się oszustem. No bo jak inaczej nazwać człowieka, który wniósł na salę obrad dyktafon mimo zakazu Marszałka Sejmu? Chciałoby się powiedzieć, że w poprzedniej kadencji byli posłowie, którzy dali się poznać jako ci, którzy lubią kogoś po kryjomu nagrać, ale dopóki prokuratura nie wyjaśni tego przecieku, byłoby to pomówienie. Obawiam się tylko, ze prokuratura nie doprowadzi do wyjaśnienia niczego, bo jak? Rasowy dziennikarz wolałby stracić pracę niż wskazać źródło informacji.

Moja ocena tej sytuacji jest następująca:

Minister Ziobro mógłby zostać co najwyżej czeladnikiem ministra Ćwiąkalskiego i długo terminować, żeby opanować choć w części jego profesjonalizm. Jest też coś, czego Ćwiąkalski mógłby uczyć się od Ziobry - to dyspozycyjność wobec własnej partii i premiera. Ale może lepiej niech się nie uczy?
A co do posłów? No cóż, porażka i wstyd, ale nie, że Ćwiąkalski okazał się być jak ten dziad z wiersza, co to wiedział, a nie powiedział. Wstyd, że posłowie są tacy beznadziejni. Chociaż z drugiej strony zawsze denerwuję się, gdy media uogólniają negatywne cechy  pojedynczego posła i przenoszą je na wszystkich pozostałych, tworząc stereotyp posła lenia, nieuka i oszusta :(

I choć nie ma  odpowiedzialności zbiorowej, to zwykle czuję, że powinnam się z tych zarzutów tłumaczyć.

iza leszczyna

2008-02-10 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


7 lutego 2008

Komisja ds. "nacisków", mówiąc nie do końca poprawnie, ale tak pewnie będziemy ją nazywać, powstała. I dobrze, bo przecież jeszcze przed wyborami wszyscy chcieliśmy jej powołania. Jak zwykle była awantura, bo PiS bez awantur, jak kania bez dżdżu, nie może wytrzymać, ale warto było przetrwać wystąpienie nawet posła Gosiewskiego. Teraz posłowie z komisji wypełnią ankietę bezpieczeństwa osobowego i...nie dostaną żadnego certyfikatu bezpieczeństwa, choć wszyscy posłowie, nawet bardzo doświadczeni, nawet byli ministrowie powtarzają ten błąd w koło. Certyfikat bezpieczeństwa nadaje się przedmiotom, taki certyfikat może mieć pokój, w którym przeprowadza sie tajne rozmowy,  szafa, w której przechowuje się tajne dokumenty (np. Lesiaka:), komputer, w którym przechowuje się tajne dane (laptop ministra Ziobry chyba nie miał takiego certyfikatu, że nie wspomnę o tym z wanny)
Co zatem dostaną posłowie, którzy pozytywnie przejdą postępowanie sprawdzające? (wypełnienie ankiety jest tylko jednym z elementów)
Otrzymają POŚWIADCZENIE BEZPIECZEŃSTWA upoważniające do dostępu do informacji niejawnych.
W sprawach związanych z bezpieczeństwem państwa trzeba być precyzyjnym.

Oprócz tego głosowania była dzisiaj dość trudna, bo pięciogodzinna i zbyt agresywna, Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży, na której rektor toruńskiej szkoły księdza Rydzyka zarzucił minister Kudryckiej, że blokuje rozwój tej wybitnej placówki naukowej przez usunięcie jej z listy indykatywnej (to lista projektów wskazanych do finansowania z Unii  Europejskiej, tyle tylko, że rząd PiSu wskazał je zanim ogłoszono kryteria, na podstawie których można było je wskazać). Rektor uznał też, że PO kieruje się ideologią, a PiS był taki merytoryczny...
No cóż, niektórzy żałują, że nie ma już rządu, który spełniał każdą zachciankę założyciela Radia Maryja.

iza leszczyna

2008-02-07 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


6 lutego 2008

Debata na temat ochrony zdrowia!!!

Minister Zdrowia powiedziała po raz kolejny, że wie, jak przeprowadzić reformę systemu opieki zdrowotnej, byli ministrowie: Religa i Balicki powiedzieli to samo. Jedyna różnica tkwi w tym, że oni, wiedzieli, ale nie zrobili, dlatego ich czas minął bezpowrotnie, a czas Ewy Kopacz dopiero się zaczął. Nikt o zdrowych zmysłach nie mówi, że będzie łatwo. Będzie trudno, a nawet bardzo trudno. Tym trudniej, że nikt przecież nie uwierzył w słowa Ludwika Dorna o pełnym poparciu dla reform i współpracy PiSu w ich realizacji. No, może z wyjątkiem samego Dorna, bo jestem przekonana, że mówił szczerze, tyle tylko, że koledzy z Prawa i Sprawiedliwości woleliby swojego byłego marszałka usunąć z klubu parlamentarnego, niż w czymkolwiek wesprzeć Platformę:))
W komentarzach medialnych, jak zwykle pojawiło się utyskiwanie na puste ławy poselskie. Drodzy dziennikarze nie róbcie wody z mózgu swoim widzom. Parlament w Polsce to nie demokracja ateńska z czasów Sokratesa i Platona. Praca posłów to nie siedzenie na sali obrad podczas debat. Siedzenie posła na sali ma sens wtedy, gdy zabiera głos, tzn. gdy zna się na przedmiocie debaty!!! Trochę chyba przesadziłam, bo często mówią także ci, co się nie znają.
W każdym razie uchowaj Boże od posłów, którzy znają się na ochronie zdrowia, edukacji, służbach specjalnych, obronności, polityce społecznej, gospodarce i sprawach zagranicznych jednocześnie. 
Obowiązkiem posła jest praca w komisjach merytorycznych, bo tam, bez kamer, dyskutuje się nad kształtem ustaw, a komisje są zwykle podczas obrad sejmu transmitowanych przez telewizję. Poseł ma jeszcze obowiązek zająć się każdą najdrobniejszą i najbardziej beznadziejną sprawą, z którą przyjdzie do niego obywatel. Najczęściej w dodatku przychodzą ci, którzy wcale na tego posła nie głosowali, co oczywiście nie ma żadnego znaczenia, bo każda ludzka sprawa bez względu na jej "właściciela" pozostaje sprawą do załatwienia dla posła i koniec.
Wracając do debaty, której wysłuchałam (z wyjątkiem dwóch godzin spędzonych na Komisji Edukacji), rzeczywiście była mało merytoryczna, bo debaty w sejmie z zasady są polityczne, a nie merytoryczne. Merytorycznie zaczyna być wtedy, gdy Kluby podejmują decyzję o tym, jak zagłosować nad daną ustawą. I tylko wtedy ma to jakieś znaczenie, bo przekłada się na prawdziwe życie, a nie to wirtualne, wykreowane przez media.


iza leszczyna

2008-02-06 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


3 lutego 2008

A czy przy niedzieli może być niepolitycznie i nawet trochę niepoprawnie?
Nawet jak nie może, to musi, bo w weekend "sprzątałam" po 10. latach swojej pracy w WOMie i trochę nadwyrężyło to moją psychikę (w mojej rodzinie mówi się wtedy, że złapałam Franka, a Franek, przypomnę, to pies siostry, przywieziony ze schroniska pod Wiedniem, pies po dużych przejściach, dlatego czasem łapie doła).
W womowskich szafach stosy scenariuszy, foliogramów (dawniej nie było szansy na PowerPointa w każdej sali i w każdej szkole, więc używało się zwyczajnych rzutników pisma), no i setki stron materiałów z różnych szkoleń, tych, które prowadziłam i tych, w których uczestniczyłam. No i dylemat: co z tym zrobić? Przecież to kawałek życia, mam nadzieję niestracony, z paroma sukcesami (największe to uznanie w oczach nauczycieli, no i zaproszenia od moich uczniów na naszej klasie:)) A może trzeba było nadal robić to, co umiałam, lubiłam i co przynosiło chyba korzyść innym? Czy wykonywanie mandatu posła przyniesie mi kiedyś tyle frajdy co dobrze zrobione szkolenie, dobrze sprawdzone testy egzaminacyjne mojego zespołu egzaminatorów, dyskusje na kursie z zarządzania oświatą o tym, jaka powinna być szkoła? Może, mam nadzieję, że tak, ale jeszcze tego nie czuję:((
Dlatego mogę tylko przepisać Wam piosenkę z krążka Panów Waglewskich (kupiłam dzisiaj tę płytkę, więc chyba mogę kawałek zacytować?)

"W niedzielę to nie widać mnie za wiele.
Się nie golę - chromolę.

Nie widać w ogóle.
Do środka się tulę,
Do siebie się tulę,
Do wewnątrz się tulę.

Nie widać mnie wcale.
Na zewnątrz się nie palę,
Nie palę się wcale...chromolę."

Pasuje, wszystko, nawet golenie:))

iza leszczyna

p.s. w dodatku światak zobaczył swój cień, więc zima  potrwa jeszcze sześć tygodni:(

2008-02-03 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


15 stycznia 2008

Kościelisko - mgła, w której gubię się raz ja, raz Giewont. Szkoda, że nie gubi sie telefon komórkowy, czasem tylko go wyciszę, ale za chwilę mam wyrzuty, więc oddzwaniam. Śniegu nie ma:(, na szczęście są oscypki i grzane wino. Dzisiaj idę Doliną Kościeliską na Ornak:))

iza leszczyna  

p.s. a to widok z okna

2008-01-15 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


9 stycznia 2008

Jeszcze raz o religii w szkole...

Właściwie należałoby zacząć od pytania o to, dlaczego Lewica i Demokraci oraz media jednym tchem wymieniają (a czasem nawet mylą) zupełnie różne problemy: stopnie z religii i religię na maturze. Te dwie sprawy mają ze sobą tyle wspólnego, co metoda zapłodnienia in vitro z małżeństwami gejowskimi.
Pominąć należałoby oczywistą kwestię słabości lewicy, dla której walka z Kościołem to jedyna pozostałość ideologii socjalistycznej, bo przecież w programie gospodarczym lewica popiera wolny rynek i takie jego reformy, w których na państwowym majątku mogą uwłaszczyć się jej działacze, a w najgorszym razie zająć wysokie stanowiska w wielkich przedsiębiorstwach, hutach, kopalniach. To z pewnością z prawdziwą ideologią lewicową niewiele ma wspólnego. Trzeba więc inaczej swoją "lewicowość" uzasadnić. Zawsze jakaś część społeczeństwa uwierzy, że przyczyną złego stanu finansów publicznych jest świątynia Opatrzności, a biedzie naszej codziennej winni są księża. Grunt to znaleźć winnego. Rządy komunistyczne od czasów Stalina radziły sobie z tym świetnie, zawsze pod ręką był jakiś kułak, imperialista, żyd, ksiądz i tak zeszło do dzisiaj.
Ale wróćmy do religii. Otóż jeśli uznajemy zapisy Konkordatu (ratyfikowanego zresztą przez prezydenta Kwaśniewskiego)  to zgodnie z art. 12 religia jest nauczana w szkole. Jeśli coś jest szkolnym przedmiotem, to zwykle stawia się z tego stopnie. Konstytucyjnym prawem każdego Polaka jest możliwość wyboru: chodzę albo nie na religię (lub raczej: posyłam lub nie moje dziecko). Konsekwencją  decyzji o niechodzeniu jest kreska na świadectwie. Nic złego, bo jest tylko wyrazem naszych poglądów i przekonań, których wstydzić się przecież nie zamierzamy. Problem zaczął się, gdy Roman Giertych w szale zmian, za pozwoleniem pisowskiego rządu, wymyślił sobie wliczenie tego stopnia do średniej z ocen szkolnych (która to średnia sama w sobie jest dość idiotycznym i karkołomnym pomysłem przypieczętowanym złym prawem oświatowym). To w sposób oczywisty jest przepisem represyjnym wobec osób niewierzących i nieuczestniczących w szkolnej katechezie. To bardzo zły przepis, który przed końcem roku szkolnego musi zostać zmieniony!!!
Czymś diametralnie innym jest egzamin z religii na maturze. Głupkowate pytania dziennikarzy (nawet inteligentnej przecież zwykle Moniki Olejnik) o to, czy maturzysta będzie opowiadał o własnych praktykach religijnych i poglądach na zapłodnienie in vitro, a ocena będzie uzależniona od zgodności pogladów zdającego z nauką Kościoła, są poniżej jakiegokolwiek poziomu intelektualnego i nie ma czego komentować. Szkoda tylko, że wpływ mediów na opinię publiczną bywa tak duży:(( Egzamin z religii, jak każdy inny egzamin maturalny, to test składający się z zadań zamkniętych i otwartych  (zamknięte to takie, gdzie uczeń wybiera poprawną odpowiedź z podanych, otwarte to te, w których wymyśla odpowiedź sam, przypomnę, że nawet jeśli to jest esej na 10 stron, to także jest to zadanie testowe). Test taki zawsze sprawdza wiedzę i umiejętności jej wykorzystania. Nic dodać nic ująć. Nie ma niczego dziwnego, ani złego w tym, że kilkunastu/czy kilkuset uczniów w Polsce dostanie szansę, żeby na maturze oprócz języka polskiego, języka obcego i jeszcze jednego przedmiotu obowiązkowego zdawać dodatkowo religię. Proszę mi wierzyć, nie ma w tym nic niestosownego:)

A co poza tym w naszym kraju nad Wisłą?

Zastanawiają mnie związki zawodowe, których działacze żądają, aby zarobki wielu grup społecznych (lekarzy, nauczycieli) od 1 stycznia 2008 roku wzrosły o 50%, a nawet 100% . Tylko, jak to zrobić, i jak połączyć te roszczenia z wygraną Platformy, której sztandarowym hasłem była jakościowa poprawa finansów publicznych? Mam jednak nadzieję, że nasi wyborcy oczekują, że naprawimy system, zarówno ochrony zdrowia, jak finansów, a nie rozdamy, co jest (i czego nie ma), żeby zaskarbić sobie chwilową wdzięczność związkowców? To, że większość pracowników sfery budżetowej zarabia za mało jest oczywiste, ale pytanie podstawowe brzmi: czy polepszyć sobie dolę trochę i na trochę (rosnąca inflacja), czy dać szansę zmianie, która przecież musi (pokazuje to doświadczenie innych państw) przynieść poprawę głębszą i stałą? Niestety przysłowie o wróblu w garści nie sprzyja mojemu rządowi:(

iza leszczyna

2008-01-09 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


5 stycznia 2008

Ostatnie dni Starego i pierwsze Nowego Roku spędzam w Częstochowie, sejm obraduje dopiero 9 stycznia, jest więc szansa na pilnowanie remontu biura poselskiego, który, da Bóg, w najbliższych dniach się skończy i uruchomienie stałych dyżurów w biurze lublinieckim. Dłuższy pobyt w rodzinnej Częstochowie to także szansa na udział w sesjach Rady Miasta.
I co słychać w dobrym mieście? Powinno być lepiej z Operatorem, bo była Pani Prezezs spokrewniona z eurodeputowanym  Prawa i Sprawiedliwości zajmuje się już tylko swoją sytuacją (w związku z zarzutami prokuratorskimi), a nie sytuacją majątku pohutniczego, a to nam wszystkim może wyjść tylko na dobre. Jest nowy prezes (rzutem na taśmę powołany przez PiS), niestety u mnie zasłużył na razie na żółtą kartkę, bo gdy, zapytałam podczas dyskusju w Radzie Miasta o to, w jaki sposób powinien współpracować z nim Prezydent i czego  oczekuje od Samorządu, usłyszałam, że....niczego (sic!) Będę bacznie przyglądać się, na ile idea "Zosi Samosi" zdaje egzamin, bo Częstochowa nie ma już czasu na kolejnego złego prezesa.
Z miejskiego podwórka dziwi jeszcze jedna, pewnie mniej ważna, ale równie dziwna sprawa. Myślę o tabliczkach zawieszonych przez Gazetę Wyborczą w Alei Najświętszej Maryi Panny, tabliczkach z napisem III Aleja. Nie rozumiem, dlaczego tak nerwowo je zdjęto? Czyżby Rada Miasta i Prezydent uznali, że to zamach na ich kompetencje? W jakimś sensie tak, ale najważniejsza ulica naszego miasta jest własnością wszystkich częstochowian, może warto ich zapytać o zdanie? Może częstochowiane mają prawo zabierać głos we własnych sprawach, a samorząd ma obowiązek w ten głos się wsłuchiwać? Trudno jednak o dwustronną komunikację, gdy dyrektor Urzędu forum internetowe nazywa kloaką, a posty rzecznika, jeśli się pojawiają, mają jeden cel - obrazić internautów. Ale chyba się czepiam, przecież Urząd Miasta ogromne pieniądze przeznacza na informatyzację, żeby być bliżej obywatela...

iza leszczyna

2008-01-05 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


2 stycznia 2008

Dzień Dobry w Nowym 2008 Roku:))

Jak postanowienia noworoczne? Pamiętajcie, jeśli lista jest zbyt długa, trudno uchwycić priorytety i efektywnie zorganizować ich realizację. Dlatego na mojej liście są tylko dwa postanowienia. Żeby nie zapeszać (a może nie narazić się na ocenę mojej konsekwencji/niekonsekwencji?) nie napiszę jakie. Obiecuję jednak, że uczciwie na koniec roku zdam relację, czy i w jakim stopniu się udało:)))
Wszystkim nam życzę, żeby obietnice z expose Premiera stawały się codziennością, a częstochowianom dobrych projektów, które będą wygrywały konkursy o unijne pieniadze, inwestorów zjeżdżających do Naszego Miasta z całego świata, no i ulic bez dziur (wiem, że spełnienie tych życzeń graniczy z cudem, ale ja wierzę w cuda, więc może te ogólnopolskie nie ominą Częstochowy?)

iza leszczyna

2008-01-02 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


31 grudnia 2007

 
Moim Czytelnikom, Wyborcom, Krewnym i Znajomym Królika oraz innym Szanownym Internautom życzę szampańskiej zabawy w dzisiejszą noc i Szczęśliwego Nowego Roku!!!

iza leszczyna

2007-12-31 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 5

             Design by: Studio Manifesto