|
|
| Blog |
|
|
| 9 lipca 2008 |
Chyba czas na wakacje, bo posłom przychodzą do głowy coraz głupsze pomysły, nawewt rozsądna zwykle poseł Kluzik-Rostkowska wnioskowała na dzisiejszym posiedzeniu sejmu o to, aby nad ważną dla polskich rodzin ustawą debatować w czasie antenowym. Czy to znaczy, że w światłach kamer powstaje lepsze prawo? A poseł Iwiński krzyczał z mównicy sejmowej, że debata w sprawie tarczy antyrakietowej ma odbyć się właśnie teraz, tzn. w czasie negocjacji!!! Czy wizyta minister Fotygi mało nam zaszkodziła? Debatę nt. celowości rozmieszczenia elementów tarczy na terytorium Polski można było prowadzić przed przystąpieniem do negocjacji, a więc w czasie, gdy władzę w naszym kraju sprawował PiS. Dzisiaj, im więcej mówią media i politycy nieprowadzący negocjacji, tym gorzej dla naszej pozycji negocjacyjnej. I nie trzeba być tu żadnym mediatorem-negocjatorem, wystarczy trochę większy rozumek niż u Misia Puchatka.
No i wreszcie sprawa instrukcji:)) Każdy poseł każdego dnia dostaje kilka maili tzw. prasowych (przeglądy regionalne, ogólnopolskie, tematyczne), oprócz tego dostajemy informacje z każdego posiedzenia Rady Ministrów o przyjętych ustawach i rozporządzeniach i wreszcie komentarze poszczególnych ministrów odnośnie przygotowywanych pakietów ustaw. To normalna praktyka dobrze funkcjonującego klubu parlamentarnego i nazywa się przepływem informacji, a że informacją czasem/często jest bezsensowna wypowiedź konkurenta politycznego? No cóż, nikt nigdy nie mówił, że polityka jest zawsze racjonalna, a politycy zawsze mówią sensownie. Na przykład Minister z kancelarii Prezydenta - Mariusz Kamiński z oburzeniem ogłosił dzisiaj na konferencji prasowej, że wewnątrz jednej partii źle mówi się o drugiej, a przekazywane informacje mają charakter agresywny! To rzeczywiście skandal!!!
Zdecydowanie czas na wakacje i ładowanie intelektualnych akumulatorów, a tu jeszcze trochę, bo ostatnie posiedzenie sejmu dopiero pod koniec lipca. To może nie byłoby jeszcze takie straszne, gorzej, gdy nie ma czego ładować, a uważne słuchanie głosu niektórych posłów nie napawa w tym względzie optymizmem:((
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 5 lipca 2008 |
Naiwnie myślałam, że gdy spotyka się grono poważnych ludzi (samorządowców, naukowców, ludzi kultury, przedsiębiorców), którzy chcą porozmawiać o jakiejś trudnej sprawie, to warto być przede wszystkim uczciwym, warto mówić otwartym tekstem, bez udawania, że jest inaczej, niż jest.
Tymczasem wczoraj na spotkaniu dotyczącym częstochowskiej metropolii zorganizowanym przez parlamentarzystów PO zrozumiałam, że ludzie chcą słyszeć okrągłe zdania, z których nic nie wynika. Wolą kłamstwo z uśmiechniętą buzią od prawdy, która bywa niewesoła. Lubią słuchać frazesów o ponadpartyjnych porozumieniach. Oświadczenia i apele posłów to tylko gesty. Są potrzebne, to prawda, choćby po to, by dać wyraz określonym poglądom, przekonaniom. Tyle tylko, że przekonania, choćby najgłębsze, pojedynczego posła niewiele pomogą Częstochowie w walce o obszar metropolitalny.
Niewiele pomoże też wspólne działanie siedmiu(!) posłów, bo trzeba ich 231. Potrzebne jest za to wspólne działanie samorządów, zwarcie szyków i zmierzenie "zamiarów podług sił". Jeśli mamy twarde argumenty (na pewno takim jest Jasna Góra jako światowe sanktuarium i miejsce pielgrzymowania milionów ludzi z całego świata) to walczmy, ale nie na pozory, tylko naprawdę. Skoncentrujmy się nie na tym, co traci Częstochowa, bo w polityce nie ma sentymentów, ale na tym, co straci Polska, gdy Częstochowa zostanie pominięta w ustawie metropolitalnej. Miasta - lokomotywy mają stać się kołem zamachowym nie dla siebie samych, ale dla polskiej gospodarki. Taka jest idea powoływania obszarów metropolitalnych.
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 3 lipca 2008 |
Pani redaktor Kolenda-Zalewska zapytała z w dzisiejszy upalny ranek Krzysztofa Zanussiego, jaka właściwie ta Polska jest, czy taka, jak kreują ją politycy w okienku TVN24, czy może inna, spokojniejsza, normalniejsza, itd...
No i tu trzeba postawić podstawowe i oczywiste pytanie: od kogo zależy, co stanie się newsem dnia, co będzie pokazane na czerwonym pasku w dole ekranu i w jaki sposób? Jeśli ktoś myśli, że tylko od polityków, to nie ma do końca racji. Za ciągły "jazgot polityczny" w okienkach telewizorów w równym stopniu odpowiadają politycy i dziennikarze. Przecież to oni właśnie pokazują najczęściej krzykaczy, pieniaczy albo błaznów, bo wtedy wzrasta oglądalność. W pewnym sensie więc, to my sami - widzowie, jak gapie oczekujący egzekucji na średniowiecznym rynku, wymuszamy styl uprawiania polityki. Adrenalina musi być!!!
A tymczasem w ciszy gabinetów, przy zamkniętych oknach, bez prasy, radia i telewizji kilku mądrych i wpływowych ludzi powinno wyperswadować Panu Prezydentowi, że robi z siebie idiotę, nie podpisując Traktatu z Lizbony. I to nie byłoby złe, bo każdy ma taki wizerunek, na jaki sobie zasłużył, ale dlaczego wystawia Polskę na pośmiewisko i naraża na szwank naszą polską rację stanu??? I jakim właściwie prawem to robi? Nie ma w tym logiki, mądrości, sprytu nawet. Jest głupota, zacietrzewienie i chęć ugrania czegoś dla siebie i brata, która nie przystoi Prezydentowi Polski. Czuję się taka bezsilna wobec nieprzewidywalności Kaczyńskich, że zaczyna mnie to męczyć, podobnie jak rok temu, gdy sprawowali władzę. Z niepokojem też myślę o książkach do historii, z których moje wnuki (mam nadzieję, że kiedyś będę je miała:) będą uczyły się historii najnowszej. Co bezstronny autor-historyk, nie żaden Cenckiewicz, napisze o Lechu Kaczyńskim w kontekście Traktatu otwierającego przed Europą nowe możliwości rozwoju??? Strach myśleć.
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 29 czerwca 2008 |
Miałam więcej nie pisać o Wałęsie, ale felieton prof. Staniszkis w sobotnim wydaniu "Dziennika" to naprawdę skandal. Stawianie w jednym szeregu donosiciela Maleszki i Wałęsy to zachowanie niegodziwe!!! Chyba Pani Profesor zapomniała, co czuła i co mówiła, gdy jej nazwisko znalazło się na wyniesionej z IPNu liście Wildsteina. To niebywałe, jaki deficyt empatii odczuwamy w życiu publicznym. A przecież każdy z nas tak samo odczuwa niesprawiedliwość i tak samo boli go krzywda, jakiej doświadcza od innych. Reagujemy tylko różnie, bo różne mamy temperamenty, osobowości, wykształcenie wreszcie. Wałęsa reaguje jak Wałęsa, on nie miał szczęścia być wnuczkiem posła na Sejm w II RP.
23 czerwca razem z marszałkiem Stefanem Niesiołowskim napisałam list w obronie Lecha Wałęsy, obronie przed małymi ludźmi, którzy bardzo chcieliby zniszczyć legendę Wałęsy, bo nienawiść przesłania im rozum i zabiera resztki przyzwoitości. Nawet jeśli dwudziestodwuletni, niewykształcony robotnik z zapyziałej wioski, niemający pojęcia na początku lat siedemdziesiątych, czym naprawdę jest SB, coś powiedział, coś podpisał (nikt przez niego nie zginął, nikogo nie wsadzili do więzienia) to znaczy, że trzeba go teraz sponiewierać? Nie oczyścił się tysiąc razy z tego błędu (jeśli go popełnił) swoją późniejszą odwagą, determinacją, działalnością? W jakim świecie my żyjemy?
List w ciągu dwóch dni podpisało ponad 100 posłów i senatorów Platformy Obywatelskiej. List wraz z podpisami jest zamieszczony w prawym menu na mojej stronie.
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 23 czerwca 2008 |
Nie da się w kraju, w którym przywódcy PiSu śnią chory sen o potędze, cieszyć się latem:(
Trzeba zająć miejsce na barykadzie, opowiedzieć się po którejś stronie, bo okazuje się, że wciąż jesteśmy w stanie wojny, nieustającej wojny. Pocieszające jest tylko to, że może kiedyś PiS odejdzie z polityki, jak LPR? Może poseł Kurski dostanie wreszcie czerwoną kartkę, pójdzie na ławkę rezerwowych i już nigdy nie wróci na boisko?
Przecież to niemożliwe, żebyśmy poddali się jakiejś zbiorowej paranoi, żyli w rytm urojeń Wyszkowskiego i Macierewicza.
Zadziwiające było dla mnie zdanie recenzenta książki, profesora historii z IPNu, który oburzył się, gdy Monika Olejnik zapytała, dlaczego autorzy książki nie rozmawiali z ludźmi, którzy żyją przecież i pamiętają tamte czasy, tylko oparli się na aktach bezpieki?
Z odpowiedzią profesora, że przecież historyk pracuje, wykorzystując źródła historyczne i nie musi umieć zadawać pytań, prowadzić rozmów, bo to nie jest jego warsztat badawczy, zgadzam się, ale w takim razie niech naszych historyków cechuje profesjonalizm Normana Daviesa, bo trzeba podjąć decyzję: badamy historię i wtedy opieramy się na źródłach historycznych, albo badamy współczesność i wtedy wywiady ze świadkami wydarzeń są koniecznym źródłem informacji. Dlatego właśnie w Anglii badania historyczne, w których ujawnia się fakty z życia osób, mogą być prowadzone 50 lat po ich śmierci (w przypadku osób z rodziny królewskiej 100 lat!!!)
A my tak jakoś byle jak, byle dołożyć Wałęsie, bo przecież bywa taki wkurzający i nawet matury nie ma, jest nielogiczny, a bracia przecież TAAAACY WIELCY i unoszą się z tą swoją wielkością, unoszą...
Pamiętajmy chociaż, że akta bezpieki to nie święta księga ani prawda objawiona, to tylko akta bezpieki.
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 21 czerwca 2008 |
Dzisiaj mijają dokładnie dwa lata od kiedy piszę blog. To był pierwszy dzień wakacji 2006 roku. To zabrzmi, jak oczywista oczywistość, ale jak ten czas leci;)
Pamiętam, zastanawiałam się, czy takie pisanie ma sens, bo przecież tysiące ludzi w Polsce i miliony na świecie coś tam sobie piszą. Na początku mojego bloga czytali pewnie sami Krewni i Znajomi Królika, ale dzisiaj czyta chyba parę innych osób, także takie, których nigdy nie poznałam i nie poznam:(( Dziękuję.
To były dwa lata, w których sporo się zmieniło w mojej zawodowo-społecznej działalności.W listopadzie 2006 roku zostałam radną, a rok później posłem.
Soboty, które lubiłam spędzać na wsi, wyglądają teraz zupełnie inaczej. Na przykład dzisiejsze przedpołudnie to wizyta na Politechnice Częstochowskiej, gdzie z premierem Buzkiem, prof. Sekretem i inż. Pydzikiem dyskutowaliśmy o projekcie ustawy o energii odnawialnej (często jestem jedyną kobietą na takich spotkaniach i na wejściu muszę udowodnić, że nie jestem wielbłądem i rozumiem, co to jest emisja CO2, pakiet klimatyczno-energetyczny i technologia ogniw paliwowych)
W związku z wizytą premiera Buzka, nie mogłam być gościem Prezydenta Wałęsy, który dzisiaj obchodzi imieniny:)) a te zawsze ściągają do Gdańska wielu gości. Życzę Mu jednak dużo, dużo zdrowia i cierpliwości w znoszeniu bezinteresownej (a czasem interesownej) ludzkiej zawiści. Sama wybiorę się w Aleję Smaku, żeby wypić kieliszek półtoraka za Jego zdrowie;))
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 10 czerwca 2008 |
Polska Biało-Czerwoni
teraz można tylko trzymać kciuki:))
a teraz już nawet kciuki nie pomogą
ale dziwny był ten mecz:
grali Polacy z Niemcami, Polacy w drugiej połowie byli lepsi, dwie bramki w meczu strzelił właściwie Polak, a wygrali Niemcy:((((
iza leszczyna
|
|
|
|
|
|
|
|
|
| 7 czerwca 2008 |
Niby tydzień niesejmowy (bez posiedzenia sejmu), a prawie cały na Wiejskiej. Nowelizowaliśmy Ustawę o systemie oświaty. Oprócz wielu zmian porządkujących, było kilka "powrotów" do stanu, nazwijmy go: sprzed Giertycha. Trochę dziwiło mnie, gdy posłowie PiSu, jak niepodległości, bronili zapisów o obowiązkowym jednolitym stroju szkolnym (czytaj: mundurkach), a także o maksymalnie trzech programach nauczania danego przedmiotu obowiazujących w danej szkole. Nie rozumiem, dlaczego bronili ministra, którego od czci i wiary odsadził przecież ich nieomylny Prezes? No bo co do idei, to nie było czego bronić, zmiana proponowana przez Klub PO polega na tym, że jednolity strój szkolny ma prawo wprowadzić dyrektor szkoły, przy akceptacji tego pomysłu przez rodziców i nauczycieli, prosząc o opinię samorząd uczniowski (taką inicjatywę mają też pozostałe organy szkoły). Co w tym złego? Czy Prawo i Sprawiedliwość chciało utrzymać wariant siłowy? W kraju demokratycznym dobrze jest podejmować decyzje demokratycznie.
Podobnie rzecz ma się z programami nauczania. Jeśli nauczyciele uznają, że warto uczyć, np., języka polskiego wg jednego programu w całej szkole, to nie jest to zabronione, ale dlaczego autonomia nauczycieli ma być w tym zakresie ograniczona? Nikt przecież lepiej od samego uczącego nie podejmie decyzji w sprawie programu. No chyba, że nie ufamy nauczycielom. W PiSie to możliwe, bo tam nie ufa się nikomu, ani przedsiębiorcom, ani władzy samorządowej, że nie wspomnę o Platformie.
iza leszczyna
p.s. 1. nam, Częstochowianom, polecam tekst Aleksandra Wiernego w piątkowym częstochowskim dodatku do GW, nareszcie ktoś zauważył, że status województwa nie przesądza naszego "być albo nie być":)
p.s. 2. w tej samej GW, ale części ogólnopolskiej, warto przeczytać (bez względu na miejsce zamieszkania) artykuł biskupa Życińskiego, niby mówi o rzeczach oczywistych, ale okazuje się nie dla wszystkich :( |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 1 czerwca 2008 |
Pamiętacie taki wiersz Andrzeja Bursy "Mam w .... małe miasteczka"?
No więc, gdy czytałam go jako studentka polonistyki, w dodatku na krakowskich Plantach, byłam pewna, że wiem, co poeta miał na myśli, i że się z nim zgadzam.
Dzisiaj nie jestem już taka pewna, wydaje mi się nawet, że Bursa (gdyby dożył 2008. roku) zmeniłby może zdanie.
Otóż byłam wczoraj w Koniecpolu (55. rocznica powstania Szkoły Podstawowej nr 2) i w Węglowicach (200.(!) rocznica założenia szkoły podstawowej, dziś Zespołu Szkół im. Synów Pułku). Myślę, że kilkunastoletnie funkcjonowanie samorządów lokalnych, tych demokratycznie wybieranych, zmieniło trochę nasze małe ojczyzny:) i nas samych. Zaangażowanie mieszkańców, władz, dyrektorów szkół i wreszcie nauczycieli w rozwój tych małych miejscowości (Koniecpol nie jest taki mały, ale też nie jest Nowym Jorkiem) jest ogromne i wyzwala jakąś pozytywną energię w tych miejscach.
Zawsze po takiej imprezie zastanawiam się nad jednym: dlaczego nauczyciele, którzy przygotowują przez wiele, wiele godzin występy uczniów, wystrój szkoły, a nawet pieką ciasta, poźniej spędzają całą sobotę na prowadzeniu i udziale w tej imprezie, w niedzielę doprowadzają szkołę do użytku, bo w poniedziałek przecież lekcje, bronią Karty Nauczyciela i zapisu o osiemnastogodzinnym dniu pracy, jak niepodległości, podczas gdy faktycznie pracują dużo, dużo więcej?
W każdym razie było pięknie, uroczo, mądrze i wzruszająco, a tylu uzdolnionych muzycznie, tanecznie, aktorsko i kabaretowo uczniów naraz nie widziałam nigdy w życiu. W Węglowicach był nawet wiceminister Marciniak (w mojej ocenie bardzo pozytywna postać), no bo 200 lat to nie przelewki, i jak na ministra przystało przywiózł prezent - laptop i rzutnik multimedialny:)
Nie wiem tylko, jak smakowały kanapki, sałatki i ciasta, bo z każdej z imprez musiałam wyjść po oficjalnym zakończeniu, a przed przyjemnościami dla podniebienia, bo kolejne obowiązki mnie wzywały:((
A dzisiaj Festyn z okazji Dnia Dziecka na Żabiej, może zjem kawałek ciasta:))
iza leszczyna |
|
|
|
|
|
|
|
|
| 29 maja 2008 |
Nie rozumiem prezesa PiSu. Przecież już w przedszkolu dzieci są uczone, że nie wolno się wywyższać, i że ludzi nie ocenia się po miejscu urodzenia, ani statusie społecznym.
I nie chodzi mi o żadną poprawność polityczną, ale o zwyczajne dobre wychowanie, jak mówią w Galicji "kindersztubę" i o bycie porządnym człowiekiem. Jak w ogóle mogą komuś przyjść do głowy takie słowa? Cytuję:"Formuła kulturowa Platformy jest jaka jest, ci ludzie urodzili się tam, gdzie się urodzili, my tych ludzi nie zmienimy, ale powinni dostosować się do tego, co się nazywa kulturą klas wyższych" CO TO ZA TEKST?
"Oj, unosi się pan, unosi..." jak powiedZiałby bohater "Scenariusza dla trzech aktorów".
No ale niechby tylko prezes, trudno, można by pomyśleć, że jak ktoś urodził się na Żoliborzu, tak ma. Ale poseł Brudziński też z Żoliborza? Chyba nie? A jadu tyle samo. Cytuję: "Ten pan (o Palikocie) wzbogacił się na sztachetach, czy tanich winach." A co to wszystko ma do rzeczy?
iza leszczyna
p.s. dzisiaj ukonstytuowała się podkomisja ds. nowelizacji ustawy o Rzeczniku Praw Dziecka. Skład:
Lewica: poseł Jaruga-Nowacka
PSL: poseł Kierzkowska
PiS: poseł Kluzik-Rostkowska, poseł Wargocka
PO: poseł Magda Kochan, poseł Urszula Augustyn i poseł Izabela Leszczyna:)
To pierwsza "moja" ustawa, mam nadzieję, że będzie lepsza od starej ustawy o rzeczniku. Chociaż i tak wiadomo, że nie załatwi wszystkich spraw, bo nie ma ustawy, która zmusiłaby dorosłych do kochania dzieci:(( A szkoda. |
|
|
|
|
|
|
| |
|
|