Piątek, 30 lipca 2010 r.
 
  Strona główna » Blog niecodziennik » Wszystkie wpisy
Oficjalnie »
Prywatnie »
Niecodziennik
Kontakt »
Portale Społecznościowe »
Oficjalnie
Prywatnie
Niecodziennik
Blog

19 września 2008


Debata nt. Edukacji, jaka odbyła się w sejmie dwa dni temu potwierdziła tezę, że wszyscy znamy się na oświacie, ale każdy trochę inaczej. Większość posłów opozycji wygłosiła z góry przygotowaną krytykę i w zasadzie nawet gdyby minister Hall w swoim wystąpieniu obiecała 50 % podwyżki i zaakceptowała wszystkie nawet najbardziej niedorzeczne pomysły związków zawodowych, debatujący chyba by tego nie zauważyli, bo debata w sejmie nie polega niestety na słuchaniu i mówieniu, tylko na mówieniu i mówieniu.
Dlatego cieszą recenzje w prasie i głosy niedawnych zagorzałych przeciwników (prof. Marcin Król) mówiące, że to przemyślana i dokończona koncepcja łagodnej zmiany i korekty tego, co wydarzyło się w szkole w 1999r.
Pamiętając reformę sprzed prawie 10 lat, mam przede wszystkim jedną obawę: czy na pewno "eksperci" odchudzą programy nauczania, bo jeśli ciągle będziemymusieli nauczyć wszystkich wszystkiego, to nie damy rady:((  To pytanie zadałam w czasie debaty -  zrozumienie, jakie dostrzegłam  w oczach Pani Minister i jej  trzech wiceministrów daje nadzieję:))

iza leszczyna

2008-09-19 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


14 września 2008

Nie da się pogodzić osiemnastogodzinnego pensum i wcześniejszych emerytur z podwyżkami dla nauczycieli, które usatysfakcjonowałyby związki zawodowe i samych nauczycieli. Te trudne zdania trzeba powiedzieć, także za cenę utraty popularności i spadek poparcia dla partii rządzącej. Zajmowanie się polityką, praca premiera, ministrów i posłów wspierających rząd, to przede wszystkim poczucie odpowiedzialności za Polskę (jakkolwiek patetycznie to brzmi, tak jest). Poprzednie rządy, zarówno SLD, jak PiS, bały się odebrania poszczególnym grupom zawodowym przywilejów emerytalnych. Przerzucały ostateczną decyzję, jak gorący kartofel, na następców, przedłużając o kolejne lata "przepisy przejściowe" w ustawie o emeryturach. Nie da się żyć w stanie przejściowym przez dziesięciolecia. Odpowiedzialność rządzących to nie odpowiedzialność przed własną partią za wynik kolejnych wyborów, ale odpowiedzialność przed Polakami za stan państwa i stworzone perspektywy jego rozwoju w ciągu najbliższych i dalszych lat.

Jestem zdania, że dobrzy nauczyciele powinni zarabiać więcej od przeciętnych, czy wręcz słabych. Tak powinno być w każdym zawodzie, dlaczego nauczyciele mają zarabiać po równo, a jedynym zróżnicowaniem ma być stopień awansu, o którym wszyscy wiedzą, że jest w zasadzie "wysługą lat", bo prawie nie da się nie zdobyć tytułu nauczyciela dyplomowanego? Dlaczego związki zawodowe, jak niepodległości, bronią każdego zapisu w Karcie Nauczyciela (dokumencie z czasu stanu wojennego!)? A może dlatego, że związkowcy boją się stracić oręż do walki, a w konsekwencji własne etaty? I dlaczego, gdy rządzi SLD, Związek Nauczycielstwa Polskiego siedzi cicho, a za rządów PiSu nie było słychać protestów Solidarności, chociaż podwyżki były znacznie mniejsze albo nie było ich wcale? Związki na pewno są apolityczne, jak zapewniają ich wodzowie?


Czy popieram zmiany przygotowywane przez MEN?


Tak, w zdecydowanej większości, ale zawsze sprzeciwiam się pomysłom, które są przeciwko nauczycielom. Że nie piszę o tym na blogu? Bo więcej szkody niż pożytku jest z przecieków medialnych, jak z tego ostatniego o dwóch dziennikach dla nauczycieli, któy jest kompletną bzdurą i w audycji Radia Jasnogórskiego "Solidarni" poświęciliśmy temu medialnemu faktowi niepotrzebnie czas, a można było powiedzieć więcej o lekturach, ale nie propagandowo, bez znajomości spisu lektur, jak niektórzy uczestnicy dyskusji, ale merytorycznie i racjonalnie, bez populizmu i emocji. Przedstawicielka Solidarności, jako zarzut, powiedziała w tej audycji, że o zmianach w kanonie lektur za czasów ministra Giertycha mówiło się tak wiele, a teraz cisza, nie ma dyskusji. Powód jest prosty, trzeba tylko umieć analizować rzeczywistość: zmiany Giertycha były ideologiczno-polityczne, dlatego wywołały falę protestów, zmiany w spisie lektur proponowane przez obecny rząd są pozbawione ideologii, mają charakter zdroworozsądkowy (uczniowie nie mogą omówić na lekcjach obowiązkowo całej dobrej literatury polskiej i światowej, bo szkołę kończyliby jako trzydziestolatkowie). A dyskusję na temat kanonu można było toczyć na stronie internetowej MEN od kwietnia do lipca.

iza leszczyna 

2008-09-14 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


5 września 2008


Dziennikarze (a za nimi, mam nadzieję niewielka, część społeczeństwa, która bez specjalnej refleksji przyjmuje za prawdę, to co mówi nawet średnio inteligentny przedstawiciel mediów) zachwycają się płomiennymi przemówieniami zagranicznych polityków (Obama, Sarkozy, a ostatnio Pani Sarah Palin - kandydatka McCain'a na wiceprezydenta). Z uznaniem mówią o ostrym języku, wyrazisych wypowiedziach, miażdżącej krytyce, a nawet darciu na strzępy przeciwnika (ostatnie wystąpienie Palin przeciwko Obamie entuzjastycznie komentowane w naszych mediach).Gdy podobnym językiem mówią polscy politycy, atakując swoich przeciwników, to jest to "brak standardów, żenująco niski poziom klasy politycznej", itd.
Może politycy powinni mówić wysublimowanym językiem literatów, akademików, ale nie jestem pewna, czy wtedy przekonaliby do siebie wyborców. Język ma być prosty i czytelny, a kiedy trzeba dosadny (co nie znaczy wulgarny),  ma oddawać intencje i emocje mówiącego. Nie można być zimną rybą, gdy mówi się o czymś, co ma dla nas zasadnicze znaczenie, bo albo jest się autentycznym, albo jest się graczem i aktorem. Nie bronię polityków-pieniaczy, ale nie lubię, gdy do jednego worka wrzucamy tych, co wykrzykują przeciwko Wałęsie i Borusewiczowi i nie potrafią uszanować pogrzebu prof. Geremka,  z tymi, co ostro się takim zachowaniom przeciwstawiają!!! Zawsze jest jakaś przyczyna i skutek, spróbujmy odróżniać jedno od drugiego.

iza leszczyna
 

p.s. nie wiem, jak odnieść się do komentarza Bożeny, że nie znam się na "rybakach i rybach"; no nie znam się i w związku z tym nie wypowiadam się na temat strategii rozwoju sektora rybołówstwa w Polsce, ale brak wiedzy branżowej nie przeszkadza mi w przeczytaniu ze zrozumieniem kilkudziesięciu stron dokumentów dotyczących standardów pracy rybaków obowiązujących po podpisaniu Konwencji 188; czasem tak jest, że poseł musi czytać i komentować dokumenty z innej niż jego dziedzina, bo sejm  nie jest zbiorem przedstawicieli poszczególnych zawodów, gdyby tak miało być ordynacja określałaby, ilu rybaków, murarzy, lekarzy itd. powinno otrzymać mandaty, a tak nie jest


p.s. to, że nie pikietuję z "Solidarnością" i ZNP pod Kancelarią Premiera nie znaczy, że zapominam o nauczycielach

2008-09-04 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


3 września 2008


Nie wiem, czy znacie ten stan, ale zwykle po wakacjach odczuwałam lekki stres przed szkołą (jako uczeń i jako nauczyciel też, chyba nawet większy:)
W tym roku czułam to samo przed posiedzeniem Sejmu po wakacyjnej przerwie. Na szczęście to stan krótkotrwały, mija po pierwszym wystąpieniu sejmowym, niekoniecznie nawet trwającym 2 godziny, jak wystąpienie posła Ziobry. A w ogóle, czy wypada swoją osobą zawracać głowę opinii publicznej przez 2 godziny(!)? Co innego debata merytoryczna o emeryturach, zdrowiu, edukacji, podatkach, poczcie polskiej, drogach, stoczniach, Rzeczniku Praw Dziecka, o czymkolwiek wreszcie, byle nie o sobie!!! Trzeba być niezłym narcyzem, żeby nie powiedzieć bufonem. Dobrze, że w tym czasie miałam Komisję ds Unii Europejskiej, na której byłam posłem - koreferentem Decyzji Rady Europejskiej upoważniającej państwa członkowskie do ratyfikowania Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy dotyczącej pracy w sektorze rybołówstwa (tytuły dokumentów unijnych są przydługie, to fakt:), nie musiałam w związku z tym siedzieć na sali posiedzeń i denerwować się, że tak łatwo posłowi mówić, że białe jest czarne, a czarne - białe.
A wracając do rybaków, to naprawdę poważna sprawa, bo ok 2013 roku może okazać się, że ich statki (te, które mają więcej niż 24 metry długości) nie odpowiadają międzynarodowym standardom pracy dla sektora rybołówstwa i trzeba ponieść koszty ich przystosowania. W każdym razie to temat poważniejszy niż immunitet jakiegoś posła, choćby najznamienitszego:)

W międzyczasie byłam na Święcie Ciulima w Lelowie, trochę się bałam, czy - w obecności rabina, który był zupełnie jak ze "Skrzypka na dachu" - zdołam zapalić menorę. Na szczęście się udało. ciulim był dobry, jak zawsze, mioduli nie piłam, bo byłam kierowcą, ale też podobno dobra, jak zawsze:)

Lubię 3. września, zawsze wtedy można powtórzyć za Kantorem: Dziś są moje urodziny:)

iza leszczyna

2008-09-03 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


28 sierpnia 2008

Na ostatniej sesji Rady Miasta Częstochowy doszłam do wniosku, że Regulamin Sejmu, który denerwował mnie w pierwszych miesiącach pracy posła swoją sztywnością i nadmiernym dyscyplinowaniem mówców, jest jednak genialny. Jego twórcy wiedzieli, że możliwości oratorskie posłów są niemal nieograniczone i "kaganiec" jest konieczny. Podobnie jest z radnymi. Niektórzy z nich podczas poniedziałkowej sesji, zamiast wystąpień nt. głosowanych uchwał, cytowali fragmenty artykułów o korupcji w innych samorządach, prezentując mniej więcej taki sposób myślenia: wszyscy samorządowcy to złodzieje. Wielokrotnie nie zgadzałam się z decyzjami prezydenta T. Wrony, ale dwie rzeczy trzeba mu przyznać: jest pracowity  i uczciwy, dlatego wrzucanie go do jednego worka z drobnymi i grubymi oszustami wydaje się  nadużyciem.
Wracając jednak do regulaminu, myślę, że warto przestrzegać zapisów Statutu Miasta Częstochowy, który, podobnie jak Regulamin Sejmu, określa, kto, ile razy i jak długo może zabierać głos. Dyskusje mają być domeną Komisji, tam toczą się merytoryczne spory, tam czas nie podlega reglamentacji. Dlaczego więc radni, zamiast podsumowań, wniosków i ostatecznych stanowisk drobiazgowo odtwarzają to, co miało miejsce na komisjach? Powód jest prosty: publiczność większa, a i media mogą wystąpienie zacytować.
Ale i tak na głowę bije wszystkie ułomności, śmieszności i niedoskonałości polityków mniejszych i większych Pan Prezydent Lech Kaczyński. Tyle, że od osoby nr 1. w kraju oczekuje się więcej niż od radnego, czy posła. Tymczasem Pan Prezydent na extraordynaryjnym spotkaniu w Tallinie wypowiedział - przedziwne w ustach polityka - a właściwie zupełnie niedopuszczalne w ustach prezydenta słowa: "Ja teraz powiem kilka słów osobiście..." (Prezydentowi chodziło o to, że to będą słowa w jego własnym imieniu, słowa oddające jego prywatny pogląd na sprawę). I co powiedział "osobiście"? Że właśnie w kontekście separatystycznych dążeń Osetii i Abchazji obawiał się uznania niepodległości Kosowa!!! Naprawdę, słyszałam na własne uszy. To nie są słowa dyplomacji. Mówienie ich dzisiaj wzmacnia argumenty Rosji, a przecież Prezydent na szczycie Unii chce zająć ostre stanowisko antyrosyjskie. Tak nie uprawia się polityki zagranicznej, to amatorszczyzna, nie dyplomacja. Dlatego myślę, że zamiast na ocieplaniu wizerunku Prezydenta spin doktorzy powinni skupić się na szkoleniu z negocjacji, mediacji, nawet protokołu dyplomatycznego, przyda się także praca z lopgopedą, ale najważniejsze: ćwiczyć logiczne myślenie i zdrowy rozsądek. Życzę powodzenia!

iza leszczyna
2008-08-28 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


21 sierpnia 2008

Jak Jolanta Kwaśniewska kobiety do polityki zachęcała...

Pani Jolanta rozmawiała z redaktorem Kamilem Durczokiem o kobietach w polityce. Niestety nie powiedziała nic ponad to, co pozwala ładnie zjeść bezę. Tymczasem polityka to nie jedzenie bezy:((

Troską byłej Pierwszej Damy jest to, że zbyt mało kobiet angażuje się w politykę. A przecież kobiety są równie dobrze, jak mężczyźni, wykształcone i posiadają wiele cech, które naturalnie predestynują je do roli liderów. Tymczasem wciąż na najwyższych stanowiskach zarówno w polityce, jak w biznesie jest ich niewiele. Po takim wstępie spodziewałam się, że Polki usłyszą z ust Pani Prezydentowej może niewielką, ale jednak pochwałę oddania się życiu publicznemu, choćby po to, by zmienić "brutalne oblicze polityki". Tymczasem Pani Jola całkiem nielojalnie wobec pań zachęcanych przed chwilą do działalności politycznej, powiedziała, że ona sama nie chce się jednak angażować, choć wiele osób, nawet zupełnie obcych na ulicy, zaczepia ją i prosi o to, by zechciała kandydować, tworzyć partię, itd... Nie chce się angażować, bo nie ma w niej partyjniactwa(!), brzydzi się układami, a poziom polityki polskiej jest coraz niższy... Do lamentu Jolanty K. przyłączył się redaktor Kamil D. wspominając coś o braku standardów i żenującej jakości polityków. Na koniec usłyszeliśmy, że co innego międzynarodowe organizacje o globalnym zasięgu, tam wymyśla się konkretne zadania, które później są realizowane(sic!), w jednej z takich organizacji walczącej z handlem ludźmi Pani Kwaśniewska została właśnie wybrana do "boardu":))

Po tych słowach miało chyba powiać wielkim światem, ale ja jakoś go nie poczułam...

 

c.d. o jakości polityki i polityków nastąpi

iza leszczyna

2008-08-21 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


15 sierpnia 2008

O pielgrzymkach i pielgrzymowaniu...

Czas pielgrzymek w Częstochowie to dla jednych tłum na chodnikach, korki na ulicach i śmieci wysypujące się z koszy.
Dla drugich zupełnie oczywiste przyjście w Aleje na powitanie "warszawskiej", choć tak naprawdę jest ich kilka; metropolitalna wchodzi przed południem, a ta najchętniej przez częstochowian witana to Warszawska Piesza Pielgrzymka Akademickich Grup "17" na Jasną Górę.
Dla innych wreszcie to czas pielgrzymowania. Jadą więc z Częstochowy do Warszawy, żeby później prawie 300 km. iść, śpiewając: Wykrzykujcie Bogu, wykrzykujcie Królowi, klaszczcie w dłonie i hymny śpiewajcie...Idą przez lasy, pola i łąki, unikając, tam, gdzie się da, asfaltowych ulic. Dzienne odcinki mają zwykle ok. 30 km. i dzielą się na cztery etapy, każdy po 7-9 km. Pielgrzymi mówią, że najłatwiej idzie się rano, powietrze jest rześkie, słońce nie pali w głowę, a nogi po nocy prawie jak nowe:)), bo przecież wieczorem służby medyczne opatrzyły rany i bąble na stopach. Poranny "power" to także efekt mszy świętej i śpiewu afrykańskiego księdza w rytm  muzyki bębnów i gitar, który przedziwnie brzmi na tle polskich wiejskich kościółków. Dobrej formie pierwszych dwóch etapów służy też miła myśl o godzinnej przerwie na obiad. Zwykle gospodynie ze wsi, przez które przechodzi pielgrzymka, wystawiają garnki z gorącą zupą i bochenki chleba, pozwalają położyć się w cieniu na trawie i odpocząć. Przy odrobinie szczęścia można nawet wypić kawę:))
Najtrudniejszy jest ostatni etap w danym dniu: nogi nie chcą już iść, jest gorąco, od słońca boli głowa, nawet zwykle przyjemny ostry zapach skoszonego siana staje się nie do zniesienia, a po przyjściu na nocleg trzeba zabrać z samochodu bagaże, rozbić namiot, umyć się w misce wody po całym dniu marszu przez piaszczyste i pełne kurzu drogi. Z tym wszystkim powinno się uporać do 21.00, bo dzień kończy się Apelem Jasnogórskim.
Co im pozwala wytrwać?
Zwykle mówią, że intencja z jaką idą na Jasną Górę i codzienna wspólna modlitwa. A z rzeczy ludzkich? To, że wszyscy są dla siebie bardzo życzliwi, to, że młodzi świetnie śpiewają i grają tak, że nogi same niosą...

iza leszczyna
2008-08-15 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


10 sierpnia 2008

Do chińskiej olimpiady od początku nie miałam zaufania. Niby liczymy, że konieczne w tej sytuacji otwarcie na kontakty z krajami demokratycznymi, w innej niż tylko rynkowa formie, obecność dziennikarzy z całego świata, wreszcie mówienie o Chinach i łamaniu praw człowieka sprawi, że coś drgnie, że to będzie więcej niż zwykle kropel drążących skałę, ale czasem myślę, że to tłumaczenie tych, co chcieli na tę olimpiadę pojechać lub chcieli ją po prostu zobaczyć w TV, żeby nie wspomnieć o wielkim biznesie, jaki z Chinami ma do zrobienia Europa i Stany Zjednoczone.
Mówiono: Olimpiada to święto sportu. świetnie, ale w tym samym dniu wybuchła wojna między Rosją a Gruzją. Nawet, jeśli ktoś nie chce używać tego słowa, a Rada Bezpieczeństwa ONZ nie potrafi sformułować wspólnej deklaracji, tam jest po prostu wojna i koniec. To gdzie się podział grecki zwyczaj zawieszania wojen na czas igrzysk olimpijskich?
Tak często dorośli  kiwają głowami z dezaprobatą, mówiąc o zachowaniu współczesnych młodych ludzi, wypowiadając sakramentalne niemal: za naszych czasów, to młodzież była inna... To nie tak, to dorośli psują świat i obyczaje, nie młodzi. Oni tylko bacznie obserwują i uczą się postępowania od nas - dorosłych, uczą się naszych małych i dużych kłamstw, kompromisów mniej lub bardziej zgniłych, nienarażania się tym, od których coś zależy: szefom, władzom, a nawet urzędnikom, choćby popełnili błąd...
No tak, nie jest dobrze, ale nie mogę każdego bloga kończyć zwrotem: O tempora! O mores!, bo przecież nie jestem kaznodzieją, a blog to nie kazania księdza Skargi:))

A więc poza tym wszystko dobrze, od poniedziałku idę na urlop:))) Mam zamiar wyłączyć komórkę i zdjąć wysokie obcasy, reszta to improwizacja.

iza leszczyna
2008-08-10 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


8 sierpnia 2008

Szkoda, że zamiast przeczytać o Częstochowie w artykule GW o miastach, które wykorzystują filmy fabularne i seriale do promocji, musieliśmy znowu spiec raka, jak przy psach, co to po 22.00 szczekać nie mogły...
A gdyby, zamiast deklaracji o cenzurze treści filmów kręconych w okolicach Jasnej Góry, spróbować wykorzystać zainteresowanie filmowców naszym miastem?
Ale na tym trzeba się znać:)) Tymczasem działania promocyjne  Wydziału Komunikacji Społecznej UM Częstochowy pochodzą chyba z epoki lisowickiego dinozaura.
Co do sceny kręconej w Alejach, nie wiem, po co tyle nerwowości, która niepotrzebnie spolaryzowała częstochowian i wywołała burzę na forach internetowych, skoro nie wiemy nawet, jak ona będzie wyglądać, bo przecież filmu jeszcze nie ma.

Chyba wybiorę się dzisiaj w Aleję NMP (III) na wakacyjną  kawę, może wydarzy się jednak coś ciekawego, ale niekoniecznie zakończonego skandalem?

iza leszczyna
2008-08-08 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu


2 sierpnia 2008
1 sierpnia - msza o 17.00 w kościółku akademickim przy, a raczej "w" Sienkiewiczu, bo w czasie lekcji w pracowni polonistycznej Pani Profesor Kurbiel na pierwszym piętrze można było jednocześnie być na polskim i na mszy:))

Te same twarze kombatantów (choć jeden z uczestników Powstania Warszawskiego trochę złośliwie przytoczył znaną anegdotę o tym, jak Piłsudski, patrząc na szeregi Legionistów podczas pewnej uroczystości w wolnej już Polsce, powiedział: "Gdybym wtedy miał was tylu...") te same sztandary, prawie ci sami "oficjele", nawet kwiaty takie same, jak co roku, bo biało-czerwone. To dobrze, tak tworzy się tradycja, tak pielęgnuje się pamięć.
 
Może tylko powinniśmy bardziej uhonorować tych starych ludzi w mundurach, co walczyli o Polskę? Niedługo nie będzie ich wśród nas, więc może warto na tej uroczystej mszy właśnie ich witać z imienia i nazwiska, zamiast urzędników miejskich? To przecież oni są bohaterami, wszyscy inni swoją obecnością oddają im tylko hołd. Ale i tak było bardzo uroczyście, nawet senator (Szewiński) i posłowie w liczbie dwóch, a raczej dwoje (poseł Giżyński i ja) byli od początku do końca, choć zwykle tłumaczą się, że są spóźnieni, bo idą z innej uroczystości, a wychodzą wcześniej, bo spieszą się na jeszcze jedną. Często tak jest, ale i tak nie znoszę tej maniery.

A teraz jeszcze chwila dla malkontenta:
 
- w kazaniu za dużo było tego, co dzieli, a za mało tego, co łączy
- brakowało młodzieży, tej szkolnej ze sztandarem i z nauczycielem; wiem, że są wakacje, ale to tylko jeden wieczór, a jak realizować program wychowawczy w szkole, jeśli nie przez pamięć o historii?

Jedyna delegacja to uczniowie wraz z opiekunami z Gimnazjum nr 2 w Strzebiniu (koło Koszęcina). Dziękuję:)

- no i wreszcie zupełny brak klasy członka Zarządu Województwa Śląskiego, pana Piotra Spyry, który "załapał się" na końcówkę imprezy, wjeżdżając z piskiem opon w Aleję Sienkiewicza:(
O tempora, o mores!
iza leszczyna
2008-08-02 Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego wpisu

 
   
Strona główna | Prywatnie | Niecodziennik | Kontakt


© Copyright Izabela Leszczyna 2010            Wszelkie prawa zastrzeżone
             Osób online: 5

             Design by: Studio Manifesto