24 kwietnia 2020

Stracona kwarantanna, czyli nieudolność PiS-u w zarządzaniu przebiegiem i skutkami epidemii

Jeszcze przed Wielkanocą pisałam, że nie możemy siedzieć w okopach zbyt długo, bo w końcu zabraknie nam pożywienia. Sugerowałam rządowi, że utrzymywanie wojska w okopach ma sens tylko wtedy, gdy zaplecze rośnie w siłę, pełną parą idzie dozbrajanie i szkolenie wojska, a rozkazy są precyzyjne i jasne, bo celem jest przecież wygrać wojnę. Wygrać wojnę z koronawirusem to wrócić do pracy, zarabiać pieniądze na utrzymanie rodziny i żyć!

Zespoły ekspertów – epidemiologów, specjalistów od zdrowia publicznego i gospodarki, które zostały powołane chyba we wszystkich państwach oprócz Polski, doszły do wspólnego wniosku:
„Powinniśmy postępować z odmrażaniem gospodarki tak szybko, jak to możliwe i tak wolno, jak to konieczne.”
Kolejne wskazówki rząd dostał od Komisji Europejskiej, która w połowie kwietnia opublikowała kilkunastostronicowy materiał pokazujący drogę dojścia do otwierania granic, społeczeństw i gospodarek państw unijnych.

Cały świat zgadza się z tym, że aby wracać do nowej rzeczywistości, wciąż z koronawirusem, ale na tyle, na ile to możliwe, kontrolowanym, muszą być spełnione trzy kryteria.

Pierwsze kryterium jest epidemiologiczne. Gdy obserwujemy trwałe zmniejszenie liczby nowych infekcji, hospitalizacji i pacjentów intensywnej terapii, możemy założyć, że szczyt pandemii jest za nami.

Drugie kryterium jest równie ważne, bo dotyczy wydolności systemu opieki zdrowotnej. Musimy mieć odpowiednio duży margines bezpieczeństwa, bo poluzowanie może przełożyć się na wzrost zachorowań, więc muszą być dostępni lekarze, pielęgniarki, ratownicy, wszyscy wyposażeni w środki ochrony osobistej, muszą być wolne łóżka, także te z niezbędną infrastrukturą medyczną, tzn. na oddziałach intensywnej terapii.

I wreszcie trzecie kryterium, czyli zdolność monitorowania zakażeń koronawirusem. I tu wracamy do naszego postulatu powtarzanego od tygodni i do znudzenia, postulatu o więcej testów! Żeby bezpiecznie odmrozić gospodarkę, musimy kontrolować drogi rozprzestrzeniania się wirusa, a żeby to było możliwe, powinniśmy testować 1% populacji (społeczeństwa) tygodniowo.

I tu dochodzimy do sedna problemu, jaki funduje nam rząd PiS. Nie przeprowadzając ok 55 tys. testów dziennie, nie jesteśmy w stanie monitorować i analizować przebiegu pandemii, a to znaczy, że jeszcze długo nie będziemy przygotowani na bezpieczne otwarcie gospodarki. TESTY są kluczem do zwycięstwa nad pandemią! Ile razy jeszcze musimy to powtórzyć, żeby rząd wreszcie zrozumiał? (Mówi o tym od wielu tygodni Marszałek Kidawa-Błońska). Od niedawna zaczęli to powtarzać ludzie z obozu władzy, jak poseł Sośnierz, więc może jest jakaś szansa?
A jeśli rząd nie posłucha? Scenariusze są dwa.
1. Zacznie otwierać gospodarkę po omacku, narażając zdrowie i życie ludzi.
2. Będzie utrzymywał zamrożenie gospodarki dłużej niż to konieczne.

Skutek pierwszego scenariusza jest oczywisty i może być tragiczny, ale skutek drugiego jest równie groźny. Podatkowe dochody budżetowe będą szorowały po dnie, tak jak w kwietniu, a rząd będzie zadłużał nas na potęgę, jak w ostatnich kilku tygodniach, gdy zaciagnął 80 mld zł. długu (właściwie bez żadnego trybu).

Nietrafione i zbyt późne tarcze antykryzysowe przygotowane przez politologów i historyków, bez konsultacji z przedsiębiorcami, brak testowania pozwalającego na monitorowanie epidemii i odmrożenie gospodarki oraz brak jakichkolwiek zasobów finansowych, których system ochrony zdrowia potrzebuje dzisiaj jak kania dżdżu, przyniosą dramatyczne efekty przecież nie tylko dla polskiej gospodarki, ale dla poziomu życia obywateli i stanu ich zdrowia.

Dlaczego zbyt długie przetrzymywanie nas w okopach zdewastuje nie tylko gospodarkę, ale także zdrowie znaczącej części społeczeństwa? Im dłużej gospodarka będzie zamrożona, tym mniej pieniędzy będzie można przeznaczyć na system ochrony zdrowia. Z powodu tych zaniedbań więcej z nas umrze na raka, serce i inne choroby cywilizacyjne niż na covid 19. Ale to nie popsuje statystyk koronawirusowych ministra zdrowia, więc rząd się tym nie martwi. Byle kandydat na prezydenta Duda Andrzej mógł wyjść i na podstawie braku danych powiedzieć, że szczyt epidemii mamy za sobą. Byle do 10, 17, najdalej do 23 maja.

P.S. Ponieważ nie wierzę w rząd PiS-u, przygotowaliśmy z grupą ekspertów, w tym przedsiębiorców(!) WYTYCZNE DO STRATEGII OTWIERANIA GOSPODARKI Z RZĄDOWEGO ZAMROŻENIA. Mówimy tam o regionalizacji odmrażania, o protokołach bezpieczeństwa i zasadach pracy w czasie pandemii, o jak najszybszym wznowieniu ruchu transgranicznego, o instytucjonalnych strukturach koniecznych do pomocy przedsiębiorcom i ochronie zdrowia.
Jutro o tym napiszę więcej, to będzie takie słowo na niedzielę od Koalicji Obywatelskiej. Może rząd się czegoś nauczy…

Powrót