13 września 2020

Skutki pięciu lat rządów PiS cz. 1. – Targowisko próżności

Targowisko próżności, rosnąca luka VAT, rekordowy deficyt i dług publiczny, czyli skutki pięciu lat rządów PiS.

Gdy w 2005 r. spytałam Jana Rokitę, dlaczego zerwaliśmy rozmowy koalicyjne z PiS-em, odpowiedział, że Kaczyński w końcówce trudnych negocjacji postawił w zasadzie jeden warunek: wszystkie resorty siłowe należą do PiS. Tusk i Rokita być może już wtedy antycypowali, co w takim rozdaniu stanie się z przyszłym koalicjantem PiS-u, więc uznali, że lepiej dla Polski, gdy do politycznego niebytu przejdzie Samoobrona niż Platforma Obywatelska. I mieli rację.

Podział stanowisk w rządzie koalicyjnym nigdy nie jest łatwy, już Bismarck nazywał to robieniem kiełbasy, którego lepiej nie oglądać. Ale czy jeszcze pięć lat temu ktokolwiek wyobrażał sobie, że takie negocjacje mogą być jak „targowisko próżności”? A „targowisko próżności to bardzo podejrzany rynek, pełen fałszu, obłudy, kłamstwa i szacunku dla pozorów”. Tyle William Thackeray, ale do jego opisu dodać trzeba jeszcze jedną cechę Zjednoczonej Prawicy – pazerność.

Dlatego choć brama na Nowogrodzką szczelnie zamyka się po każdej wjeżdżającej limuzynie, to od samych „negocjatorów” wiemy, że za rezygnację z jednego ministra można dostać nawet trzech prezesów. Może za ważniejsze ministerstwa można dostać czterech, a nawet pięciu? A może PiS rozmnoży spółki córki SSP tak, że koalicjanci zgodzą się na rząd bez ministerstw? Będzie tylko KPRM. Może wtedy M. Morawiecki wreszcie da radę? Przestanie mu przeszkadzać silosowość, o której opowiada od pięciu lat, ale nie potrafi sobie z nią poradzić?

Nie pytam, gdzie w tym wszystkim jest myślenie o dobru państwa, obywateli, refleksja nad gospodarką, naszym bezpieczeństwem zdrowotnym, finansami, nad pozycją Polski w Europie. Nie można zbyt dużo wymagać od rządu, z którego w środku pandemii uciekł minister zdrowia, zrobiwszy wcześniej parę życiowych interesów dla rodziny i znajomych, a w środku największego od dziesięcioleci konfliktu tuż za granicą Polski uciekł minister spraw zagranicznych. Obraz tego rządu będzie pełny, gdy w środku recesji odejdzie minister, ba, wicepremier, odpowiedzialna za gospodarkę i rozwój przedsiębiorczości, bo jej patron wraca do rządu, nie wiadomo tylko na jakie stanowisko, ale to chyba w tym rządzie jest bez znaczenia.
I nieważne, że wszyscy z odchodzących byli słabymi ministrami, w dodatku bez żadnej mocy sprawczej, bo na miejsce odchodzących przychodzą jeszcze słabsi. A to znaczy, że w każdym resorcie, a co za tym idzie w Polsce, będzie działo się coraz gorzej.
Cdn…

Powrót