12 grudnia 2012

Pozytywnego coś? Nie, dziękujemy…

Od kilku dni w przestrzeni publicznej unoszą się słowa Jarosława Kaczyńskiego o prawach mniejszości niemieckiej w Polsce, które wg prezesa PiS powinny być symetryczne do praw mniejszości  polskiej w Niemczech. Brzmi logicznie.  Problem w tym, że mniejszość polska w Niemczech … nie istnieje. Polacy mieszkający za naszą zachodnią granicą to emigranci, osoby, które ze względów politycznych lub ekonomicznych wyjechały do Niemiec w ostatnich kilkudziesięciu latach. Nie urodzili się na ziemiach naszych zachodnich sąsiadów,  w przeciwieństwie do mniejszości niemieckiej, której przedstawiciele  mieszkają w naszej ojczyźnie od urodzenia, choć ich przodkowie nie mieli polskich korzeni.

Oczywiste jest, że każdy rząd musi podejmować starania o to, by sytuacja naszych obywateli pozostających poza granicami Polski była jak najlepsza, ale to, co powiedział Jarosław Kaczyński to antydyplomacja!

Za kolejną “wpadkę” Prezesa dostało się wszystkim politykom.

W jednym z bardzo popularnych programów informacyjnych usłyszałam, że ta sprawa (czyli prawa mniejszości niemieckiej w Polsce) dzieli tylko polityków, którzy jak zwykle się kłócą, tymczasem Polacy nie rozumieją, o co chodzi, bo stosunki polsko-niemieckie są najlepsze od lat.
Szkoda tylko, że sympatyczna i inteligentna dziennikarka nie zadała sobie/widzom pytania: dlaczego te stosunki są takie dobre?

Czy może jakiś rząd, jakiś premier,  jakiś minister spraw zagranicznych i jego współpracownicy podjęli szereg działań, które złożyły się na proces poprawiania  wzajemnych relacji między Polską i Niemcami?

Może jakieś znaczenie ma fakt, że prezydent kraju nad Wisłą nie choruje, gdy ma odbyć się spotkanie Trójkąta Weimarskiego?

Może relacje bilateralne ociepliło to,  że  zwrot “niemieckojęzyczne media” nie brzmi w ustach rządzących jak obelga?

Może właśnie tak buduje się stosunki międzynarodowe i dobre relacje międzysąsiedzkie?
Bo przecież w dyplomacji nic nie  dzieje się samo.

Dlaczego tak trudno jest powiedzieć, że dzięki działaniom obecnego rządu i jego dyplomacji, wizerunek Polski w oczach Niemców i Europejczyków jest lepszy niż kiedykolwiek, a to przekłada się na pozycję Polski w Europie i na nasze stosunki międzynarodowe?

A może chociaż raz, przed Bożym Narodzeniem, tak na gwiazdkę, dziennikarze powiedzą, jak śpiewa Muniek Staszczyk,  “pozytywnego coś, pozytywnego…”?

Nie sądzę jednak, że te świąteczne marzenia się spełnią, bo czwarta władza jest bardzo surowa i nie wystawia pozytywnych ocen politykom,  żeby przypadkiem nikt i nigdy nie posądził jej o schlebianie rządzącym!

Ech, PRL-u,  jak długo będziemy wyzwalać się z przekonania, że władza jest zła i nigdy nie wolno jej ufać? I czy to nie jest kolejna mutacja homo sovieticusa?

Izabela Leszczyna

Powrót