4 października 2011

Powtórka z rozrywki, z rozrywki powtórka, słuchają jej biura, słuchają podwórka…

Na początku kampanii pisałam, że nie lubię tego czasu reklamy i strojenia się przez niektórych w cudze piórka. Okazało się, że rzeczywistość przeszła moje najśmielsze oczekiwania, a rzetelność niektórych kandydatów można porównać z rzetelnością reklamy proszku do prania:

PiS

1. Jarosław Kaczyński funduje Polakom “powtórkę z rozrywki” i jest zupełnie jak w tej piosence (pamiętacie?) słuchają jej biura, słuchają podwórka…
2. Ponieważ nie jest jednak pewny, czy kolejna metamorfoza nie zdenerwuje zatwardziałych zwolenników wojny “ze wszystkimi, co nie są z nami”, na wszelki wypadek wysłał w Polskę Antoniego Macierewicza z kapralami, którzy mobilizują szwadrony tych, co wierzą w rozpylenie mgły nad Smoleńskiem.
3. PR-owcy podpowiedzieli Prezesowi, że swojemu elektoratowi w ogóle nie musi mówić nic o programie gospodarczym, ekonomicznym, fiskalnym czy każdym innym, który wymaga uruchomienia szarych komórek, bo ten elektorat głosuje “sercem nie mózgiem”, a w emocjach niewiele się przecież rozumie, więc na debaty nie przychodzi w ogóle!!!
4. Prezes wie, że przez cztery lata wyrosło nowe pokolenie głosujących, niepamiętające żenujących rządów PiS (koalicji z Samoobroną, odwoływania spotkań Prezydenta w ramach Trójkąta Weimarskiego, itd…), więc uwodzi je, wykorzystując instrumentalnie młode dziewczyny na plakatach (i cokolwiek te sympatyczne i w dobrej wierze występujące Panie mówią, są wykorzystane przedmiotowo i okazjonalnie, i to jest smutne).

a co u innych konkurentów?

1. SLD postawiło na Napieralskiego, ale okazało się, że to nie jest czarny koń tych wyścigów, bo  jego wiedza nie wystarcza nawet do odpowiedzi “na okrągło” na konferencjach prasowych, nie wspominając o kompromitacji w dyskusji z J. Rostowskim. I nie chodzi o to, żeby porównywać go z ekonomistą – ministrem finansów, ale szefowi partii wypada wiedzieć, czym jest podatek katastralny.
2. Częstochowska Lewica, będąca lustrzanym odbiciem swojego pryncypała, zarówno w treści, jak w formie, podporządkowała się kampanii “nie głosuj na jedynki” już podczas układania listy kandydatów.  Zanim ją zarejestrowała z “jedynki” zrobiła “dwójkę” a z “czwórki” “jedynkę”. W ten sposób Lewica liczy, że wyborcy pomyślą, że na liście SLD są dwie “jedynki”. Hmm… żeby tylko z rozpędu sympatycy nie zaznaczali obu Panów, bo głosy byłyby nieważne:(
3. Nie powiodło się też “odkurzenie” Leszka Millera, bo zdyskwalifikowała go odpowiedź na pytanie Justyny Pochanke: “To na czym będzie Pan oszczędzał?”, która brzmiała: “W ogóle nie będę oszczędzał, pobudzę gospodarkę i zwiększę wpływy do budżetu.”  Harry Potter czy co?

no i wreszcie Ruch Palikota…

1. Hasło, którym ta formacja chce wejść do polskiej polityki brzmi…”Precz z politykami, jesteśmy antypolityczni”. To nie żart, naprawdę ludzie, którzy startują z tej listy brzydzą się polityką. Może lepiej niech z tym obrzydzeniem zostaną poza sejmem? Bo w sejmie trzeba być politykiem, tzn. odpowiadać za kraj, jego bezpieczeństwo, pozycję w świecie, stabilność finansów publicznych, a więc ochronę zdrowia Polaków, edukację, wypłacalność rent i emerytur. To jest polityka! Krytykowanie wszystkiego jest naprawdę dużo łatwiejsze.
2. A sam Janusz Palikot nie jest beniaminkiem politycznym. Szkoda, że czasu spędzonego w sejmie nie poświęcił na rzeczywiste ograniczanie biurokracji. Napisanie projektu ustawy jest dość łatwe, chodzi właśnie o to, żeby dopilnować, aby projekt nie  zniknął w przepastnych szufladach ministerialnych urzędników. Palikot miał taką pozycję w Klubie PO, że mógł to zrobić, ale wolał występować na kontrowersyjnych konferencjach prasowych. To przyciąga media bardziej, to fakt. Tyle, że nie wpływa na poprawę jakości  życia Polaków.

O debatach i plakatach napiszę jeszcze przed ciszą wyborczą:)

 

iza leszczyna

Powrót