23 września 2011

Polityk musi mieć odwagę powiedzenia trudnej prawdy

Krytycy podróży Premiera po kraju, tacy jak Marek Migalski z PJN-u, uważają, że Tuskobus to zły pomysł, bo nie da się kontrolować tego, kto do Premiera podejdzie i co powie, a jest oczywiste, że najczęściej przychodzą niezadowoleni. No właśnie, panie Europośle. Tym różnimy się od siebie. Pan – niedawny wielbiciel PiS-u nie zrozumiał jeszcze, że prawdziwa polityka to nie wyreżyserowana konferencja prasowa, Prezes-Kameleon w spreparowanych sytuacjach i koniunkturalny przekaz do elektoratu. Prawdziwa polityka to reagowanie na świat, taki jakim jest, bez pudru. To rozwiązywanie problemów i mówienie o tym, to stawanie twarzą w twarz z kibicami, żeby powiedzieć im, że przemocy i agresji na stadionach nie zaakceptujemy, choćby byli ministrowie PiS-u poręczyli za wszystkich stadionowych bandytów.
Polityk musi mieć odwagę powiedzenia trudnej prawdy, nawet w kampanii wyborczej. Taką trudną dla całej Europy prawdą były słowa Jacka Rostowskiego wypowiedziane w Brukseli. Ileż krzyku o nie zrobiła opozycja, z prawa i lewa. Tymczasem w artykule “Jeśli euro przetrwa…” w GW Ryszard Petru, ekonomista wielokrotnie wypowiadający się jako ekspert w dziedzinie finansów, pisze: “Wszelkie katastroficzne prognozy mogą okazać się przesadzone, ale może się też okazać, że były… zbyt optymistyczne”. Dzisiaj także prezydent Obama wzywa polityków Europy do podjęcia odważnych i reformatorskich decyzji. Czy minister finansów Polski – kraju sprawującego prezydencję miał milczeć, czy użyć okrągłych zdań, które przeszłyby bez echa? Niektórzy mówią, że przemówienie było dobre, gdyby nie historyjka o znajomym bankierze na końcu. Problem w tym, że gdyby nie ta historyjka, to przemówienia, choć rzeczywiście było bardzo dobre, nikt by nie zapamiętał.

iza leszczyna

Powrót