28 grudnia 2011

“Podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityka”

Wigilia.  Bożonarodzeniowo i rodzinnie. W tym roku nasz świąteczny stół połączył trzy pokolenia, trzy miasta, kilka różnych środowisk zawodowych. Przyjechały “dzieci” z Warszawy i Krakowa, przyjechał wuj, także z Krakowa, i kuzynka z Warszawy. Po opłatku, życzeniach, grzybowej, karpiu i prezentach, tuż przed tortem makowym wywiązała się rozmowa o pracy dla młodych, perspektywach i przyszłości. I tu musiałam (jako jedyny polityk w rodzinie) wysłuchać życzeń i zażaleń. Oto kilka z nich, nie będę wprowadzała w rodzinne koligacje i wyjaśniała stopnia pokrewieństwa, bo nie jest to istotne dla sprawy:
1. Przyszły Dziadek Marty (emerytowany inżynier budownictwa) prosił, żeby mi przekazać, że jeśli przeprowadzimy wyrównanie kwotowe emerytur (dla niewtajemniczonych: wszystkim emerytom podnieść po równo tzn. ok 70 zł.) to on więcej na PO nie zagłosuje, bo nie po to pracował w życiu długo i ciężko, żeby teraz państwo zrównało jego emeryturę z tymi, co pracowali krócej i zarabiali mniej.
Jakby w kontrze do dziadka pobrzmiewały mi w uszach słowa emerytów przychodzących do mojego biura i upominających się o wreszcie “sprawiedliwe” podniesienie emerytur tzn. kwotowe! Siedząca przy stole moja Mama nie zabrała głosu w tej kwestii, żeby nie wywołać sporu przy świątecznym stole, ale dla niej wyrównanie kwotowe także jest korzystniejsze, bo jako osoba niewidoma nie zarabiała nigdy dużo.
2. Wujek Marian (samodzielny pracownik naukowy, lat 64) zwrócił się do mnie z zapytaniem, czy na pewno ten wiek emerytalny podniesiemy, bo przecież to niemożliwe, żeby młodzi utrzymali tylu emerytów, którzy w dodatku coraz dłużej żyją. Wujek martwił się, że reforma emerytalna jego nie obejmie, bo chciałby pracować dłużej. Na koniec zapowiedział, że jeśli PO nie przeprowadzi reform zapowiedzianych w expose to ludzie się od nas odwrócą.
I znów na antypodach zabrzmiał (w drugi dzień Świąt) głos 10 lat młodszego członka naszej rodziny, który stwierdził, że on właśnie nie chce pracować dłużej niż do 65 lat, bo Polacy żyją krócej niż inni mieszkańcy Europy, a w dodatku jego składek odprowadzanych do ZUS nie odziedziczy syn, więc tym bardziej motywacja do dłuższej pracy jest słaba.
3. Kuba, który musiał wziąć dzień urlopu, żeby po Świętach się wymeldować, stwierdził, że najważniejsze jest to, czy wreszcie administracja i wszystkie urzędy zaczną posługiwać się internetem, bo Częstochowa chwali się, ze ma e-administrację, a wymeldować trzeba się osobiście. Dodał też, że jeśli tego nie zmienimy, to nikt na PO nie zagłosuje.
Pomyślałam wtedy o starszej Pani, która przyszła kiedyś prosić, żebyśmy nie kazali jej zakładać konta, bo ona chce emeryturę dostać, jak zawsze, od listonosza, a nie na jakąś plastikową kartę.
4. Marta dorzuciła jeszcze, że żłobków w Krakowie za mało, a ona, po urodzeniu dziecka,  chce szybko wrócić do pracy. Na co Pani Maria, jej Babcia, dodała, że oddziałów geriatrycznych raczej więcej trzeba, bo się długo czeka na przyjęcie.

Rozmowy świateczne były nie bardzo polityczne, trochę z przymrużeniem oka, ale uświadomiły mi po raz kolejny, że niełatwo zarządzać publicznym groszem i ustalać normy obowiązujące w państwie. I jeszcze, że Margaret  Thatcher miała rację, gdy mówiła: “Podobanie się wszystkim nie jest zajęciem dla polityka”.
A na Nowy 2012 Rok życzę nam wszystkim jak najlepszych decyzji polityków!

 

iza leszczyna

Powrót