2 lutego 2012

Pochwała złego o sobie mniemania

Lubię wszystkie wiersze Szymborskiej, ale ostatnio “chodził za mną” ten o dobrym o sobie mniemaniu  – a’rebours. Gdyby ludzie chcieli słuchać poetów albo wiersze miały moc ustaw!

“Myszołów nie ma sobie nic do zarzucenia

Skrupuły obce są czarnej panterze.
Nie wątpią o słuszności czynów swych piranie.
Grzechotnik aprobuje siebie bez zastrzeżeń.

Samokrytyczny szakal nie istnieje.
Szarańcza, aligator, trychina i giez
żyją jak żyją i rade są z tego.

Sto kilogramów waży serce orki,
ale pod innym względem lekkie jest.

Nic bardziej zwierzęcego
niż czyste sumienie
na trzeciej planecie Słońca.”

Albo ten fragment “Żyjemy dłużej, ale mniej dokładnie i krótszymi zdaniami…” nic dodać, nic ująć (i nie napisała tego, żeby uzasadnić konieczność późniejszego przechodzenia na emeryturę)

Albo ten, tak rzadki u poetów, dystans do poezji:

 Niektórzy lubią poezję

  “Niektórzy ?

Czyli nie wszyscy.

Nawet nie większość wszystkich ale mniejszość.

Nie licząc szkół, gdzie się musi,

I samych poetów,

Będzie tych osób chyba dwie na tysiąc(…)”
Pewnie nie miała kota, bo przecież nie zrobiłaby mu tego…

Wczoraj byłam w Krakowie i w jakimś sensie Ją spotkałam:  na ścianie w mieszkaniu mojej Siostrzenicy jest wiersz, bardzo go lubię:

“We śnie
maluję jak Vermeer van Delft.

Rozmawiam biegle po grecku
i nie tylko z żywymi.

Prowadzę samochód,
który jest mi posłuszny.

Jestem zdolna,
piszę wielkie poematy.

Słyszę głosy
nie gorzej niż poważni święci.

Bylibyście zdumieni
świetnością mojej gry na fortepianie.

Fruwam, jak się powinno,
czyli sama z siebie.

Spadając z dachu
umiem spaść miękko w zielone.

Nie jest mi trudno
oddychać pod wodą.

Nie narzekam:
udało mi się odkryć Atlantydę.

Cieszy mnie, że przed śmiercią
zawsze potrafię się zbudzić.

Natychmiast po wybuchu wojny
odwracam się na lepszy bok.

Jestem, ale nie muszę
być dzieckiem epoki.

Kilka lat temu
widziałam dwa słońca.

A przedwczoraj pingwina.
Najzupełniej wyraźnie.”

No nic, tylko pamiętajmy o ogrodach.  I czytajmy Szymborską, jest Jej mało, ale DUŻO.

 

iza leszczyna

 

Powrót