20 listopada 2018

„Plan Zdzisława”, czyli Resolution wg PiS

Od kilku dni całą przestrzeń publiczną wypełnia dyskusja o aferze w KNF. Oprócz propozycji korupcyjnej złożonej właścicielowi banku przez Przewodniczącego KNF, istotnym wątkiem jest poprawka złożona przez posłów PiS, nazywana „bank za złotówkę”. Rzeczniczka PiS, a w ślad za nią inni posłowie oraz Przewodniczący Senackiej Komisji Budżetu i Finansów G. Bierecki twierdzą, że poprawka wynika z prawa UE i jest implementacją dyrektywy.

Zdementujmy zatem to kłamstwo.

Otóż 9 października 2016 roku weszła w życie ustawa, będąca wdrożeniem dyrektywy BRR, tzw. Resolution, na mocy której Bankowy Fundusz Gwarancyjny może zastosować instrument przejęcia banku, ale tylko w ramach prowadzonego postępowania przymusowej restrukturyzacji. BFG wydaje decyzję o przymusowej restrukturyzacji tylko wtedy, gdy są spełnione łącznie trzy przesłanki:

(1) podmiot jest zagrożony upadłością,

(2) brak jest przesłanek pozwalających przyjąć, że działania nadzorcze lub samego podmiotu pozwolą to zagrożenie usunąć oraz

(3) działania wobec podmiotu konieczne są w interesie publicznym.

Procedura ta jest precyzyjnie opisana na kilkuset stronach dyrektywy, a o jej uruchomieniu trzeba powiadomić Europejska Radę ds. Ryzyka Systemowego, Komisję Europejską, Europejski Bank Centralny i Europejski Urząd Nadzoru Bankowego. Nie wydaje się, żeby zaakceptowali procedurę resolution wg PiS, czyli „plan Zdzisława”. Tym bardziej, że istotą resolution jest właśnie niesięganie po środki publiczne, które mają być zaangażowane jako ostateczność. Wykorzystuje się wszystkie możliwe instrumenty, żeby ratować bank i nie dosypywać pieniędzy podatnika.

Natomiast przepis wprowadzany poprawką przez posłów PiS jest przywracaniem (w wersji mniej bezpiecznej) przepisów sprzed dyrektywy, więc w żaden sposób nie może być jej realizacją. Potwierdził to minister Nowak na Komisji w Senacie.

Kolejny problem z tą poprawką polega na tym, że rząd nie chciał wziąć za nią odpowiedzialności na etapie Rady Ministrów. Ta poprawka poselska jest jak bezpański pies, nikt się nie chce do niej przyznać, nawet poseł, który ją zgłosił. Ciekawe dlaczego nie ma prawdziwego ojca tego legislacyjnego „sukcesu”, co podobno ma strzec bezpieczeństwa systemu i chronić ludzkie pieniądze w bankach.

Ale to nie koniec problemów z poprawką o „banku za złotówkę”. Mniej więcej w jednym czasie rząd przyjmował ustawę o nadzorze nad rynkiem finansowym i ustawę o BFG. Jak powiedziałam, do żadnej z nich nie wprowadził trefnej poprawki. Ale w sejmie okazała się tak pożądana, że 6 listopada posłowie Szewczak, Kosztowniak i Szlachta zgłosili ją do ustawy o BFG, a 8 listopada tę samą poprawkę poseł Smoliński zgłosił do ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Tego jeszcze polski sejm nie widział!

Rząd udawał, że nie wie, ale grupa trzymająca władzę w PiS musiała wiedzieć o planie wyposażenia KNF w tak wielkie władztwo nad bankami (poza dyrektywą resolution), bo walka o wpływy w Komisji Nadzoru Finansowego trwała tak długo, że dwukrotnie zdjęto drugie czytanie ustawy z porządku obrad. Może dlatego, że w grze była poprawka wprowadzająca do KNF (z prawem głosu!) przedstawicieli Marszałka Sejmu i Marszałka Senatu? Wygrała jednak frakcja Premiera i tylko on otrzymał w ustawie dodatkowego przedstawiciela z prawem głosu. Jeśli dodamy do tego fakt, że wystarczy przewaga jednego glosu, żeby KNF podjęła decyzję o przejęciu banku, jest się o co bić. Jedno wydaje się bezsporne: klub Prawa i Sprawiedliwości wziął aktywny udział w aferze KNF i dał zielone światło dla planu Zdzisława.

Między bajki można też włożyć historię o trudnościach w sektorze banków spółdzielczych, którym ma zaradzić poprawka. Bo dlaczego rząd nie chciał pomóc bankom spółdzielczym? Przecież ich kłopoty, związane z wygaśnięciem umowy zrzeszenia, nie pojawiły się między wrześniem (Rada Ministrów) a listopadem. Jeśli poprawka miałaby służyć tylko im, można było zadedykować ją bankom o kapitałach do 1 mld zł. Można też do banków spółdzielczych – niespełniających wymogu samodzielnego funkcjonowania – wprowadzić Zarządy Komisaryczne. Ten mechanizm już istnieje w Prawie bankowym – komisarz podejmuje decyzje za zarząd banku i realizuje wytyczne nadzoru. A jeśli istnieją jakieś bariery prawne, to wystarczy je usunąć.

Snując opowieści o pomocy dla małych banków, parlamentarzyści PiS przebąkują coś o komunikacie bankowym generowanym przez Komisję Europejską. Ktoś im powiedział, że dzwonią, ale nie powiedział, gdzie. Komunikat określa, jak rozumieć przepisy o pomocy publicznej w sektorze bankowym, ale nie nakłada żadnych obowiązków implementacji. Zgodnie z nim, dla instytucji o aktywach mniejszych niż 100 mln euro, można stosować programy pomocowe. Ważne są pół roku, można je odnawiać i trzeba raportować. Wartość aktywów banków otrzymujących pomoc w ramach takich programów nie może przekraczać 1,5% aktywów sektora bankowego w danym kraju. Na takiej kroplówce SKOK-i funkcjonują od kilku lat, a komunikat jest z 2013 r., więc związek z poprawką jest żaden! W dodatku, jak w aferze Rywina, miało być tak, a wyszło inaczej: w uzasadnieniu Ministerstwo Finansów mówi o bankach spółdzielczych, a poprawka dotyczy wszystkich banków.

I tak oto „plan Zdzisława”, choć wstrętny podobno Przewodniczącemu Chrzanowskiemu, a nawet niezgodny z prawem, co potwierdził podczas nagranej rozmowy, stanie się niebawem prawem obowiązującym, bo nie mamy wątpliwości, że prezydent podpisze. Sam przecież mówił, że wspiera Zdzisława.

 

Powrót