16 marca 2016

Opinia Komisji Weneckiej a PiS czyli dowód nieistnienia obiektywnej rzeczywistości

Zachowanie PiS-u co jakiś czas dowodzi, że teza Biskupa G. Berkeley, że nie istnieje obiektywna rzeczywistość, jest prawdziwa. Doświadczyliśmy tego już w kampanii, gdy PiS widział Polskę w ruinie, ale jeszcze wyraźniej czujemy to dzisiaj.

Komisja Wenecka na wniosek rządu wydała opinię. Opinia jest dla PiS-u, używając eufemizmu, niekorzystna. Ale PiS nie przyjmuje tego do wiadomości. W pierwszych godzinach po jej ogłoszeniu ustami ministra Szymańskiego starał się przekonać Polaków, że opinia jest znacznie łagodniejsza od jej projektu, choć to nieprawda, bo wnioski są te same. W kolejnych dniach rzecznicy PiS-u, nie tylko rzecznik rządu, ale także dziennikarze “Do Rzeczy”, “W Sieci”, itp. skoncentrowali się na jednym fragmencie opinii, która ma przecież 144 pkt.: “zarówno poprzednia, jak obecna większość w Sejmie podejmowała działania sprzeczne z konstytucją.” Na tej podstawie sformułowano obowiązujący w rządzie przekaz, że winna jest Platforma Obywatelska.

“Jedna i druga strona ma coś za uszami” tak z kolei brzmi kolokwialna ocena kryzysu konstytucyjnego, ocena dopuszczalna w mediach narodowych jako oznaka ich pluralizmu. W ten sposób PiS stara się zakłamać rzeczywistość i rozmyć własną odpowiedzialność za to, że przez Kaczyńskiego, Dudę, Szydło i Ziobrę bliżej nam do Białorusi i Rosji niż do demokracji zachodnich.
Tymczasem odpowiedzialność za to ponosi PiS, bo nie są przyczyną kryzysu konstytucyjnego ustawy, nawet jeśli zawierają niekonstytucyjne przepisy. To się zdarzało każdemu rządowi i prawdopodobnie będzie się zdarzać. Problemem, a wręcz pogwałceniem demokratycznych zasad, jest dopiero nieuznawanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Kryzys konstytucyjny zaczyna się dopiero wtedy, gdy odrzucamy konstytucyjne rozwiązania stosowane wobec niekonstytucyjnych przepisów uchwalonych przez sejm!

Tak, poprzednia większość sejmowa (PO-PSL) wybrała 2 sędziów, których kadencja miała rozpocząć się już w nowej kadencji sejmu. Trybunał uznał to działanie za niekonstytucyjne. Kropka. W tym miejscu jednak zaczyna się ciąg dalszy historii, która pokazuje istotę różnicy pomiędzy PO i PiS! Co robił rząd PO, gdy Trybunał Konstytucyjny orzekał niekonstytucyjność jakiegoś przepisu?

Drukował wyrok, bo nikt w rządzie Platformy Obywatelskiej nie kwestionował wyroków Trybunału Konstytucyjnego! Nawet wtedy, gdy były dla nas niekorzystne, gdy nie zgadzaliśmy się z nimi wewnętrznie, a przecież takie sytuacje się zdarzały. Nie kwestionowaliśmy ich, bo wyroki Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne!

Warto jeszcze wyjaśnić różnicę pomiędzy opublikowaniem wyroku a wykonaniem wyroku przez organy władzy publicznej, bo z takim rozróżnieniem ma problem jeden z wiceministrów PiS w Ministerstwie Sprawiedliwości. Nikt nie ma prawa wstrzymywać publikacji wyroków w Dzienniku Ustaw. Wykonanie wyroku polega natomiast na zmianie przepisów, które zostały uznane za niekonstytucyjne i Trybunał określa czas, w jakim prawo musi zostać naprawione, czasem jest to nawet 18 miesięcy. I znowu zdarzało się (wszystkim rządom, także PiS-owi w latach 2005-2007) nie zmieścić w terminach określonych przez TK, z różnych powodów, ale nie miało to nic wspólnego z podważaniem samych wyroków. Nie ma więc żadnej paraleli między postępowaniem PiS i PO!
To rząd Prawa i Sprawiedliwości jako pierwszy w historii wolnej i demokratycznej Polski nie chce opublikować wyroku TK. Nie chce nawet po wyraźnym wskazaniu Komisji Weneckiej, że Trybunał zgodnie z prawem 9 marca 2016 wydał wyrok dotyczący nowelizacji ustawy o TK. Warto przeczytać pkt. 41 opinii w oryginale:
“41. A simple legislative act, which threatens to disable constitutional control, must itself be evaluated for constitutionality before it can be applied by the court. Otherwise, an ordinary law, which simply states ?herewith, constitutional control is abandoned – this law enters into force immediately? could be the sad end of constitutional justice. The very idea of the supremacy of the Constitution implies that such a law, which allegedly endangers constitutional justice, must be controlled ? and if need be, annulled ? by the Constitutional Tribunal before it enters into force.”

PiS chce umyć ręce od odpowiedzialności za kryzys konstytucyjny, a Premier B. Szydło chce uniknąć konsekwencji, jakie grożą Prezesowi Rady Ministrów za nieopublikowanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, dlatego skierowała opinię Komisji Weneckiej do Sejmu. Niestety to niczego nie załatwia i w przypadku nieopublikowania wyroku Pani Premier, zgodnie z art. 198 Konstytucji RP, stanie (oczywiście dopiero wtedy, gdy PiS straci większość w Sejmie) przed Trybunałem Stanu. Bo to premier, a nie prezes partii, ponosi odpowiedzialność konstytucyjną. I nie zmienia tego faktu nawet smutna i wstydliwa dla Polaków konstatacja, że Prezydent Polski i Premier naszego rządu są tylko marionetkami w rękach Prezesa PiS-u.

Blog został opublikowany w serwisie natemat.pl

Powrót