2 czerwca 2020

Ojczyzna dojna, czyli jak Prezydent Duda wydawał miliony bez żadnego trybu

Wszyscy pamiętamy kłamliwą propagandę o Polsce w ruinie, którą posługiwał się PiS przed wyborami w 2015 roku.

Wszyscy pamiętamy też czas po wyborach, gdy propaganda pisowska zajęła się szkalowaniem poprzedniego rządu i Prezydenta Komorowskiego, opowiadając zmyśloną historię pt. „wystarczy nie kraść”. Żadne audyty nie potwierdziły tych kłamstw. W ciągu ostatnich kilku lat potwierdziły się za to liczne nadużycia, nieuczciwości, czy wręcz przestępstwa popełnione przez obecną władzę. Wiele z nich zostało zgłoszonych do prokuratury, także przez Najwyższą Izbę Kontroli.

O wielu, od korupcji Misiewicza zaczynając, przez dwie wieże Kaczyńskiego, hotel na godziny Banasia, „okazyjnie” kupione działki Morawieckiego, a na milionach z państwowej kasy dla rodziny Szumowskiego kończąc, pisały media.

Oprócz spraw, które swój finał znajdą w sądach, jest cała masa rozrzutności, niegospodarności i uwłaszczania się nominatów partyjnych na majątku publicznym. To nie tylko spółki skarbu państwa z karuzelą prezesów i milionowymi transferami do propagandowych mediów, (np. braci Karnowskich), czy finansowaniem partyjnych imprez. To nie tylko ministerstwa i ich nieudane przedsięwzięcia, które pochłonęły miliony złotych z pieniędzy podatników, jak np. spółka celowa Ministerstwa Finansów „Aplikacje Krytyczne”. To niemal każda instytucja, ba każde miejsce, do którego trafił działacz PiS. Jak się okazuje, to także Pałac Prezydencki.

Wydatki Kancelarii Prezydenta w ciągu pięciu lat urosły o astronomiczną kwotę 100 milionów, a Andrzej Duda i jego otoczenie posiadło umiejętności, dotąd w Kancelarii Prezydenta niespotykane, wydawania publicznych pieniędzy bez żadnego trybu.

Mechanizm, jaki stosowała Kancelaria Prezydenta Dudy był identyczny jak ten znany w Służbie Więziennej nadzorowanej przez Patryka Jakiego. Przypomnijmy, że po kontroli w Ministerstwie Sprawiedliwości NIK skierowała w tej sprawie 16 zawiadomień do prokuratury.

O co chodzi? Otóż Kancelaria Prezydenta Dudy nadzwyczaj często i chętnie wydawała grube miliony podatników omijając ustawę o zamówieniach publicznych. Wykorzystywała do tego Centrum Obsługi Kancelarii Prezydenta, któremu mogła zlecać określone zadania inwestycyjno – remontowe bez stosowania ustawy Prawo zamówień publicznych. Przekręt polegał na tym, że Centrum nie miało potencjału, żeby te zadania wykonać, więc zlecało je podwykonawcom, oczywiście z pominięciem prawa zamówień publicznych. NIK kontrolując wydatki Kancelarii Prezydenta Dudy odnotowywała jedynie fakt płatności na rzecz Centrum Obsługi, ale nie kontrolowała już prawidłowości zamówień udzielanych przez Centrum.

Jakie były efekty tej „wolnej amerykanki” zastosowanej przez Kancelarię Andrzeja Dudy? Na przykład klimatyzacja. Po wygranych w 2015 r. wyborach Prezydent Duda i jego ekipa z Minister Sadurską na czele utyskiwali, że kasa Kancelarii jest pusta i dlatego muszą unieważnić przetarg na remont klimatyzacji. Uznali, że „nie leży on w interesie publicznym”. Zaoszczędzone w ten sposób środki wydano, jak rozumiem, zgodnie z interesem publicznym na zakup najdroższej wersji Volkswagena Passata Limousine za 0,5 miliona zł. na wyłączne potrzeby nowej Szefowej Kancelarii M. Sadurskiej. Jej poprzednik jeździł 10-letnią Škodą, ale kogo to obchodzi?

Z tej podobno pustej kasy na koniec roku, zanim Pani Sadurska została prezesem PZU (na pewno też w interesie publicznym) Prezydent Duda za cztery miesiące pracy wypłacił pracownikom kancelarii sowite nagrody. Na pewno im się należały, szczególnie za opluwanie w mediach „publicznych” Prezydenta Komorowskiego.

W 2016 roku okazało się, że remont klimatyzacji leży jednak w interesie publicznym i wykonano go z pominięciem prawa zamówień publicznych, wykorzystując Centrum Obsługi KPRP. „Interes publiczny” w ciągu tych kilku miesięcy okazał się dużo droższy: w 2015 roku można było wykonać ten remont za 1,3 mln zł, bo tyle wynosiła najtańsza oferta w przetargu ogłoszonym przez Kancelarię Prezydenta Komorowskiego, ale w 2016, już za czasów Dudy, to samo zadanie inwestycyjne kosztowało polskiego podatnika 3,6 mln zł.

Rezygnacja ze stosowania prawa zamówień publicznych dotyczyła też szeregu innych zakupów, jak choćby monitora za 0,5 mln zł na potrzeby BBN, choć był przecież mniejszy i zdawał egzamin, czy dziesięciu limuzyn za 1,5 mln zł, podobno na potrzeby dwudniowego Szczytu NATO w Warszawie w 2016 r. Takich „kwiatków” w Kancelarii Prezydenta Dudy było więcej, wystarczy porównać wydatki z raportów NIK z ogłaszanymi, a raczej nieogłaszanymi przez Kancelarię Prezydenta przetargami.

Mam nadzieję, że następca Prezydenta Dudy przeprowadzi audyt otwarcia, bo w przeciwnym razie trupy inwestycyjne z pałacowych szaf mogą wypadać jeszcze długo.

Póki co Prezydent Duda postanowił pożegnać się z Pałacem z przytupem. Zaplanował wydać 15 mln zł na „Polską Wystawę Gospodarczą” na błoniach PGE Narodowego w Warszawie. Termin wystawy przesunięto, nie wiadomo na kiedy, ale 5 mln zł wydano i szukaj wiatru w polu.

Jak to było? „Ojczyznę dojną….

Powrót