28 września 2016

Nie przenoście nam Finansów do Rozwoju…

Zasada, że ten, kto zaprasza na lunch, płaci rachunek, wynika nie tylko z etykiety, ale przede wszystkim ze zdrowego rozsądku. Otóż ten, kto płaci, musi wiedzieć, ile ma w portfelu! W przeciwnym razie może zamówić danie, na które go nie stać.

Ponieważ, jak twierdził Napoleon, “Wielka polityka to tylko zdrowy rozsądek zastosowany do wielkich rzeczy”, naturalnym jest, że to Minister Finansów odpowiedzialny za dochody budżetu państwa, odpowiada także za jego wydatki. W przeciwnym razie staje się, nie księgowym nawet, tylko poborcą podatków. Do takiej właśnie roli chce sprowadzić Ministra Finansów rząd Prawa i Sprawiedliwości. I nie jest to efekt siły Premiera Morawieckiego, tylko słabości Premier Szydło. Każdy rząd potrzebuje czytelnego przywództwa. Dla silnego lidera przełamanie silosowości resortów jest łatwe. Polecenie Premiera rządu dla każdego ministra, także dla ministra finansów, jest rozkazem do wykonania. Jeśli nie zgadza się z rozkazem, a nie jest w stanie przekonać szefa do swoich racji, podaje się do dymisji. Tak jest w cywilizowanym i demokratycznym świecie, ale nie w państwie PiS! Tu tworzy się wielką opowieść o zbawcy polskiej gospodarki – Mateuszu Morawieckim, któremu Minister Finansów rzuca kłody pod nogi. Ciekawe dlaczego? Czy Paweł Szałamacha – wierny żołnierz PiS – nie chce sukcesu tego rządu? Przecież wiemy, że to nieprawda. Szałamacha, w przeciwieństwie do Morawieckiego i innych pasjonatów elektrycznych samochodów, dzisiaj już wie, że finanse publiczne są jak łuk, którego cięciwę można napiąć dość mocno, żeby nadać prędkość strzale, ale nie wolno przesadzić, bo wtedy strzała nie poleci w ogóle. Dlatego słowa Premiera Gowina: “W praktyce okazało się, że nawyki silosowości, zamykania się ministerstw w oblężonych twierdzach, są zbyt silne.” powinny być przestrogą, a nie zachętą do zmiany systemowej. Bo jeśli w rządzie PiS nie ma współpracy, mimo buńczucznych zapowiedzi o przełamaniu resortowości, to nie będzie jej także po zmianach, a to znaczy, że Morawiecki naprawdę nie będzie wiedział, ile może wydać! To jest po prostu groźne dla stabilności finansowej państwa.

Niech więc PiS, zamiast niszczyć Ministerstwo Finansów, powoła porządnego premiera, który rzeczywiście stanie na czele rządu, bez kompleksów przed Morawieckim i strachu przed Macierewiczem. PiS-ie! tu chodzi o Polskę, a nie wasze partyjne rozgrywki!

tekst bloga ukazał się w serwisie natemat.pl

Powrót