19 lutego 2012

Naprawdę żyjemy dłużej. To dobrze, ale….(2. odcinek bloga emerytalnego;)

Jak przekonać Polaków o tym, że dłuższa aktywność zawodowa to konieczność? Jak mówić, żeby słowa przebiły się przez szum informacyjny, przez niewiedzę dziennikarzy i lęki społeczne, podsycane przez nieodpowiedzialnych związkowców, PiS i SLD? Jak budować zaufanie młodych Polaków do państwa, bez którego nie może być mowy o demokratycznym i obywatelskim społeczeństwie? I wreszcie, jak wyjaśnić, że zadłużone systemy emerytalne to problem światowy, a nie polski, że trudno porównywać emerytury Niemców, Szwedów czy Włochów i Polaków, tak jak trudno porównać nasze gospodarki. I wreszcie, że żaden rząd, żadnego kraju, nawet gdyby był złożony z ludzi o sercach aniołów i głowach wybitnych specjalistów od funduszy inwestycyjnych i emerytalnych nie sprawi, że możemy pracować do 60/65 lat, a przez kolejne lata pobierać świadczenie emerytalne. Dlaczego? Odpowiedź jest dość prosta, jak zawsze, gdy w grę wchodzą liczby:
Mamy 1950 rok – sześćdziesięcioletnia kobieta będzie żyła jeszcze 17 lat, jej rówieśnik płci męskiej ma przed sobą ponad 14 lat życia.
Minęło sześćdziesiąt lat.
Mamy rok 2010 – sześćdziesięciolatka, według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego, będzie żyła jeszcze 23,5 roku, a sześćdziesięcioletni mężczyzna ma przed sobą jeszcze ponad 18 lat życia.
Według prognoz w roku 2020, a więc gdy mężczyźni, zgodnie z projektem ustawy emerytalnej, będą przechodzić na emeryturę w wieku 67 lat, ich przewidywana długość życia wyniesie prawie 82 lata. To znaczy, że świadczenie emerytalne będą pobierać przez 15 lat. A kobiety? W 2040 roku, a więc w czasie, gdy kobiety, znowu zgodnie z projektem, będą pracowały do 67. roku życia, statystyczna Polka będzie żyła ponad 87 lat. To znaczy, że świadczenie emerytalne, które będzie naszym źródłem dochodu, będziemy otrzymywały przez 20 lat.

A co mówią ekonomiści? Że satysfakcjonującą emeryturę można “wypracować”, gdy okres aktywności zawodowej (staż pracy) jest trzykrotnie dłuższy niż okres pobierania świadczenia. Kobiety niech lepiej nie zastanawiają się więc, od którego roku życia powinnyśmy opłacać składkę emerytalną;)
Takie są fakty. Dlatego od lat 90-tych prawie wszystkie kraje UE, ale także USA, Japonia i Kanada podnoszą wiek w odpowiedzi na narastający kryzys systemów emerytalnych i ryzyko braku rąk do pracy.
Alternatywą jest podnoszenie obciążeń podatkowych lub drastyczne obniżanie emerytur. Oba działania prowadziłyby do niższego  poziomu życia i utraty konkurencyjności gospodarki.
I jeszcze jedno: każdy powszechny i obowiązkowy system emerytalny anglosaski, latynoamerykański i ten, który obowiązuje w Szwecji i Polsce jest systemem opartym na solidarności społecznej polegającej na tym, że młodzi pracują na starych. Każdy z nas w swoim życiu ma okres aktywności, gdy wypracowuje PKB i dzieli się nim z emerytami oraz okres starości, gdy jest beneficjentem PKB, choć już go nie tworzy. Tak jest w cywilizowanych społeczeństwach i to odpowiada powszechnemu poczuciu sprawiedliwości społecznej. Warto też pamiętać, że nasze emerytury będą zależały przede wszystkim od tego, jaka będzie siła naszej gospodarki (zarówno składki w OFE, jak w ZUS są pochodną kondycji gospodarki, raz z wykorzystaniem rynków finansowych, a raz poprzez waloryzację uzależnioną przecież od wzrostu gospodarczego). Warto też pamiętać, że siłę gospodarki buduje się poprzez pracę właśnie. Nie da się inaczej.

 

iza leszczyna

Powrót