3 marca 2013

Licentia poetica Lecha Wałęsy.

Gdyby Wałęsę czytać wprost i dosłownie to można, a nawet trzeba  być oburzonym, ale przecież Wałęsa to ktoś, kto powiedział, że jest za, a nawet przeciw, że są plusy ujemne i dodatnie, że nie chce, ale musi i, że odpowie wymijająco wprost. Czy można zatem interpretować słowa Wałęsy tak, jak każdego innego polityka?
Myślę, że więcej szkody wizerunkowi Polski robi medialny szum wokół słów byłego prezydenta  niż same słowa.

Mam też nadzieję, że kiedyś powstanie (pewnie z udziałem Lecha Wałęsy) monografia z pogranicza językoznawstwa i psychologii, która będzie analizą wystąpień naszego Noblisty. Może taka praca sprawi, że będziemy lepiej rozumieli wałęsizmy? Będzie mniej oburzenia, a więcej zrozumienia?
Jedyny rozsądny głos w tej awanturze, to głos Biedronia, który chce spotkać sie z Wałęsą i rozmawiać.

Na marginesie tego wydarzenia martwi mnie jednak zupełnie co innego niż słowa Wałęsy, który w gruncie rzeczy, w swoim stylu, a więc ostro, a nawet brutalnie, odniósł się do zasad demokracji, a więc rządów większości.
Zdanie o ostatniej ławce lub miejscu poza murami sejmu dla homoseksualistów zrozumiałam zupełnie inaczej niż większość komentatorów i nie widzę tu żadnej paraleli z gettem ławkowym!

To raczej nawiązanie, oczywiście bardzo niefortunne, do zasady, że aby znaleźć się w sejmie trzeba przekroczyć próg 5%.

A co naprawdę powinno nas martwić w sprawie osób homoseksualnych? To, że spora część (a może większość?)  społeczeństwa,  mówiąc o homoseksualistach, myśli o ich życiu seksualnym. Tymczasem ono stanowi ważną, ale przecież niewielką część naszego życia, bez względu na to, czy jesteśmy homo- czy heteroseksualni. I przecież osób heteroseksualnych nie oceniamy przez pryzmat ich seksualności, bo nic o niej nie wiemy!
Żeby jednak, patrząc na homoseksualistę, nie widzieć go od razu w sytuacji intymnej, potrzebna jest zmiana mentalna, a ta bez edukacji jest niemożliwa!

iza leszczyna

Powrót