24 stycznia 2012

Koniki polne będą zawsze wśród nas

Witold Gadomski w poniedziałkowej GW rozprawia się z powszechnymi i obowiązkowymi systemami emerytalnymi. I choć znaczna część artykułu to przypomnienie faktów dotyczących powstawania systemów emerytalnych w kształcie, jaki znamy dzisiaj, a z faktami przecież się nie dyskutuje, to niektóre wnioski i konkluzje budzą mój sprzeciw.
Autor pisze, że państwo – poprzez obowiązkowy system emerytalny – zdejmując z obywateli odpowiedzialność za swój byt na starość, wzmacnia niefrasobliwość tych, co przypominają konika polnego z bajki La’Fontaina, który nie zrobił zapasów na zimę i szukał pomocy u mrówki.
Brzmi logicznie, problem jednak w tym, że bez względu na warunki, w jakich żyjemy, ludzie, jeśli przyjmiemy kryterium zapobiegliwości i pracowitości, dzielą się na mrówki i koniki polne. Można te cechy stymulować bodźcami zewnętrznymi, ale nie sposób ich wyeliminować. Zawsze spotkamy Tomaszka z “Nocy i dni” i Wokulskiego z “Lalki”, bez względu na to, czy istnieje powszechny i obowiązkowy system emerytalny, czy nie. I po to właśnie, żeby Wokulscy nie musieli utrzymywać Tomaszków funkcjonują niedoskonałe, podatne na niekorzystne wpływy demograficzne i stające się łupami populistycznych polityków (wyprowadzenie przez SLD mundurówek z powszechnego systemu, odkładanie przez PiS reformy pomostówek) systemy emerytalne.
Gadomski nie zgadza się z powszechną opinią, że ludzie są zbyt ubodzy, żeby odkładać na emeryturę, bo przecież Chińczycy i Hindusi są biedniejsi, a oszczędności ich gospodarstw domowych powinny budzić nasz respekt. Zgoda, z tym, że nie o jakiś obiektywny szacunek zasobności bądź ubóstwa obywateli naszego kraju chodzi, a raczej o subiektywne przekonanie o własnych dochodach. Niestety badania pokazują, że zdecydowana większość z nas uważa swoje dochody za niskie (nawet wtedy, gdy są przyzwoite). Jak zmotywować tę część społeczeństwa do odkładania na własną emeryturę? Jak ochronić ich przed własną krótkowzrocznością? I w końcu, jak ochronić zapobiegliwych i roztropnych przed krótkowzrocznością sąsiada?
Trzeba też pamiętać, że są wśród nas tacy, którym zdarza się jeździć “na gapę”. “Free-riding” to anglojęzyczne określenie tych obywateli, którzy liczą na to, że inni są mrówkami. Dlatego właśnie system musi być powszechny i obowiązkowy. Inaczej nie działa. Nie da się zbudować enklaw dla tych, co zadbali o swoją konsumpcję na starość i slumsów dla tych, co tego nie zrobili. Żyjemy obok siebie, w tej samej dzielnicy, w tym samym domu, na tym samym piętrze.
Można też powiedzieć, że dzieci mają obowiązek zaopiekować się starymi rodzicami, przecież zawsze tak było (do czasu Bismarcka). Kiedyś tak, rodziny były wielopokoleniowe, mieszkały razem, więc starzy rodzice mogli liczyć na opiekę. Dzisiejszy świat jest zupełnie inny. Mieszkamy w różnych częściach Polski i świata, co zrobimy ze staruszkami, o których dzieci zapomną?
Na koniec autor kreśli idylliczną wizję państwa po upadku systemu emerytalnego. Czyta się pięknie” ” Rozpad systemów emerytalnych radykalnie zmniejszy rolę państwa(…) Racjonalnie kalkulujący ludzie potraktują posiadanie dzieci nie jako koszt obciążający, bieżący, ale jako inwestycję w przyszłość (…) będą wzmacniali więzy rodzinne. Renesans przeżyją małe wspólnoty – gminy, parafie – gdzie osoby wykluczone będą szukały wsparcia(…)”
Tak. Może. Za 100 lat? Tyle, że politycy mają obowiązek mieć plan także na najbliższe 100 lat. A to, o czym pisze Gadomski to zmiana cywilizacyjna, której początkiem musi być kształtowanie poczucia odpowiedzialności za swoją starość.  Ale nie powinno odbywać się to kosztem podważania zaufania do państwa. Pozostawienie bez komentarza słów studentów, którzy mówią, że “to państwo nigdy nie wypłaci nam emerytur” sugeruje, że są inne lepsze państwa, które sobie z systemami emerytalnymi radzą lepiej. Czy na pewno?
Nie ma lepszego sposobu uczenia odpowiedzialności, niż pomoc w zrozumieniu świata i obowiązujących w nim zasad i systemów. Mądre wyjaśnianie i tłumaczenie istoty polskiego systemu emerytalnego, zawierajacego przecież zarówno elementy zależności poziomu świadczenia od wkładu do systemu, jak i elementy polityki redystrybucji w celu ochrony dochodów najuboższych grup emerytów mogłoby pomóc młodym ludziom podejmować świadome decyzje dotyczące ich oszczędności. Społeczeństwo chętniej słucha publicystów i ludzi mediów niż polityków. Może warto pisać, że nasz system zdefiniowanej składki w części lokowanej w OFE jest i tak lepszy od wielu innych systemów emerytalnych? Może warto oswajać myśl o konieczności wydłużania wieku emerytalnego? Może warto odpowiedzialnie edukować zamiast roztaczać nierealne, póki co, wizje świata samych mrówek?

 

 

iza leszczyna

 

 

 

Powrót