27 grudnia 2012

Koniec roku, czas podsumowań…

Koniec roku, a jednocześnie półmetek prezydentury Krzysztofa Matyjaszczyka to dobry moment, żeby wystawić ocenę cząstkową, bo oceną końcową będzie wynik wyborczy w 2014 roku.

Zacznę od tego, co w tym czasie się udało, bo to lista znacznie krótsza od listy porażek i niedotrzymanych obietnic.

Sukcesem, niestety nie K. Matyjaszczyka, lecz jego poprzedników, są zakończone lub prawie zakończone inwestycje: filharmonia,  hala sportowa, nowa linia tramwajowa, Aleja  NMP. Tu warto wspomnieć o wsparciu, jakie dla pozyskania ogromnych zewnętrznych  środków finansowych mieli parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej.
Czy dało się popsuć realizację inwestycji podanych na tacy? Raczej nie!
Prezydent lubi chwalić się także internetowymi konsultacjami społecznymi, które wprowadził Piotr Kurpios, będąc komisarzem miasta.

I na tym kończy się lista sukcesów, bo trudno za sukces uznać fakt uszczuplenia kasy miasta o 150 tys. zł. na in vitro, które w sposób korzystniejszy dla przyszłych rodziców będzie finansowane z kasy państwa już w 2013 roku.

Lista zaniechań i nieudolności jest niestety tak długa, że aby nie nadwyrężyć możliwości percepcyjnych (mam na myśli zdolność przyswajania złych informacji) czytelników, wymienię tylko niektóre z nich.
Każdego roku miało powstać 1000 miejsc pracy. Niestety tendencja jest odwrotna, miejsc pracy ubywa, ubywa też młodych częstochowian, a jedyne, co rośnie to bezrobocie. Częstochowa miała być miastem akademicko-przemysłowym. Tymczasem o nowych inwestycjach przemysłowych w ogóle nie ma mowy, a na uczelniach mamy coraz mniej studentów.

Przedsiębiorcy i przedstawiciele biznesu zgodnym chórem twierdzą, że Częstochowa wciąż jest miastem nieprzyjaznym biznesowi, a urzędnicy pozostają aroganccy i niekompetentni czyli dokładnie tacy sami, jak za czasów odwołanego prezydenta T. Wrony.
Kolejna porażka to zarządzanie oświatą. Prezydent przekroczył uprawnienia organu prowadzącego szkoły i naruszył zasady konstytucyjne, zabierając dyrektorom szkół przysługujące im kompetencje. Powyższe zdanie, to nie opinia, ale cytat z wyroku Wojewódzkiego  Sądu Administracyjnego z 5 listopada 2012 r.
Mówiąc  wprost,  dyrektorzy częstochowskich szkół jeszcze nigdy nie byli tak ubezwłasnowolnieni, a nauczyciele i rodzice uczniów tak lekceważeni, jak podczas kadencji prezydenta Matyjaszczyka, któremu pomyliły się chyba epoki i przekazuje szkołom wytyczne, jak pierwszy sekretarz PZPR w czasach PRL-u. Okazuje się, że młody wiek prezydenta nie ma tu nic do rzeczy, znaczenie ma raczej formacja, z jakiej się wywodzi i jej sentyment do gospodarki nakazowo-rozdzielczej.

Następna niekompetencja to zarządzanie ruchem drogowym w mieście. Strach się bać, jak częstochowianie przeżyją budowę skrzyżowania wielopoziomowego przy DK1 (ten projekt to także zasługa parlamentarzystów PO), bo naprawa każdej drogi paraliżuje miasto i nie chodzi o to, aby narzekać na remonty, ale o  brak elementarnych  umiejętności kierownictwa MZD.
Prezydent naprawdę ma spore zdolności niszczenia tego, co w Częstochowie było wielkie, jak Festiwal Gaude Mater, czy choćby tylko fajne, jak Reagge Day.

O liderze świadczą też jego najbliżsi współpracownicy. Ale i tu nie ma nic dobrego do powiedzenia. O jednym z nich, zgodnie z zasadą, że w towarzystwie pewnych nazwisk się nie wymienia, nie warto wspominać, a pozostali wciąż nie znają topografii naszej, niemającej szczęścia do włodarzy, Częstochowy.

Ale przecież kocham moje miasto, więc życzę Panu Prezydentowi, żeby w nadchodzącym 2013 roku dał radę. Może wreszcie uda mu się zrobić coś pozytywnego, coś, co będzie mógł zapisać na swoje konto? Cokolwiek…

Powrót