6 listopada 2012

Katastrofa smoleńska, dramat narodowy czy grecka tragedia?

To nie zła polityka informacyjna rządu, ani pogoń mediów za newsem, czy jak powiedział J. Gugała: “podtykanie mikrofonu każdemu idiocie, który zechce się przed nim wypróżnić” są odpowiedzialne za to, że część polskiego społeczeństwa uwierzyła w “sensacyjne” doniesienia Rzepy. Ale przecież ktoś jest odpowiedzialny za to, że w nowoczesnym i demokratycznym państwie środkowej Europy w drugiej dekadzie XXI wieku są ludzie, i to wcale niemało, którzy uwierzyli w to, że Rosjanie zamordowali Lecha Kaczyńskiego, a polski rząd, jeśli nie pomagał w zbrodni, to przynajmniej mataczył w śledztwie!!!

Odpowiedzialnych za to niebezpieczne zjawisko społeczne powinno się wskazać i nie chodzi o polowanie na czarownice, ale o to, żeby oddzielić szaleństwo od rozsądku w polskim życiu publicznym. Wydaje się, że jedynym sposobem byłoby postawienie każdemu parlamentarzyście z Klubu PiS prostego pytania: czy wierzy w tezę o zamachu? Odpowiedź twierdząca powinna eliminować z merytorycznej debaty o państwie, gospodarce, edukacji, bezpieczeństwie, ochronie zdrowia, z debaty o wszystkim, co stanowi przyszłość naszej Ojczyzny. Bo jak o przyszłości naszych dzieci i wnuków mają decydować ludzie, dla których nie liczą się fakty, wyniki badań komisji złożonej z najlepszych polskich ekspertów i fachowców od katastrof lotniczych, nie liczy się wybrany demokratycznie rząd, prezydent, śledztwo niezależnej prokuratury? Jak, choćby tylko potencjalnie, mają rządzić Polską ludzie, którzy nie szanują demokracji i nie szanują własnego państwa?!

Nie da się już uniknąć spustoszenia, jakie posłowie PiS i zwolennicy tej partii zasiali w głowach i sercach tysięcy/milionów ludzi, powtarzając wielokrotnie, cynicznie lub bezkrytycznie (w zasadzie nie ma większego znaczenia jakimi kierowali się pobudkami ) zdania o zbrodni, morderstwie, zamachu, wybuchu, a ostatnio o trotylu. To smutna konstatacja, ale tak naprawdę znaczy tylko, że mamy bardzo dużo do zrobienia. Jesteśmy to winni obywatelom naszego kraju, my-politycy i media. Media, po wpadce “Rzeczpospolitej”, rozmawiają z członkami komisji Millera, socjologami, psychologami, ekspertami. Czy przebiją się z racjonalnym, rzeczowym komunikatem? Nie wiem, ale starania trzeba podejmować. To samo musi robić rząd, żeby statystyczny Polak, który nie czytał przecież raportu Millera, przyswoił sobie minimum informacji o przyczynach katastrofy. Minimum, które ograniczy podatność na manipulację.

Istnieje oczywiście zagrożenie: przedstawiciele rządu wypowiadający się nt. katastrofy zostaną natychmiast zaatakowani przez zwolenników teorii Macierewicza, a w świat pójdzie informacja o wojnie polsko-polskiej, która wciąż trwa. Mimo tego zagrożenia, rząd musi przeciąć węzeł smoleński, bo w końcu zaciśnie się pętlą na zbiorowej świadomości Polaków, a to jest scenariusz na wieloletni dramat narodowy, który łatwo zamienić w grecką tragedię.

iza leszczyna

Powrót