4 marca 2013

Jak Ludzie Prezydenta Częstochowy o unijne pieniądze zabiegali.

Jak Ludzie Prezydenta Częstochowy o unijne pieniądze zabiegali.

Podczas Konwentu Marszałków w Białowieży (18-20.02) Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przedstawiło wstępne propozycje podziału środków z nowej perspektywy między województwa. Na największą kwotę – ok. 2,8 mld euro – może liczyć województwo śląskie.
Podzielić te pieniądze w sposób, który pozwoli  zmniejszyć dystans cywilizacyjny między nami a starymi krajami UE, zapewni rozwój poszczególnych subregionów i  podniesie jakość życia mieszkańców, to nie lada wyzwanie.

Dlatego też samorząd wojewódzki już dawno rozpoczął przygotowania do podjęcia tej kluczowej dla przyszłości województwa decyzji: ile, komu i na co? A że nikt nie wie lepiej, co mu jest potrzebne, niż my sami, dlatego Wydział Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego zwrócił się do potencjalnych beneficjentów, w tym samorządu Częstochowy, o złożenie propozycji projektów. Oczywiście dość ogólnie,  na tzw. fiszkach, ale z określeniem celów, opisem inwestycji i wysokością potrzebnych środków finansowych.

Jak o te środki zawalczył  Prezydent Częstochowy?  W czym  upatruje szansy na obudzenie energii, która wciąż śpi snem zimowym, choć już trzecia wiosna prezydentury Krzysztofa Matyjaszczyka  puka do drzwi ?
Każdy, kto choć trochę interesuje się gospodarką wie, że w nowej perspektywie Unia stawia na badania naukowe,  szczególnie stosowane i wdrożeniowe, które łączą potencjał nauki  i biznesu, opierając się na współpracy uczelni i przedsiębiorców. Można było mieć zatem nadzieję, że taki innowacyjny i rozwojowy dla Częstochowy projekt powstanie, tym bardziej, że Pan Prezydent często powołuje się na silne związki z Politechniką Częstochowską.  Niestety, ludzie Prezydenta postawili co prawda na współpracę, ale sami ze sobą! Głównym beneficjentem nowej perspektywy unijnej ma stać się spółka miejska – Częstochowskie Przedsiębiorstwo Komunalne czyli Sobuczyna!
Sobuczyna, zarządzająca składowiskiem odpadów, to spółka, w którą kolejni włodarze Częstochowy inwestują ogromne pieniądze. Nie wiadomo, czy potrzebnie, bo analiza kosztów wykonana przez tę spółkę w związku z wdrażaniem “ustawy śmieciowej” pokazała, że częstochowianie powinni płacić za śmieci więcej niż mieszkańcy innych miast!

To po co nam właściwie Sobuczyna, jeśli nie obniża kosztów wywozu śmieci dla mieszkańców miasta, a wręcz je podwyższa?

I dlaczego mielibyśmy wpompować 667 mln. zł. (!) w projekt skazany na porażkę? A że tak byłoby, widać z dotychczasowego procesu wdrażania “ustawy śmieciowej” w Częstochowie. Mówiąc delikatnie,  CzPK nie staje na wysokości zadania. Kolejne Zarządy, niestety z nadania politycznego,  nie gwarantują wysokiej jakości menadżerów potrzebnych  do realizacji dużych i trudnych projektów.
Ludzie  Prezydenta powiedzą pewnie, że decyzje jeszcze nie zapadły, że RPO dopiero powstaje, że przecież  Prezydent zmienił decyzję (pod wpływem opinii publicznej) i jednak nie śmieci, ale drogi będą dla Częstochowy kluczem do sukcesu!

Można powiedzieć  wszystko, ale nie zmieni to faktu, że Prezydent Matyjaszczyk nie przygotował dla Częstochowy projektu na miarę nowej perspektywy finansowej, nie wykorzystał szansy, jakiej po raz drugi nasze miasto nie dostanie.

Nagła zmiana decyzji i chęć przeznaczenia pieniędzy na drogi  nie świadczy najlepiej o zarządzaniu strategicznym w naszym mieście, jest raczej dowodem braku długofalowej wizji rozwoju.
Oczywiście, parlamentarzyści PO będą przekonywać Marszałka i Zarząd Województwa Śląskiego, że trzeba dać pieniądze na to, o co wnioskuje Prezydent, bo to jego prerogatywa.
Ale czy w tej jedynej i niepowtarzalnej dla rozwoju miasta chwili, nie mogliśmy być lepiej przygotowani?

Szkoda, że w wyścigu o środki unijne już na starcie pokazaliśmy, że nie mamy pomysłu na Częstochowę, a prawie 700 mln. zł. jednego dnia chcemy przeznaczyć na śmieci, drugiego na drogi i nikt nie wie, co przyniesie dzień trzeci…

iza leszczyna

Podczas Konwentu Marszałków w Białowieży (18-20.02) Ministerstwo Rozwoju Regionalnego przedstawiło wstępne

propozycje podziału środków z nowej perspektywy między województwa. Na największą kwotę – ok. 2,8 mld euro –

może liczyć województwo śląskie.
Podzielić te pieniądze w sposób, który pozwoli  zmniejszyć dystans cywilizacyjny między nami a starymi

krajami UE, zapewni rozwój poszczególnych subregionów i  podniesie jakość życia mieszkańców, to nie lada

wyzwanie.

Dlatego też samorząd wojewódzki już dawno rozpoczął przygotowania do podjęcia tej kluczowej dla przyszłości

województwa decyzji: ile, komu i na co? A że nikt nie wie lepiej, co mu jest potrzebne, niż my sami, dlatego

Wydział Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego zwrócił się do potencjalnych beneficjentów, w tym

samorządu Częstochowy, o złożenie propozycji projektów. Oczywiście dość ogólnie,  na tzw. fiszkach, ale z

określeniem celów, opisem inwestycji i wysokością potrzebnych środków finansowych.

Jak o te środki zawalczył  Prezydent Częstochowy?  W czym  upatruje szansy na obudzenie energii, która wciąż

śpi snem zimowym, choć już trzecia wiosna prezydentury Krzysztofa Matyjaszczyka  puka do drzwi ?
Każdy, kto choć trochę interesuje się gospodarką wie, że w nowej perspektywie Unia stawia na badania

naukowe,  szczególnie stosowane i wdrożeniowe, które łączą potencjał nauki  i biznesu, opierając się na

współpracy uczelni i przedsiębiorców. Można było mieć zatem nadzieję, że taki innowacyjny i rozwojowy dla

Częstochowy projekt powstanie, tym bardziej, że Pan Prezydent często powołuje się na silne związki z

Politechniką Częstochowską.  Niestety, ludzie Prezydenta postawili co prawda na współpracę, ale sami ze

sobą! Głównym beneficjentem nowej perspektywy unijnej ma stać się spółka miejska – Częstochowskie

Przedsiębiorstwo Komunalne czyli Sobuczyna!
Sobuczyna, zarządzająca składowiskiem odpadów, to spółka, w którą kolejni włodarze Częstochowy inwestują

ogromne pieniądze. Nie wiadomo, czy potrzebnie, bo analiza kosztów wykonana przez tę spółkę w związku z

wdrażaniem “ustawy śmieciowej” pokazała, że częstochowianie powinni płacić za śmieci więcej niż mieszkańcy

innych miast!

To po co nam właściwie Sobuczyna, jeśli nie obniża kosztów wywozu śmieci dla mieszkańców miasta, a wręcz je

podwyższa?

I dlaczego mielibyśmy wpompować 667 mln. zł. (!) w projekt skazany na porażkę? A że tak byłoby, widać z

dotychczasowego procesu wdrażania “ustawy śmieciowej” w Częstochowie. Mówiąc delikatnie,  CzPK nie staje na

wysokości zadania. Kolejne Zarządy, niestety z nadania politycznego,  nie gwarantują wysokiej jakości

menadżerów potrzebnych  do realizacji dużych i trudnych projektów.
Ludzie  Prezydenta powiedzą pewnie, że decyzje jeszcze nie zapadły, że RPO dopiero powstaje, że przecież

Prezydent zmienił decyzję (pod wpływem opinii publicznej) i jednak nie śmieci, ale drogi będą dla

Częstochowy kluczem do sukcesu!

Można powiedzieć  wszystko, ale nie zmieni to faktu, że Prezydent Matyjaszczyk nie przygotował dla

Częstochowy projektu na miarę nowej perspektywy finansowej, nie wykorzystał szansy, jakiej po raz drugi

nasze miasto nie dostanie.

Nagła zmiana decyzji i chęć przeznaczenia pieniędzy na drogi  nie świadczy najlepiej o zarządzaniu

strategicznym w naszym mieście, jest raczej dowodem braku długofalowej wizji rozwoju.
Oczywiście, parlamentarzyści PO będą przekonywać Marszałka i Zarząd Województwa Śląskiego, że trzeba dać

pieniądze na to, o co wnioskuje Prezydent, bo to jego prerogatywa.
Ale czy w tej jedynej i niepowtarzalnej dla rozwoju miasta chwili, nie mogliśmy być lepiej przygotowani?

Szkoda, że w wyścigu o środki unijne już na starcie pokazaliśmy, że nie mamy pomysłu na Częstochowę, a

prawie 700 mln. zł. jednego dnia chcemy przeznaczyć na śmieci, drugiego na drogi i nikt nie wie, co

przyniesie dzień trzeci…

iza leszczyna

Powrót