12 sierpnia 2013

Jak Lewiatan badanie o OFE robił, a media komentowały

Jedna z pracowni badających opinię publiczną na zlecenie Lewiatana, który zrzesza między innymi Powszechne Towarzystwa Emerytalne zarządzające OFE,  przeprowadziła badanie pt. postawy Polaków wobec funduszy emerytalnych. Super. Sprawa ważna i aktualna, więc badanie potrzebne.

Problem w tym, że albo z wynikami coś nie tak, albo ekonomiści w prognozach dotyczących dobrowolnego udziału Polaków w OFE się mylą. No bo jak inaczej wytłumaczyć to, że wg powyższego  badania 57% respondentów nie przeniosłoby swoich składek z OFE do ZUS,  gdy tymczasem ekonomiści załamują ręce (w wielkiej trosce o rynek kapitałowy), że w wariancie dobrowolności tylko  ok. 10% ubezpieczonych zostanie w OFE?  Trudno założyć, że pozostałe 47% populacji ubezpieczonych, przekonanych do OFE,  to bezwolne istoty, które  nie podejmą działania na rzecz swojej własnej emerytury czyli działania w swoim interesie.  Tym bardziej, że to aktywność dość prosta, polegająca na przesłaniu decyzji – tak, chcę, żebyście zarządzali moją składką. I tyle.

Skąd zatem  rozbieżność niemal pięćdziesięcioprocentowa między deklaracjami składanymi ankieterom a prognozami ekspertów?
Przyjrzyjmy się pytaniom,  na jakie telefonicznie odpowiadali respondenci. Jedno z nich brzmiało: “Jak Pan/Pani  ocenia to, że od 14 lat istnieją OFE, w których Polacy zgromadzili już 280 mld zł na swoje emerytury?” W zasadzie nie można na to pytanie odpowiedzieć: “źle”. Zgromadzone na emerytury pieniądze kojarzą się tylko pozytywnie, trzeba być nieodpowiedzialnym utracjuszem, żeby tego nie doceniać! Ale gdyby to samo pytanie zadać tak: “Jak Pan/Pani ocenia to, że od 14 lat istnieją OFE, w których pieniądze gromadzone  przez  Polaków na emerytury podlegają ryzyku giełdowemu?”, odpowiedzi  byłyby prawdopodobnie inne. Można by jeszcze zapytać w ten sposób:” Jak Pan/Pani  ocenia to, że od 14 lat istnieją OFE, w których – gromadząc pieniądze na swoje emerytury – zadłużyliśmy  pokolenie naszych dzieci na 270 mld. zł.?”

Inne pytanie badania przeprowadzonego  na zlecenie Lewiatana brzmiało: “Czy zdecydował(a)by się Pan/Pani na  przekazanie pieniędzy ze swojego rachunku w OFE do ZUS, gdyby rząd wprowadził taką możliwość?”
Czy na pewno to, że na tak zadane pytanie, sugerujące, że w OFE mamy swoje konto, a w ZUS – nie, choć to nieprawda,  20% osób odpowiedziało – “nie”, a  23% –  “nie wiem”, to dowód zaufania do OFE? Dla mnie taka konstatacja jest co najmniej wątpliwa, ale co tam, przecież dziennikarze nie są od analizowania rzetelności badań, ale od wymyślania tytułów, które zwalniają czytelnika z  czytania treści artykułu i kreują rzeczywistość, najlepiej czarno-białą, bo taka jest prosta i zrozumiała.

Co zatem przeczytaliśmy w mediach nt. postaw Polaków wobec OFE?
Rzeczpospolita:  “OFE wzbudzają zaufanie”, “Dobrze oceniamy fundusze emerytalne”, Forbes: “Polacy bardziej wierzą w emerytury z OFE”, podatki.biz: “Polacy chcą utrzymania OFE”… Po przeczytaniu tytułu wszystko staje się  jasne, więc po co czytać resztę?

Szkoda tylko, że ta stylistyka, nadmiernie upraszczając świat, oducza myślenia (a przecież wszyscy narzekamy, że to szkoła odmóżdża młodych ludzi),  szkoda wreszcie, że tytuły gazetowe utrwalają w świadomości Polaków odwieczny (z czasów zaborów, wojen, PRL-u) podział na złą, głupią i pazerną władzę (“Rząd wykrwawia OFE”,  “Skok na kasę”) i dobrych mądrych i uczciwych obywateli. Tymczasem podział taki nie zawsze jest trafny, bo i władza bywa głupia, i obywatele niezbyt mądrzy, a złodzieje zdarzają się niestety i tu, i tu.
Tak bywa we wszystkich demokratycznych krajach, bo demokracja nie sprawia, że ludzie stają się mądrzejsi i  lepsi. To autonomiczna szkoła i wolne media mają “wykształcić” krytycznych i uczciwych obywateli, rozumiejących, czym jest państwo, wspólnota narodowa, solidarność międzypokoleniowa i…płacenie podatków.

Ze  zdziwieniem przeczytałam też artykuły w DGP, w których rolę eksperta objaśniającego analitykom(!) konsekwencje decyzji w sprawie OFE dla biznesu pełni pan  Michel A. Khalaf odpowiedzialny w amerykańskiej firmie ubezpieczeniowej za region  Europy Środkowo-Wschodniej i Afrykę.  Pan ten twierdzi, że jego firma jest rozczarowana decyzjami polskiego rządu.  Oczywiście ma do tego prawo.  Ale opinie kogoś, kto jest wynagradzany za zdobywanie nowych rynków dla firmy ubezpieczeniowej, i pani prezes IGTE, która straszy odpływem z Polski wszystkich inwestorów, nie tylko udziałowców PTE, nie są obiektywne i nie powinny być podstawą dramatycznego tytułu:  “Biznes stracił miliony przez rządowe mieszanie w OFE”. Kształtować  opinię publiczną w ten sposób, to jak pytać o jakość odkurzacza akwizytora, który zapukał do naszych drzwi, żeby go sprzedać.

Dobrze, że media są krytyczne, bezkompromisowe i surowe w ocenach rządu, ale nie mogą rezygnować ze zdrowego rozsądku w opisie rzeczywistości niezależnie od tego, czy lubią jakiś rząd, czy nie.

 

 

Powrót