9 kwietnia 2014

Giełda i futurologia

Z prawdziwą przyjemnością czytam bloga Pana Rafała Hirscha, nawet wtedy, gdy się z nim nie zgadzam. Tak było i tym razem, ale zanim nie zgodzę się z tezami ?OFE czy ZUS ? wybór na dwa lata?, doprecyzuję, co mam na myśli, gdy mówię o ?dłuższym terminie? w kontekście systemu emerytalnego. Otóż oszczędzanie na emeryturę to horyzont ok. 40 lat i o takim myślałam, mówiąc, że trudno założyć wyższy wzrost giełdy niż gospodarki w takim okresie. Zatem, żeby dowodzić wyższości oszczędzania na emeryturę w OFE nad oszczędzaniem w ZUS, musielibyśmy postawić tezę przeciwną: że giełda będzie dawać wyższe stopy zwrotu niż waloryzacja na subkoncie przez 40 lat. Rafał Hirsch taką tezę stawia, twierdząc, że aby Polska dogoniła Zachód, udział giełdy w gospodarce musi być znacząco wyższy. Ale są ekonomiści, na przykład tacy jak noblista prof. E.C. Prescott, którzy twierdzą, że Polska ma szansę dogonić Zachód w perspektywie 10- 15 lat, a nie 40. Czy zatem przyjmując tezę mojego adwersarza, można by powiedzieć, że przez 10, 15 lat stopa zwrotu z OFE ma szansę być wyższa niż waloryzacja subkonta, zatem warto zostać w OFE ?

Można by tak powiedzieć, ale uczciwie trzeba dodać, że giełda w kraju słabo rozwiniętym rośnie szybciej dlatego, że inwestycje są obarczone większym ryzykiem, stąd wyższa premia za nie. Ale też wyższa zmienność tych stóp zwrotu. Inwestorzy emerging markets są bardziej skłonni do impulsywnych decyzji, co nie zawsze jest dobre dla płotki (a raczej płoteczki), jaką jest na giełdzie przyszły emeryt.

Można by tak powiedzieć, gdyby nie to, że GPW bez ok. 20 mld zł dopingu rocznie z kasy państwa to już nie to samo. Warszawska giełda ma szansę stać się normalna, tzn. podobna do innych giełd świata, na których, jak przystało na wolny rynek, inwestowane są prywatne pieniądze prywatnych ludzi, a przewartościowanie akcji jest elementem normalnej gry giełdowej, zwanej spekulacją, a nie wieloletniego interwencjonizmu państwa. Warto też pamiętać, że po nieuzasadnionym, niczym innym niż sztucznie generowany popyt, wzroście cen akcji, musi nastąpić ich spadek. I nie ma co podnosić larum, że nasze składki są wobec tego bardziej narażone na ryzyko przy obecnej polityce inwestycyjnej OFE niż wcześniej, bo to nieprawda. Po pierwsze bezpieczną częścią portfela przyszłego emeryta jest subkonto, mniej zmienne niż wycena obligacji skarbowych. Po drugie OFE nigdy ?nie uciekały? w obligacje, żeby ratować przed stratą swoich członków, bo ich udział w giełdzie jest tak duży, że ten ruch spowodowałby jeszcze większe spadki wartości akcji, a w konsekwencji jeszcze większe straty członków OFE.

Można by wreszcie tak powiedzieć, gdyby OFE były perpetuum mobile, które zawsze będzie w dobrej formie, ale nie są. Pisaliśmy o tym w rządowym ?Przeglądzie funkcjonowania systemu emerytalnego?: jeśli zgadzamy się, że pokolenie pracujące będzie mniej liczne niż pokolenie emerytów, to OFE w przyszłości muszą więcej sprzedawać niż kupować, a to nigdy nie jest dobre dla ceny. Taka sytuacja jest nieunikniona, a rząd swoją decyzją tylko zminimalizował jej skutki, obniżając składkę do kapitałowej części systemu emerytalnego, i rozłożył je w czasie, wprowadzając suwak bezpieczeństwa.

To w perspektywie wieloletniej, a co można powiedzieć o krótszym horyzoncie czasowym? Pan Redaktor Rafał Hirsch koncentruje się na dwóch najbliższych latach, bo decydujemy przecież o składce na ten okres (później decyzję będzie można zmienić) i pisze: ??najbliższe lata dla polskiej gospodarki będą całkiem udane (?) Czy w takiej sytuacji powinniśmy oczekiwać spadków na giełdzie? Raczej nie??

Można by tak powiedzieć, gdyby nie sytuacja na Ukrainie. Niestety doniesienia z ostatnich dni zwiększają, a nie zmniejszają nasz niepokój o to, jaki będzie rozwój wydarzeń za naszą wschodnią granicą. Jak zareaguje giełda? Nie wiem, ale myślę, że nie wie tego także pan redaktor Rafał Hirsch. Chyba nie wiedzą nawet OFE, bo zwiększają inwestycje zagraniczne.

Jest jeszcze jeden argument, który każe poddać w wątpliwość wiarę w to, że giełda będzie rosnąć szybciej niż gospodarka. Otóż wniosek taki jest formułowany na podstawie danych historycznych. Antycypując przyszłość, większość z nas myśli, że da się przewidzieć przyszłe wydarzenia na podstawie analizy przeszłych. To tradycyjny błąd szkoły, która przygotowuje uczniów do życia w świecie, którego już nie będzie, gdy staną się dorosłymi. Wiem, że trudno być Stanisławem Lemem, ale tym bardziej bądźmy ostrożni, mówiąc o przyszłości, w której teza o nadchodzącym świecie niskich stóp zwrotu jest tak samo prawdopodobna, jak teza o wysokich stopach zwrotu z giełdy.

Tymczasem pewne jest tylko jedno: że giełda zmienną jest, a nawet kapryśną, i założenie, że jesteśmy w stanie przewidzieć, co się na niej wydarzy w najbliższych dwóch latach jest dość śmiałe. Gdyby było inaczej, wszyscy mieliby szansę stać się bogaczami, inwestując na giełdzie, a tymczasem wielu inwestorów szuka także innych, bardziej stabilnych inwestycji. Konia z rzędem temu, kto zna bardziej stabilny podmiot niż państwo.

I wreszcie na koniec, warto pamiętać, że mówimy o małej części (2,92%) i przyszłych składek. Już zgromadzony kapitał w OFE i tak pozostaje na giełdzie. Tym bardziej każdy sam powinien rozważyć, czy chce ryzykować jeszcze większym kapitałem, czy woli powiększyć bezpieczną część swojego portfela.

Powrót