14 września 2011

Europa musi włączyć procedury ratujące jej życie…

Od zawsze wiadomo było, że każdy słyszy to, co chce usłyszeć! Ale dzisiaj jakby na nowo przekonujemy się, że to jest zdanie nad wyraz prawdziwe!
Minister Rostowski w Europarlamencie, podczas debaty o sytuacji w strefie euro, ostrzegł, że jeśli rozpadnie się strefa, to tego szoku nie wytrzyma Unia Europejska i dodał, że to jest groźne. Cytując słowa swojego przyjaciela – finansisty powiedział, że po takich wstrząsach gospodarczych, finansowych i politycznych rzadko zdarza się, żeby po 10 latach nie nastąpiła katastrofa wojenna. Czy to jest straszenie wojną?
Mogłoby być, gdyby minister mówił to na wiecu wyborczym, w dodatku będąc w opozycji. Tymczasem minister te słowa wypowiedział do europejskich polityków, od których decyzji (podjętych w najbliższych godzinach, dniach i miesiącach) zależy bezpieczeństwo projektu Adenauera, Schummana, Monneta. Przypomnijmy, projektu, którego najgłębszym sensem i celem było zapewnienie Europie pokoju po traumatycznych przeżyciach dwóch wojen światowych.

Mówienie, że Parlament Europejski to nie najlepsze miejsce na te słowa, to szczyt politycznej głupoty. Nie ma lepszego miejsca na świecie, bo tam właśnie – w sercu Europy muszą zapaść odpowiedzialne decyzje! Politycy europejscy doskonale naszego ministra zrozumieli, co więcej, w komentarzach zgadzają się, że takie mocne słowa są Europie dzisiaj potrzebne. Zrozumieli też inwestorzy i Wbrew temu, przed czym ostrzegała opozycja, rynki nie zareagowały nerwowo, bo rynki są mądre, emocjonalne, ale mądre. Reagują spadkami, gdy w kampanii wyborczej wypowiadają się populistyczni politycy, którzy, nie daj Boże mogliby dojść do władzy. Ale są spokojne, gdy racjonalny minister finansów dużego europejskiego kraju, który poradził sobie z kryzysem lepiej od innych, pogania swoich kolegów ze strefy euro do odważnych kroków. Europa musi włączyć procedury ratujące jej życie, nie ma już czasu na  dyskusję!

Słowa o eksportowaniu chaosu do Europy (prezes Kaczyński), pominę milczeniem. Zresztą komentujący polscy politycy opozycyjni pokazali dzisiaj, że w ogóle mają trudności z rozumieniem istoty rzeczy i znajdowaniem związków przyczynowo-skutkowych.
Posłowi Wziątkowi z SLD, który ubolewa, że straszymy, zamiast podać jako prezydencja sposoby na wyjście z kryzysu, proponuję przeczytać, co to jest “sześciopak”, bo to jest właśnie polska propozycja na kryzys. A tym, co narzekają, że Polska ma zbyt mało do powiedzenia w  Europie i stoi za drzwiami w dyskusjach o finansach strefy euro, przypomnę, że trudno decydować o strefie euro, jeśli nie jest się w strefie euro, a mówiąc wprost: to jest niemożliwe!  Ale żeby to wiedzieć, trzeba przeczytać Traktat Lizboński.

 

 

iza leszczyna

Powrót