19 października 2012

Dlaczego lewica boi się maszynki do głosowania czyli sesja Rady Miasta Częstochowy

Na szczęście Marszałek Sejmu Ewa Kopacz zupełnie niespodziewanie dla Przewodniczącego Rady Miasta Częstochowy Zdzisława Wolskiego zmieniła termin posiedzenia Sejmu RP i ….. włodarze naszego kochanego miasta nie zdołali przenieść sesji tak, aby żaden parlamentarzysta nie miał szansy na wzięcie w niej udziału. No, może z wyjątkiem posła Balta, który udowodnił kiedyś, że potrafi być na sesji, choć powinien być w Sejmie.

I tak, szczęśliwym, acz przypadkowym zrządzeniem losu, uczestniczyłam w XXVII Zwyczajnej Sesji Rady Miasta Częstochowy! Zaczęło się od maszynki do głosowania. Decyzję o przeznaczeniu 40 tys. zł. na zamontowanie w sali sesyjnej UM urządzenia do zliczania głosów radnych (za, przeciw, wstrzymujące się) Rada Miasta podjęła rok temu. I co? Przez wiele miesięcy Prezydent Matyjaszczyk rozgrywał radnych, jak dzieci, udając, że on i owszem, chciałby urządzenie elektroniczne kupić i zainstalować, ale radni nie mogą dojść do porozumienia, jakie właściwie ma być.

Tymczasem prawda jest taka, że nikt Prezydentowi nie każe radnych pytać, bo od realizacji zapisów budżetowych, w tym przeprowadzania koniecznych przetargów, jest organ wykonawczy, a więc prezydent i jego urzędnicy. Dyskusja o tym, czy maszyna ma dodatkowo liczyć czas wystąpień, a może umożliwiać odbieranie głosu krnąbrnym radnym, choć żenująca, jest celowo przedłużana, aby wkrótce okazało się, że ….. nie zdążymy w ty roku, może w kolejnym? Rozumiem, że głupio w archiwalnych zapisach głosowań będzie wyglądać to, że radni o “lewicowej wrażliwości” głosowali za likwidacją szkół i oddaniem przez Miasto wszystkich zadań z zakresu pomocy społecznej organizacjom pozarządowym. No ale tak już jest, jak sprawuje się mandat pochodzący z wyboru, to trzeba mieć odwagę i brać odpowiedzialność za każde “za, a nawet przeciw”! Ale Prezydentowi najwyraźniej też nie zależy na transparentności, więc czeka, udając, że maszyna do liczenia ma służyć radnym. Nic bardziej błędnego! Ona ma służyć wyborcom do kontrolowania radnych!

Był jeszcze miejski program dotyczący dofinansowania “in vitro”, który przeszedł, i może byłoby dobrze, gdyby nie to, że głosowanie nie miało i tak większego sensu: nie uda się wykorzystać w tym roku pieniędzy, bo procedury programu mówią, że pary kwalifikuje do programu realizator czyli prawdopodobnie jakaś wyspecjalizowana klinika. A jak ma to zrobić, skoro dopiero dzisiaj Rada program przyjęła, a gdzie przetarg na realizatora, no i żmudne wyłanianie przyszłych rodziców? Chyba, że ktoś wskaże Krewnych i Znajomych Królika… Czyli jest jak zawsze: lewicowe władze naszego miasta chciałyby zrobić coś spektakularnego, może i dobrego, ale nie potrafią!

Spektakularny był za to dzisiaj radny Danek, gdy grzmiał z mównicy, że miłość i serce mogą zapewnić dzieciom niepełnosprawnym tylko członkowie stowarzyszeń, bo pracownik MOPS – nie da rady! Polecam radnemu Dankowi serial “Głęboka woda”. Uczy pokory. Może radnego także? iza leszczyna

Powrót