19 lutego 2013

Demagogia kontra ekonomia

Nie oczekiwałam, że sejmowa debata o pakcie fiskalnym będzie tak ekscytująca,  jak książka Nicholasa Wapshotta o sporze między Keynesem a Hayekiem. Ale liczyłam na – choćby kilka – ekonomicznych argumentów ze strony prawicowej opozycji. Niestety, PiS nie wyszedł poza demagogię, a w najlepszych wystąpieniach poza argumentację emocjonalną. Zabrakło logicznego i racjonalnego przekazu, a to znaczy, że PiS wciąż mówi do “ludu smoleńskiego” i tylko ten rodzaj wyborców chce i potrafi uwieść.

Argumentum ad populum był zatem najczęściej stosowanym chwytem erystycznym, bo odwoływanie się do stereotypów i uprzedzeń, podsycanie strachu przed obcym i nieznanym to stara i sprawdzona metoda populistów  na zdobycie i utrzymanie elektoratu.
Z sejmowej mównicy słyszeliśmy więc grzmiących posłów PiS:
“Rząd chce wpędzić Polskę do strefy euro, a z Polaków zrobić współczesnych niewolników. Będziemy dziadami w strefie euro. To utrata suwerenności.” Było też o podpalaniu Polski, zamachu na konstytucję i jakimś bliżej nieokreślonym spisku możnych tego świata przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej.

Na nic zdały się wyjaśnienia ministra Rostowskiego  i ministra Serafina, że przyjęcie  paktu fiskalnego nie ma dla Polski żadnych konsekwencji, bo dotyczy strefy euro, w której Polski przecież nie ma!  Jedynym skutkiem jest to, że Polska będzie mogła uczestniczyć w debacie o przyszłości tej strefy, czym, jako żywo, powinniśmy być zainteresowani.

Tematem debaty była także nowa i stara perspektywa  finansowa UE. Ale i tu posłowie PiS byli nieugięci w totalnej krytyce rządu:  nie słyszeli nic a nic o udanych inwestycjach,  nowych drogach, boiskach i halach sportowych, infrastrukturze uczelni wyższych, wyremontowanych dworcach, domach kultury i … można by wymieniać długo, o czym nie słyszeli i czego nie widzieli posłowie PiS-u.

Pocieszające jest chyba tylko to, że jak ktoś niczego nie słyszy i niczego nie widzi, to znaczy, że niczego też nie rozumie, a jeśli nie rozumie, to na pewno nie może rządzić Polską.

Powrót