30 listopada 2011

Czy Sikorski poszedł o jeden most za daleko?

Słuchając opozycji można by powiedzieć, że nawet o dwa, ale czy na pewno?
Co przebija się do opinii publicznej z setek spotkań, konferencji, a nawet szczytów najmożniejszych tego świata? Z natłoku danych, z szumu informacyjnego wyławiamy skandale (seksualna afera szefa MFW Strauss-Kahna), dramaty (groźba bankructwa Grecji i niewypłacalności innych państw UE), tragedie (masakra na wyspie Utoya). Kto pamięta, choćby najmądrzejsze przemówienia polityków?
Gdyby Radosław Sikorski powtórzył wielokrotnie wygłaszane tezy polskiej racji stanu, w których domagamy się solidarności międzypaństwowej, odrzucenia partykularyzmów narodowych,  pogłębienia integracji, czy wreszcie odpowiedzialności za stabilizację finansów publicznych w strefie euro i całej Unii, czy znalazłby się w Financial Times? Nie, bo okrągłych zdań i poprawności politycznej wszyscy mamy po dziurki w nosie. Nie stać nas na pustą retorykę, gdy Europa chwieje się w posadach!  Zżymamy się przecież na polityków, którzy już, już mają ustalić plan ratunkowy i …rozjeżdżają się bez konkretów. Więc Sikorski im powiedział: “Stojąc tu, w Berlinie, jako Polak i Europejczyk, mówię: trzeba działać teraz.”

Zarzuty, że takie słowa padają na końcu polskiej prezydencji są nieuzasadnione. Pierwsze przemówienie Donalda Tuska w Europarlamencie było właśnie takie: więcej Europy w Europie. Wystąpienie Ministra Rostowskiego o groźbie konfliktu zbrojnego w przypadku rozpadu strefy euro szło o krok dalej. A kropkę nad “i” postawił dwa dni temu Minister Spraw Zagranicznych. Taką właśnie dyskusję moderowała Polska w czasie swojej prezydencji, od samego początku do końca.
Oburzenie skrajnej prawicy (czyt. PiS-u i Solidarnej Polski, bo nie widzę żadnej różnicy ideowej między tymi ugrupowaniami, a jedynie konflikt personalny) jest wyrazem paranoi politycznej, bo przecież od lat słyszymy o polskim rządzie “na kolanach”, a tymczasem Sikorski w swoim przemówieniu zwracał się do Brytyjczyków i Niemców,  wskazując ich konformizm, bierność, brak logiki i niedostateczną odwagę w naprawianiu Unii Europejskiej. To są słowa ministra kondominium? Chyba nie, więc o co tym razem wniosek o wotum nieufności?
Że nie ma zgody w Polsce na Unię jako konfederację? Przecież Unia jest częściowo konfederacją (wspólnotowe prawo, budżet, rynek, a po spełnieniu określonych warunków także waluta). Czyżby posłowie PiS nie wiedzieli za czym głosowali, przyjmując Traktat Lizboński? Czy może nie przeczytali wystąpienia Sikorskiego, ufając skrótom gazetowym, ale krytykują je dla zasady?
Że zamach na tożsamość, że Bóg, honor i Ojczyzna? Ale przecież Sikorski mówił o tożsamości narodowej właśnie,  religii,  stylu  życia,  moralności publicznej, a nawet stawkach podatku dochodowego i podatku VAT, uznając, że te powinny na zawsze pozostać w gestii państw. Mówił nawet o Grunwaldzie, Wiedniu i Rzeczpospolitej Obojga Narodów, a więc dał się ponieść ułańskiej fantazji:)
Krzyk podniósł się pewnie po słowach: “Stoimy  przed  wyborem,  czy  chcemy  być  prawdziwą  federacją,  czy  też  nie.” To pytanie ożywiło odwieczny spór o kształt Unii, spór między federalistami i zwolennikami Europy ojczyzn. Być może Minister mógł być bardziej dyplomatyczny, być może tezy wystąpienia powinien był przedstawić najpierw w polskim parlamencie, być może prawdziwy mąż stanu,  wiedząc, co jest dobre dla jego rodaków, stara się ich przekonać do swojej wizji, nie rzucając wszystkich kart na stół, bo polityka to nie poker. Być może. Ale dzisiejsze problemy są niestandardowe, a te wymagają niestandardowych zachowań. Wystąpienie Sikorskiego właśnie takie było. I dobrze!
A tym wszystkim, którzy bronią polskiej suwerenności, odrębności i wszelkich innych narodowych wartości dedykuję słowa kazania Skargi:
“Gdy okręt tonie, a wiatry go przewracają, głupi tłomoczki i skrzynki swoje opatruje i na nich leży, a do obrony okrętu nie idzie i mniema, że się sam miłuje, a on się sam gubi. Bo gdy okręt obrony nie ma, i on ze wszystkiem, co zebrał, utonąć musi. A gdy swemi skrzynkami i majętnością, którą ma w okręcie pogardzi, a z innymi się do obrony okrętu uda, swego wszystkiego zapomniawszy, dopiero swe wszystko pozyskał i sam zdrowie swoje zachował”.

iza leszczyna

Powrót