21 lutego 2012

Co zrobić ze Starcem-Utracjuszem? (3.odcinek bloga emerytalnego)

“Z radością zrzekłbym się w każdej chwili swojej potencjalnej, przyszłej emerytury, gdyby tylko państwo przestało zmuszać mnie do korzystania z wątpliwego dobrodziejstwa jakim jest system ubezpieczeń społecznych. Gdyby ten system był taki dobry, to przede wszystkim nie byłby obowiązkowy. Podniesienie wieku emerytalnego nie jest żadnym rozwiązaniem. Jest tylko kolejnym elementem reanimowania trupa jakim jest bandycki ZUS.” – napisał Adrian, poirytowany moim blogiem emerytalnym.
Nie zgadzam się z tymi zdaniami, więc kolejny odcinek będzie polemiką z Panem Adrianem:

Opowieści o tym, że ludzie sami mogliby odkładać na emeryturę i byliby na starość bogaczami, brzmią interesująco, ale są nieprawdziwe;(( Systemy emerytalne istnieją w naszej cywilizacji we wszystkich państwach, właśnie z powodu naszej krótkowzroczności i, niestety cwaniactwa części społeczeństwa, które podróżowałoby przez życie na gapę, myśląc, że jakoś to będzie. Na starość zostaliby bez grosza i Pan, Pani i ja musielibyśmy zrzucić się na pomoc społeczną dla nich. To chyba lepiej, żeby w systemie OBOWIĄZKOWYM (!) płacili jakąś, choćby najmniejszą, składkę w ciągu swojego aktywnego życia. Dodajmy, składkę przeznaczaną na utrzymanie dzisiejszych emerytów. Na tym polega solidaryzm pokoleniowy. Młodzi pracują na starych. Zbuntować się i nie dać grosza Starcom-Utracjuszom, Starcom-Nieudacznikom, czy wreszcie Starcom-Schorowanym, co w młodości nie oszczędzali na stare lata? Możliwe są dwa scenariusze:

1. Patrzymy na śmierć głodową tych ludzi (chyba mało komfortowe dla wszystkich, także dla patrzących)

2. Głodni proszą nas-Zapobiegliwych o jałmużnę (przy czym, jeśli jej nie damy, pewnie wezmą siłą, bo instynkt samozachowawczy to siła biologiczna, nie do powstrzymania).

Pan Adrian zrobił też fałszywe założenie, że odkładając indywidualnie na własną konsumpcję w wieku poprodukcyjnym, podwoi swoje zasoby i nie spotka go inwestycyjna klapa i bankructwo. Nie wziął pod uwagę, że gdyby lokował swoje pieniądze na giełdzie, czy w jakichś funduszach, to w wyniku kryzysu mógłby je stracić. A nawet, jeśli Panu Adrianowi by się udało, to nie wszyscy mają geny rekinów giełdowych. Co z tymi, którym samodzielne inwestowanie nie powiodło się? Oczywiście można lokować w miarę bezpiecznie w nieruchomości lub złoto i w długiej perspektywie jednak zarobić, ale ilu z nas stać na taką alokację dochodów? System emerytalny, paradoksalnie, dlatego jest najlepszym rozwiązaniem, bo jest powszechny i obowiązkowy i zapewnia wszystkim, choćby minimalny dochód na starość. Z tych samych powodów jest rozwiązaniem najgorszym, bo mniej efektywnym niż samodzielne inwestowanie. Ale umożliwia osiągnięcie celu społecznego, jakim jest zapewnienie źródła utrzymania w czasie, gdy nie możemy już pracować.  To naprawdę bardzo ważne zadanie demokratycznego państwa.
Wysokość naszych emerytur to inna historia. Napiszę o tym w czwartek.

iza leszczyna

Powrót