8 września 2010

8 września 2010 r.

Jeśli Janusz Palikot chce dyskusji o aborcji, rozdziale kościoła i państwa,  wyprowadzeniu religii ze szkoły, to po jakie licho zakłada nową partię? Przecież to hasła SLD, wystarczy się przepisać o kilka krzeseł w lewo. Co prawda przewodniczącym musiałby zostać Wojciech Olejniczak, pozwalający na pewną samodzielność intelektualną, co przy Grzegorzu Napieralskim bywa ryzykowne. A przecież Janusz Palikot lubi się różnić, czasem dla idei, czasem dla podtrzymania zainteresowania mediów, a czasem dla samego różnienia. O co chodzi mu teraz? Trudno postawić jednoznaczną diagnozę, tym bardziej, że Palikot przyzwyczaił wszystkich do swoich zaskakujących wolt. W zasadzie jednak to, co zrobi Palikot nie ma większego politycznego znaczenia i żadnego znaczenia dla państwa polskiego.
Z pewnością ma jednak znaczenie to, co mówi i robi prezes największej partii opozycyjnej, niedawny kandydat na prezydenta Polski. A tu jest jak w rosyjskim dowcipie, nie tylko śmieszno, ale i straszno.

iza leszczyna

Powrót