7 czerwca 2010

7 czerwca 2010 r.

Kilka dni temu byłam w “Norwidzie” na czytaniu Norwida. Świetna młodzież, inteligentne oczy, myśl często plami czoło. Jest dobrze, pomyślałam. Jeśli naprawdę czytają Norwida, to przecież muszą rozumieć słowa z wiersza Spartakus. Pamiętam jego interpretację w wykonaniu profesora Franciszka Ziejki na zajęciach z poetyki na UJ. Wtedy profesor był doktorem, ja studentką, a w Polsce był stan wojenny:(
Jako gość Liceum im. C.K. Norwida nie mówiłam o Spartakusie, bo szkoła nie jest dobrym miejscem na uprawianie polityki, a trudno byłoby jej uniknąć przy czytaniu choćby tego fragmentu:

“To – nie to, krzycząc, SIŁA, nie to,

To nie to MĄDROŚĆ, co dziś zwą…”

Bo przy tych słowach, nachodzi mnie myśl, że to, co wszyscy nazywają SPOKOJEM Jarosława Kaczyńskiego to nie to; to, co tak wielu nazywa WIARĄ to też nie to; a to, co niektórzy myślą, mówiąc PATRIOTYZM, to na pewno nie to. Nawet Solidarność jakaś inna od solidarności.

I trudno oprzeć się wrażeniu, że Norwid o nas pisał:

“Wam – widzów dwakroć sto tysięcy –

Co dzień już trzeba łez i krwi…”

Bo my (społeczeństwo) chcemy igrzysk. Nie wiem nawet, czy chcemy sami z siebie, czy chcemy, bo media tak chcą; czy to my kreujemy media, czy media kreują nas? Ale jakkolwiek by nie było, znakiem czasu są słowa mężczyzny, któremu zalało cały dom. Na głupawe pytanie dziennikarza w stylu: “Co Pan czuje?” Odpowiedział: “Ja potrzebuję psychiatry, nie dziennikarza”. Może wielu z nas bardziej potrzebuje psychiatry niż telewizora, a już na pewno ciszy, zamiast medialnego jazgotu.
Na pewno potrzebujemy też prawdziwego, a nie wizerunkowego spokoju, takiego spokoju, który każe doświadczonemu politykowi racjonalnie i trafnie oceniać sytuację w kraju, którego chce zostać prezydentem. A obiektywny opis sytuacji jest taki: powódź wymaga natychmiastowych działań na dwóch płaszczyznach – musimy pomagać ludziom, którzy wszystko stracili, przekazując natychmiastową pomoc finansową w sposób jak najmniej zbiurokratyzowany i jednocześnie musimy zabezpieczyć finansowanie akcji ratowniczej. Na to rząd przeznaczył już w maju prawie 2,5 mld. zł., gdy Komisja Finansów Publicznych pozytywnie zaopiniowała wniosek Ministra Finansów w sprawie zmiany przeznaczenia rezerwy celowej. Dotychczasowe wnioski wojewodów z terenów zalanych opiewają na 270 mln. zł. Zatem na szybkie reagowanie pozostało jeszcze ponad 2 miliardy! Po co więc kandydat Jarosław Kaczyński nawołuje do nowelizacji budżetu? Efekty nowelizacji konsumować można by dopiero jesienią. Wtedy najprawdopodobniej będziemy mieli do dyspozycji pomoc z Unii Europejskiej, a prawdziwie duże pieniądze będą nam potrzebne w budżecie 2011 roku. A prawdziwie pokojowe zdanie “zmienionego” Jarosława Kaczyńskiego, wspierające państwo, które boryka się z katastrofą powodzi, dodające otuchy powodzianom brzmi: “rząd jest, jak chłopcy bawiący się zapałkami i już raz doprowadziło to do tragedii….” Gratuluję przemiany, zaiste jest prawdziwa!!! Choć Norwid powiedziałby pewnie: “To nie to KACZYŃSKI, co dziś zwą”
Rozumiem premiera Tuska, gdy mówi: jeśli ktoś nie pomaga w czasie powodzi, to niech przynajmniej siedzi cicho!

iza leszczyna

Powrót