31 sierpnia 2010

31 sierpnia 2010 r.

Niech żyje Henryka Krzywonos, tak jak 30 lat temu, tak dzisiaj jest niezależna i odważna. Popsuła wyreżyserowaną do bólu, łącznie z WIELKIM WEJŚCIEM PREZESA, uroczystość (a raczej zjazd Solidarności) który przypominał Zjazd PZPR, szczególnie w momencie, gdy przewodniczący Śniadek usiłował odebrać głos Henryce Krzywonos.
Smutna uroczystość:(( właściwie żenująca… Wałęsa po raz kolejny okazał się mądry, że nie brał udziału w spektaklu wzajemnej nienawiści. Premier Tusk okazał się naiwny, co prawda pięknym rodzajem naiwności, która do końca wierzy, że są rzeczy, których nie wolno zniszczyć. Niestety, są ludzie, którzy potrafią zniszczyć wszystko: zniszczyliśmy mit Solidarności, mit  Wałęsy, nawet żałobę po katastrofie smoleńskiej potrafiliśmy zniszczyć.

Wystąpienie prezesa PiS o naszej ułomnej wolności miało nakarmić demona wojny polsko-polskiej. I nakarmiło:(
Uczestnicy Zjazdu  zapomnieli, że kapelan Solidarności – ks. Jerzy Popiełuszko mówił, że nie wolno nienawidzić ludzi.  Ale o postawie i nauce ks. Jerzego zapomnieli podczas tegorocznych obchodów, także w Częstochowie,  nawet ci,  którzy odprawiali msze święte tuż przy jego pomnikach:((

iza leszczyna

Powrót