31 maja 2011

31 maja 2011 r. – Obama i III RP

Oglądałam relację z wizyty Baracka Obamy w TV. Nawet media, które zwykle szukają przecież dziury w całym, nie znalazły żadnej naszej wpadki, a zapraszani do studiów telewizyjnych eksperci nie ulegali kontestującym nastrojom dziennikarzy (że wizyta krótka, a Obama długo śpi, Wałęsa nie przyjdzie, Michelle też nie ma…). Wiem, że każdy widzi i słyszy co innego, więc napiszę, co ja zobaczyłam.
Prezydent Komorowski bardzo dostojny na tle kawalerii, premier Tusk swobodny i lekko zaczepny (zakupy przy 5. Alei w kontekście wiz), nawet zgromadzenie w jednej sali szefów obecnej opozycji i ojców polskiej demokracji, a nawet Prezydenta RP i Prezesa PiS, nie wywołało zbędnych napięć. Może trochę brakowało mi ludzi na ulicach Warszawy, takich zwyczajnych warszawskich spacerowiczów, których pełno w każdy weekend w stolicy. Myślę, że nasze kochane media trochę wystraszyły warszawiaków, zapowiadając totalny paraliż, którego właściwie nie było, bo zamknięcie kilku ulic na kilka godzin to raczej utrudnienie, a nie tragedia komunikacyjna. Ale to drobiazg w porównaniu z tym, że wykorzystaliśmy swoje pięć minut, i że cały świat usłyszał z Polski i o Polsce dobre informacje (gdy przyjrzymy się naszej historii, to nie zdarzało się często). Prezydent Obama mówił tak dużo dobrego, że jego słowa znacznie wykraczały poza dyplomatyczną kurtuazję. Dla mnie najważniejsze było to, co powiedział o 20 latach polskiej demokracji. Uznając z perspektywy Waszyngtonu, że postęp, jaki Polska w tym czasie zrobiła jest wyjątkowy i daje nam “żółtą koszulkę lidera”, powiedział: tak, III RP jest OK! Cieszę się, bo tradycyjna sympatia PiS-u dla Ameryki każe mieć nadzieję, że po tej wizycie, Prawo i Sprawiedliwość nie wyjmie z szafy trupa IV RP.
Mam też nadzieję, że zainteresowanie najnowszą technologią Grzegorza Napieralskiego – Przewodniczącego Sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii(!) rozwinie się i przejdzie z fazy fascynacji tym, że komórką można zrobić zdjęcie, w fazę surfowania po internecie w poszukiwaniu zasad protokołu dyplomatycznego. Stamtąd Przewodniczący Napieralski dowiedziałby się, że robienie zdjęć “na pamiątkę” przez uczestników oficjalnych spotkań jest niedopuszczalne. Spotkanie z Prezydentem Stanów Zjednoczonych w Pałacu Prezydenckim to nie imieniny u cioci.
O tempora, o mores!

iza leszczyna

Powrót