31 lipca 2011

31 lipca 2011 r. – PJN + ekonomia = kłopoty

Sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za rok 2010 przyjęte przez Sejm. Ustawa “spreadowa” także. Było poważnie i merytorycznie, ale też nerwowo, jak zwykle w debatach budżetowych, gdzie oprócz danych i liczb, zwykle bywa też trochę demagogii ze szczyptą sofistyki. Czasem jest nawet “i śmieszno, i straszno” jednocześnie, jak wtedy, gdy PJN wnioskuje o debatę na temat stanu finansów państwa, uzasadniając wniosek tym, że sytuacja jest bardzo poważna, a nawet niebezpieczna, żeby w tym samym dniu proponować z mównicy sejmowej zamrożenie kursu franka dla spłacających kredyty! Mówiąc po ludzku, PJN chciała/chciało/ chciał (czy językoznawcy ustalili już jakiego rodzaju czasownika powinno się używać?), żeby państwo, a nie kredytobiorca ponosiło koszt wysokiego kursu, dopłacając do każdego franka, jeśli kurs jest wyższy niż 2,75 zł! Mówiąc eufemistycznie, logika nie jest najmocniejszą stroną PJN-u, bo jak zagrożony budżet państwa ma sobie poradzić z dodatkowym i dość egzotycznym dla finansów publicznych wydatkiem? Warto też przypomnieć kolegom-posłom, że pieniądze w budżecie państwa nie spadają jak manna z nieba, ale są pieniędzmi podatników i jeśli można spodziewać się społecznego przyzwolenia na pomoc socjalną dla matek samotnie wychowujących dzieci, bezrobotnych, chorych, itd.., to trudno oczekiwać, że polscy podatnicy byliby uszczęśliwieni pomysłem przeznaczenia swoich podatków na wsparcie rodaków i spłacanie ich rat! Ale to już za nami, sejm okazał się racjonalny i swoją ingerencję w rynek kredytów hipotecznych ograniczył jedynie do wyeliminowania złej praktyki banków, która nie była regulowana w umowach między klientem a bankiem, a skutkowała nieuzasadnioną i zbyt wysoką różnicą między kursem kupna i sprzedaży waluty.

iza leszczyna

p.s. A teraz krótkie tygodniowe wakacje, oczywiście nad Bałtykiem. Jedyna zdrada, jaką popełniam w tym roku polega na tym, że nie jestem gdzieś na Helu, tylko w Sianożętach, ale jest też pięknie. Od jutra wyłączam telefon na kilka dni, ale sprawy duże i małe można wrzucać do Biura:))))

Powrót