30 stycznia 2011

30 stycznia 2011 r. – Gdy wszyscy głośno krzyczą, trudno się zorientować, kto ukradł, a kogo okradli

Na początek odpowiedź na pytanie krótkie i precyzyjne. Dlaczego nie rozwiązać OFE w ogóle, skoro są takie złe?

W świadomości społecznej od 11 lat ugruntowało się przekonanie, że OFE są częścią umowy społecznej, jaką państwo zawarło z obywatelami (dodajmy umowy  korzystnej dla obywateli). I choć dzisiaj wiemy, że – jak mówi Jacek Rostowski – ta tzw. umowa społeczna z 1999 roku miała wiele stron druku pisanego drobnym maczkiem – bardzo trudno przekonać Polaków, że OFE nie są lekiem na całe zło. Zło utożsamiamy raczej z ZUSem, który swą kiepską reputację będzie musiał jeszcze długo naprawiać.
Poza tym system emerytalny, z częścią składki w OFE,  ma bezsprzeczne zalety (i o tym mówi rząd), jak choćby zarządzanie ryzykiem przez jego dywersyfikację (część pieniędzy mamy w ZUS część w OFE, więc zawsze coś zostanie na naszą emeryturę;). Istotną zaletą jest także to, że dzięki OFE w Polsce powstał w zasadzie rynek kapitałowy (OFE dostają ogromne środki finansowe i mogą je inwestować w akcje). Kolejną zaletą tego systemu jest zdefiniowana składka zamiast zdefiniowanego świadczenia i większa przejrzystość finansów publicznych. Te cechy wymieniają jako największe zalety istnienia OFE twórcy tego systemu z prof. Górą na czele. I …. UWAGA!!! rząd chce je wszystkie utrzymać! Powtórzmy: dywersyfikacja składki, istnienie OFE na rynkach kapitałowych i wreszcie zdefiniowana składka emerytalna.

Nie chcemy rewolucji, ale ewolucji, koniecznej po 11 latach funkcjonowania sytemu, który okazał się niewydolny!

Ówcześni eksperci, ekonomiści i specjaliści od finansów publicznych popełnili błąd w liczeniu. Koszty przejścia miały trwać siedem lat, teraz wiemy, że będą trwały 30 – 40 lat (dopóki jedynymi emerytami nie staną się ci, którzy zostali objęci II filarem). Dzisiaj można mówić, że gdyby dokończono reformę, tzn. np., zabrano przywileje emerytalne, to nie byłoby dziury w budżecie państwa każdego roku. Ale to zdanie w stylu: “gdyby babka miała wąsy….”, bo rząd SLD popsuł stan finansów publicznych wyjmując z zreformowanego systemu mundurowych. A rząd PO jako jedyny zdobył się na faktyczne wydłużenie wieku emerytalnego przez wprowadzenie ustawy o emeryturach pomostowych.

Dzisiaj sytuacja państwa i naszych finansów jest taka, że aby ograniczyć tempo narastania długu publicznego, musimy zreformować OFE. Nikt tego nie ukrywa. Zmiany w proporcjach składki mają taki właśnie cel, bo wysokość długu publicznego decyduje o bezpieczeństwie państwa i jego obywateli. Mówienie przy tej okazji, że to skok na kasę, jest głupie i świadczy o braku elementarnej wiedzy ekonomicznej. Oczywiście przedstawiciele OFE taką wiedzę mają, ale w ich interesie (dużym) jest krzyk coraz głośniejszy, bo w ogólnym zamieszaniu nigdy nie wiadomo, kto ukradł, a kogo okradli.

A jaki jest powód tego, że wielki polski autorytet ekonomiczny profesor Leszek Balcerowicz broni OFE?
Według mnie są dwa powody:
1. Czuje się współautorem reformy, więc w pewnym sensie broni “swojego dziecka”.
2. Dzisiaj już nie odpowiada za państwo, spokój społeczny, jego perspektywa jest zupełnie inna, a ponieważ zawsze był ortodoksyjnym zwolennikiem reform, więc z wielką pasją je wylicza. Przyjrzyjmy się radom Profesora, którego wiedzę i zaangażowanie niezwykle cenię:

– Prywatyzacja. Tak, ale nie na lichwiarskich zasadach, nie poniżej wartości spółek, a “na szybko” może okazać się, że niekorzystnie. Pamiętajmy, że świat wychodzi powoli z kryzysu, a kryzys to nie jest dobry czas na wyprzedaże, chyba, że sprzedający ratuje swoje być albo nie być. Polska na szczęście w takiej sytuacji nie jest. Poza tym, nawet gdybyśmy sprzedali wszystko, co jest w rękach państwa, łącznie z koncernami energetycznymi, to i tak nie wystarczy na sfinansowanie istnienia OFE w dzisiejszym kształcie przez kolejne kilkadziesiąt lat.
– Dokończenie reformy emerytalnej, tzn. wprowadzenie do powszechnego sytemu ubezpieczeń wszystkich grup społecznych (mundurowi, górnicy,  wymiar sprawiedliwości…) Tak, ale korzyści finansowe z tego tytułu będą odczuwalne za kilkanaście lat. Nie da się wprowadzić tych zmian z marszu, bo Trybunał Konstytucyjny uzna, że prawa nabyte nie mogą zostać odebrane, a i rząd nie chce “oszukać” żadnej grupy społecznej, prowadzi zatem rozmowy, które z pewnością doprowadzą do uzdrowienia niesprawiedliwego systemu i odebrania przywilejów. O KRUS pisałam już w poprzednim blogu, więc pomińmy ten temat, przypominając jedynie, że koalicjantem PO jest PSL.

– Obniżenie zasiłku pogrzebowego, chorobowego, skrócenie urlopów macierzyńskich, zabranie podwyżek nauczycielom to kolejne miejsca, w których można, według L. Balcerowicza, szukać oszczędności. Tak, ale zasiłki pogrzebowe już obniżyliśmy, a zabieranie najbiedniejszym i najniżej opłacanym grupom zawodowym, po to, by twórcy reformy i właściciele OFE mieli dobre samopoczucie, to chyba niezbyt dobry kierunek?
Oszczędności są potrzebne, a nawet konieczne (i je wprowadzamy!), ale nie po to, żeby przekazać oszczędności do OFE! Są konieczne, żeby obniżyć deficyt, zmniejszyć zadłużenie państwa i koszt obsługi długu publicznego, bo tylko wtedy nasze emerytury są bezpieczne, te dzisiejsze i przyszłe. Państwo jest gwarantem emerytur, nie OFE!

Na koniec cytat dziennikarki “Polityki” – Joanny Solskiej:
“Emerytury każdego następnego rocznika będą zależały od stanu gospodarki w konkretnym czasie. Nie wiemy, jaka będzie inflacja, ani jakie będzie PKB, natomiast wiemy, od czego to zależy. Między innymi od zadłużenia państwa.”

cdn…

iza leszczyna

Powrót