30 maja 2010

30 maja 2010 r.

Wielu Polaków, w tym media, publicyści, politycy zastanawiają się od kilku tygodni, czy Jarosław zmienił się naprawdę, czy to tylko krótkotrwała kreacja na potrzeby kampanii prezydenckiej. Pojawiają się też pytania o to, co właściwie w Kaczyńskim się zmieniło? Treść czy forma?
Jeśli zmieniły się jego priorytety i poglądy na kluczowe problemy, z jakimi Polska musi zmierzyć się w ciągu najbliższych kilku lat, to dobrze, to znaczy, że mamy prawdziwą szansę na modernizację systemu emerytalnego, ochrony zdrowia, a także na to, że opozycja nie będzie nakłaniała rządu do zbytniego  szafowania publicznym groszem. Szkopuł w tym, że nie dowiemy się w trakcie kampanii, jak Jarosław Kaczyńsi zachowa się, gdy na prezydenckie biurko trafi ustawa wydłużająca wiek emerytalny albo ustawa wprowadzająca regułę wydatkową. Obie są konieczne, jeśli chcemy uniknąć scenariusza greckiego.
Po co zatem mamy jeść tę żabę? Skoro wiadomo, że Komorowski gwarantuje konieczne(!) dla Polski reformy, bo jest z obozu politycznego, który się za taką modernizacją Polski opowiada?
A jeśli zmienił się tylko język dyskursu politycznego? To za mało, żeby postawić na Jarosława Kaczyńskiego. Bo cóż z tego, że będzie sympatycznie, jeśli kolejne zawetowane ze spokojem ustawy zahamują nasz rozwój i szansę na przyspieszenie w gonitwie za krajami starej Unii?
Tak więc cokolwiek dzieje się w sercu i duszy Jarosława, nie są to wystarczające powody, żeby wybrać go na Prezydenta RP. Pomijam to, że jest po prostu za smutny i zbyt mało dynamiczny, bo to jest zrozumiałe. Ale tak jak zrozumiałe jest to, że ma prawo do cierpienia, tak nie jest zrozumiałe, że cierpiąc, zdecydował się kandydować. Przecież Polska jest najważniejsza, więc nie ma taryfy ulgowej dla polityków.

iza leszczyna

p.s. biedny Napieralski, nic mu nie wychodzi:(( w strrrrasznym pseudo hip-hopowym kawałku chce być jak Obama i Zapatero jednocześnie, czyżby nie słyszał, że Obamie idzie kiepsko z katastrofą ekologiczną w Zatoce Meksykańskiej, a Zapatero obniżył wynagrodzenia w budżetówce o 5%, a to dopiero początek pakietu koniecznych reform ….

Powrót